4/2001
Jego Ekscelencja Pan Premier Jerzy
Buzek
Kancelaria Premiera Rządu Rzeczpospolitej Polski
Warszawa 12 czerwca 2001
Wasza Ekscelencjo Panie Premierze:
Po raz pierwszy od czasów wojny odwiedziłem Kraj, najpierw w 1993, a potem znowu w 1997. Interweniowałem wtedy w sprawie t.z. "Kontraktu Stulecia" czyli gazociągu tranzytowego, niestety bez większego sukcesu. Teraz okazuje się jednak, że moje ówczesne wypowiedzi i ostrzeżenia na ten temat, jak również mój artykuł z 1999 (opublikowany w żurnale Rurociągi,nr.4, str.3-9, wydany przez fundację Odysseum), aczkolwiek ignorowane wtedy, zwróciły ostatecznie uwagę czynników rządowych i pozarządowych i stają się teraz aktualne z trzech różnych względów:
W związku z powyższym przesyłam wypracowany mną schemat obrazujący jak powinna wyglądać organizacyjna struktura rurociągu tranzytowego (obydwu nitek) przebiegającego przez Suwerenne Państwo Rzeczpospolitej Polski.
Załączam także list mój, opublikowany wtedy (1999) w Rurociągach, do redaktora tego żurnala.
Bezinteresowne, a jedynie w imię dobra Polski, który mi bardzo leży na sercu jako synowi oficera Armii Polskiej zamordowanego w Katyniu (nr. 3170 na liście ofiar) oraz jako kawalerowi orderu Polonia Restituta (Londyn, 1988), usilnie proszę Pana Premiera o zaznajomienie się z faktami przedstawionymi w załącznikach i o wzięcie tych danych pod uwagę w prowadzonych przez Pana Premiera pertraktacjach z Rosjanami w sprawie owych gazociągów. Nota bene, ich groźby represji w wypadku odmowy ich żądaniom są zupełnie gołosłowne.
Proszę o lakoniczne potwierdzenie na mój e-mail adres: ociesl@fone.net, że ta korespondencja dotarła do rąk i uwagi Pana Premiera.
Pozostaję z wysokim poważaniem
Profesor Władysław John Cieślewicz
KORESPONDENCJA ZAGRANICZNA
OSTATNIE OSTRZEŻENIE DLA WASZYNGTONU
Ilan Berman
Moskwa w sposób prawie niezauważalny w Waszyngtonie podejmuje wysiłki zmierzające do odzyskania przez nią dominującej pozycji na forum międzynarodowym.
Rosja pod strategicznym przewodnictwem prezydenta Putina próbuje uzyskać pakiety kontrolne udziałów w firmach eksploatujących najważniejsze surowce energetycznych basenu Morza Kaspijskiego i Zatoki Perskiej. Jak dotąd są to wysiłki równie skuteczne co i śmiałe.
Usiłując realizować swoje dalekosiężne plany i ambicje Moskwa uruchomiła szeroki zakres ekonomicznych i politycznych nacisków na państwa kaspijskie.
W minionym roku Rosja zastosowała wyrafinowane metody presji na Azerbejdżan, oskarżając ten kraj o aktywne popieranie islamskiego powstania w ogarniętej wojną wyzwoleńczą republice Czeczenii. Korzystając z tego pretekstu Moskwa, narzuciła obowiązek wizowy, ograniczający możliwość wjazdu do Rosji dla znacznej ilosci Azerów którzy tam pracują. Od początku było oczywistym, że takie posunięcie będzie paraliżujące dla ciągle jeszcze kruchej gospodarki Azerbejdżanu. Dlatego tez nikogo nie powinno dziwić ze prezydent Heidar Alijew został zmuszony do podjęcia określonej gry.
Na przestrzeni ostatnich paru miesięcy Azerbejdżan znacząco zmniejszył swoja opozycje przeciwko powrotowi do zdominowanej przez Moskwę WNP.
Na dzień dzisiejszy zostało to uznane za wyjątkowe mistrzowskie osiągniecie Putina.
Podpisanie przez oba rządy deklaracji na początku 2001 r. oznaczało przyzwolenie Azerbejdżanu na rosyjską hegemonie w zasadniczych punktach polityki zagranicznej włączając prawa do Morza Kaspijskiego.
Gruzja nie posiadając znaczących zasobów finansowych jest również zależna od dostaw energii z Rosji i dlatego pozostaje również w polu widzenia Moskwy.
Pod koniec ubiegłego roku podczas jednej z najzimniejszych zim w tym rejonie Kreml zagroził jej odcięciem dostaw energii z powodu zaległości w płatnościach. W Tbilisi zostało to jednoznacznie odebrane. Dlatego tez Gruzja coraz intensywniej rozlużnia swe więzi łączące ją z Europa i Stanami Zjednoczonymi w sprawie zapewnienia regionalnego bezpieczeństwa. Stosując się do podstawowych reguł międzynarodowej dyplomacji decyduje się też do pozostawanie na łasce Rosji.
W postępowaniu z Kazachstanem Rosja przyjęła politykę bardziej wyrafinowaną lobbując za odłożeniem realizacji popieranego przez Stany Zjednoczone projektu budowy rurociągu Baku-Ceyhan mającego transportować ropę naftową z rejonu Baku do Turcji.
W zamian przedstawiciele Rosji zaczęli wywierać presję na przyjęcie wspólnej polityki tranzytowej i zunifikowany bilans energetyczny blokując w ten sposób uczestnictwo Kazachstanu w regionalnych inicjatywach amerykańskich.
Jest to szczególnie śmiałe posuniecie Moskwy. Kazachstan jest najważniejszym z krajów kaspijskich, który szacuje się, że byłby w stanie osiągnąć podobny wydobycia ropy naftowej co Arabia Saudyjska czyli od 7-8 milionów BPD (baryłek dziennie).
Tylko na przestrzeni minionego roku Moskwa poprzez ITERE pośrednika związanego z państwowym rosyjskim monopolem GAZPROM była w stanie odzyskać kontrolę nad większą częścią infrastruktury energetycznej Armenii i Gruzji.
W rezultacie nie tylko te kraje stają się coraz bardziej zależne od Moskwy. Ich los może wkrótce podzielić większość krajów europejskich ponieważ złoża gazu ziemnego w rejonie Morza Północnego i Zatoki Perskiej (obecnie główne źródło zaopatrzenia w ten surowiec energetyczny) zaczynają się wyczerpywać.
Logika tych wszystkich posunięć jest oczywista.
Jeśli znajdujące się w dowolnym miejscu na kuli ziemskiej złoża surowców energetycznych zostaną wyeksploatowane to niezbędne dostawy z rejonu Morza Kaspijskiego pozwolą Rosji oraz jej sojusznikom z krajów WNP zając uprzywilejowaną pozycję jako energetycznego super mocarstwa i skutecznie konkurować z dostawami bogactw naftowych z rejonu Zatoki Perskiej. Związek Radziecki w latach szczytu swojej potęgi nie był w stanie nawet zbliżyć się do takiej sytuacji.
Polityka energetyczna Moskwy nie ogranicza się tylko do rejonu Morza Kaspijskiego.
Rosja coraz intensywniej próbuje zaistnieć również w Zatoce Perskiej konsolidując swoje wysiłki zmierzające do zwiększenia udziałów nad kontrolą zasobów energetycznych tego regionu. Poważnie inwestując w irański sektor energetyczny, którego udział w światowym wydobyciu ropy naftowej kształtuje się na poziomie 5% firmy rosyjskie zawarły w ostatnim okresie szereg poważnych kontraktów na poszukiwanie nowych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego.
W kwietniu 1999 roku Rosja i Iran podpisały porozumienie o nawiązaniu współpracy naukowo-technicznej przy zagospodarowywaniu złóż gazu ziemnego. Powołano też szereg wspólnych przedsięwzięć biznesowych mających na celu przyszła eksploatację złóż ropy i gazu. Ostatnio odnotowano też udział rosyjskich przedsiębiorstw w zagospodarowaniu niedawno odkrytych złóż ropy naftowej w irańskim Khuzestanie.
W Iraku, drugim światowym producencie ropy naftowej i posiadającym jednocześnie największe w tym rejonie złoża gazu ziemnego Moskwa faktycznie zmonopolizowała całe aktualne jej wydobycie jednocześnie zagospodarowując rezerwy narosłe przez okres sankcji nałożonych na ten kraj .Już trzy lata temu firmy rosyjskie podpisały liczne kontrakty na poszukiwanie nowych złóż ropy naftowej których wartość oscylowała około 3,5 mld.USD i dzięki temu Rosja jest obecnie największym odbiorcą irackiej ropy a rosyjskie firmy kontrolują koncesje na wydobycie których wartość sięga wielu miliardów dolarów.
Powyższe posunięcia umożliwiły Rosji osiągnięcie pozycji dzięki której jest ona w stanie kontrolować co najmniej 1/3 zasobów ropy naftowej tego regionu szacowanych na ca 650 mld. baryłek oraz co najmniej połowę lub więcej szacowanych na 1800 trylionów m3 gazu.Jeśli Moskwa połączy swoje własne rezerwy (około 50 mld.baryłek) zasoby basenu Morza Kaspijskiego, oraz możliwości kontrolowania zasobów Zatoki Perskiej może to jej pozwolić na dyktowanie warunków w zakresie surowców energetycznych nie tylko krajom WNP i Europy Zachodniej ale również Waszyngtonowi. Realizując te zamierzenia
ROSJA SYSTEMATYCZNIE PRACUJE NAD UMOCNIENIEM SWOJEJ ROLI W TYM REGIONIE MINIMALIZUJ.´C JEDNOCZEőNIE WPŁYWY AMERYKANÓW.
Przy pomocy różnego rodzaju zabiegów dyplomatycznych i wsparcia na arenie międzynarodowej oraz sprzedaży broni i współpracy wojskowej Rosji udało się takie kraje jak Libia, Syria i Irak ponownie włączyć w swoją orbitę. Z Iranem z którym ostatnio podpisała kontrakty na sprzedaż różnego rodzaju broni i współpracę w dziedzinie technologii jądrowych na kwotę rzędu 7 mld. USD sprawy zaszły szczególnie daleko.
Rosja zaczyna być głównym rozgrywającym na światowym rynku energetycznym.
Jak dotąd jej największym atutem jest bezczynność Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Dlatego też nie napotykając sprzeciwu Rosja staje się najpoważniejszą siła nie tylko w rejonie Morza Kaspijskiego ale również w krajach Zatoki Perskiej.
Jest najwyższy czas aby Waszyngton zwrócił na to uwagę.
(tłum.W.M.)
Autor powyższego tekstu opublikowanego w lipcu br. na łamach THE WASHINGTON TIMES jest członkiem Zespołu Studiów Strategicznych USA
1-2/2001
Warszawa 2001-02-20
Pan
Janusz Steinhoff
Wicepremier Rządu RP
i Minister Gospodarki
LIST OTWARTY
Szanowny Panie Premierze.
śmielony wymieniem mego nazwiska w GAZECIE WYBORCZEJ z 20.01.br. jako najbardziej wytrwałego krytyka KONTRAKTU STULECIA co mogłoby sugerować entuzjazm dla koncepcji dywersyfikacji dostaw gazu do Polski poprzez budowę gazociągu z Norwegii a co nie byłoby prawdą, mam zaszczyt zwrócić się do Pana Premiera z prośbą o wnikliwe przeanalizowania wszystkich uwarunkowań przed podjęciem ostatecznej decyzji o budowie gazociągu z norweskiego szelfu Morza Północnego.
Po pierwsze należy renegocjować pakiet porozumień gazowych z Rosją.
Renegocjacje powinny objąć:
Budżetu RP nie będzie stać na zapłatę za gaz z Rosji, gdy zgodnie z zawartą w Kontrakcie Stulecia zasadą take or pay nie będziemy w stanie go wykorzystać otrzymując znaczące ilości gazu z Norwegii. Obowiązkiem dyktowanym elementarną etyką zawodową prowadzących negocjacje ze stroną rosyjską było uwzględnienie opinii na temat realnych prognoz zużycia gazu niezależnych ekspertów o międzynarodowym autorytecie które były publikowane m. in. na łamach RZECZYPOSPOLITEJ i fachowego kwa-rtalnika RUROCI´GI.
Już wiele lat temu można było przewidzieć, że w naszych warunkach wykorzystanie importowanego gazu ziemnego jako medium energetycznego do produkcji ene-rgii elektrycznej będzie niezwykle problematyczne. Cena gazu, przy której było to jeszcze opłacalne wynosiła 110 USD /1000 m3. Koszt energii elektrycznej wynosił wówczas 160 zł/ MWh. Po ostatniej podwyżce wraz z narzutami pośredników cena gazu z importu jest o blisko 40% wyższa. W tej sytuacji zastosowanie importowanego gazu w energetyce będzie raczej maleć. To samo może dotyczyć odbiorców indywidualnych. Udział opłat za użytkowanie gazu w budżecie polskich rodzin jest już 4 do 5 razy wyższy niż w krajach UE czy USA. i niestety stale rośnie.
Poprzednie kierownictwo PGNiG będąc odpowiedzialne za katastrofalny stan tej instytucji i ogromny przerosty zatrudnienia usiłowało przerzucić na barki całego społeczeństwa koszty własnych zaniedbań i służenia głownie interesom GAZPROMU przez blokowanie procesu prywatyzacji tej instytucji oraz kolejne podwyżki cen gazu.
Tymczasem jedyną realną szansą rozwoju polskiego gazownictwa jest radykalne obniżenie cen gazu dla indywidualnych odbiorców i utrzymanie na poziomie nie wyższym niż 110 USD/1000 m3 cen gazu dla energetyki.
Można to osiągnąć poprzez renegocjacje pakietu porozumień gazowych z Rosją. Zdaniem amerykańskiego eksperta prof. Johna Cieślewicza tylko za zgodę na tranzyt ca 50 mld.m3 gazu rocznie powinniśmy otrzymywać około 12 mld.m3 gazu bez żadnych dodatkowych opłat.
Pozwolę sobie zwrócić uwagę, że tranzytowe gazociągi przesyłające gaz do krajów Europy Zachodniej ze złóż na Syberii w przypadku podjęcia przez GAZPROM decyzji o ominięciu terytorium Ukrainy, mogą być poprowadzone tylko przez stosunkowo wąski graniczący z Polską korytarz lądowy położony na Zachodniej Białorusi. Po wyeliminowaniu terenów zalewowych, błot, miast i poligonów oraz baz wojskowych pomiędzy Brześciem a granicą Litwy ma on zaledwie kilkadziesiąt kilometrów.
Wobec odkrycia w Iranie ogromnych złóż gazu plany budowy gazociągu przez Morza Czarne do Turcji zostaną prawdopodobnie zaniechane.
Ogłaszane przez GAZPROM incydentalnie projekty poprowadzenia gazociągów z półwyspu Jamał przez kraje skandynawskie czy też Morze Bałtyckie należy uznać wyłącznie za elementy kampanii propagandowej.
Jednym z niezbędnych warunków decydujących o trasie przebiegu przyszłej magistrali gazociągowej dużej średnicy jest występowanie struktur geologicznych umożliwiających łatwą budowę Podziemnych Magazynów Gazu. Na większości obszaru Płyty Rosyjskiej i Skandynawii one nie występują. Występują natomiast na terenie Polski.
I dlatego właśnie u nas powstaną podziemne EURO-MAGAZYNY gazu o łącznej pojemności do 30 mld. m3
Można mieć nadzieję, że polscy negocjatorzy porozumień z Norwegią wzięli pod uwagę fakt, że wpływowe kręgi elit biznesowo-politycznych tego kraju są coraz bardziej angażowane w negocjacje ze stroną rosyjską, w których uczestniczy (?) CONOCO na temat wspólnej eksploatacji złóż gazu znajdujących się pod dnem Morza Barentsa.
Mają one mieć podobną zasobność jak te występu-jące w rejonie półwyspu Jamał.
Na starannie strzeżonych przed dostępem niepowołanych mapach rozpływu gazu zarówno z eksploatowanych obecnie złóż jak i z tych z których eksploatację przewiduje się rozpocząć w najbliższych dekadach na terytorium kontynentu euroazjatyckiego i Afryki Północnej czy nam się to podoba czy też nie Europa Środkowo-Wschodnia jest obszarem zasięgu dostaw GAZPROMU. Cząsteczki gazu nie potrzebują paszportów. Pamiętać też należy o tym, że co najmniej 20% udziałów w gazociągu łączącym Wielką Brytanię z Francją dysponuje GAZPROM.
Nawet w przypadku dostaw gazu z terytorium Niemiec, o czym niedawno powiadamiała prasa otrzymaliśmy gazprzetłoczony gazociągami przez Ukrainę, Słowację i Czechy z Rosji. To samo dotyczyło swego czasu "holenderskiego" rzekomo gazu dostarczanego na zasadzie SWAP do Polski co niektórzy świadomie manipulując opinią publiczną przedstawiali jako duży sukces. Miała to być rzekoma dywersyfikacja dostaw wychodząca naprzeciw wymogom bezpieczeństwa energetycznego obowiązującym w UE.
Dbałość o bezpieczeństwo energetyczne obywateli III RP powinna polegać na
Deklaracje człowieka, który z łaski GAZPROMU pobił wszystkich amerykańskich pucybutów szybkością robienia miliardowej fortuny, że należy dbać o polski kapitał, są adresowane do czytelniczek Harlekinów i to do tych mniej rozgarniętych.
Nie jest ważne kto kapitał posiada ale w jaki sposób wykorzystuje władzę jaką pieniądz mu daje. Publikacja Gazety Wyborczej o Stajniach Gudzowatego nasuwa w tym zakresie wiele smutnych refleksji. Uważam jednak, że jej bohater jako światowej sławy ekspert w dziedzinie handlu gazem jeśli chce być wiarygodnym obywatelem RP powinien stanąć na czele ekipy renegocjującej z GAZPROMEM pakiet porozumień gazowych i naprawić błędy niekompetentnych urzędników.
W zakresie moich kwalifikacji i inżynierskich umiejętności chętnie udzielę mu pomocy.
PREZES
Witold St.Michałowski
Warszawa, 20 listopada 2000r.
Redakcja "Życia"
ul. Jagiellońska 15
Szanowny Panie Redaktorze!
Z zainteresowaniem śledzę wybuchłą ostatnio aferę dotyczącą kabla światłowodowego, ułożonego bezprawnie przez terytorium polskie wraz z gazociągiem tranzytowym. Dobrze, że Pana Ýycie podjęło i włączyło się w tę sprawę .
Od siebie chcę dołączyć do tego kilka ważnych informacji. O układaniu kabla światłowodowego, wraz z budową gazociągu, dowiedziałem się wiosną 1998 r. od pana mgr inż. Witolda Michałowskiego, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Budowy Rurociągów, który już wcześniej składał doniesienia w tej sprawie.
Ja zwróciłem wyrażnie uwagę na tę sprawę, w swojej ekspertyzie dotyczącej róznych nieprawidłowości w budowie gazociągu tranzytowego, dla Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, w lipcu 1998 r., oraz w obszernej ekspertyzie dotyczącej aspektów technicznych, ekonomicznych i prawnych budowy gazociągu - dla Sejmu R.P. w początku 1999 r.
Podobny tekst ukazał się drukiem w miesięczniku "Rurociągi" nr 2-3, na wiosnę 1999r.(załączam kserokopię) Napisałem też o tym w artykule zamieszczonym w "Archiwum Energetyki" nr.3/4 z 1999r.
Sprawa kabla światłowodowego znana jest więc od początku, to jest od kilku lat, w mieszanym polsko - rosyjskim przedsiębiorstwie EUROPOLGAZ, w Polskim Górnictwie Naftowym i Gazownictwie oraz w Min. Gospodarki. W załączonym artykule z Rurociągów na str. 23 w punkcie 5 napisałem:
"Układaniu rurociągu tranzytowego towarzyszy układanie kabli światłowodoych o dużych możliwościach transmisji, częściowo dla potrzeb eksploatacji gazociągu. Faktycznie powstaje jednak ponadpaństwowa, międzynarodowa linia transmisyjna, o czym nie ma mowy w dokumentach międzypaństwowych. Nie ma jasności czy i jak linia ta została uzgodniona w dokumantach dwu i wielostronnych (dotyczy kilku państw) oraz czy zgodna jest z polskim ustawodawstwem i czy zyskała polską licencję. Nie wiadomo też - czy i jaki opłaty zapewniono Polsce za użytkowanie tej linii transmisyjnej."
Uważam, że to jawne od dawna stwierdzenie eksperta, niezależnie od doniesień prezesa Polskiego Stowarzyszenia Budowniczych Rurociągów zasługuje dziś na przypomnienie, wraz z innymi poważnymi nieprawidłowościami w umowach i budowie tego gazociągu.
Z poważaniem
prof. zwyczajny, członek PAN - W. Bojarski
7 września 2000
Pan
red. Andrzej Turski
"7 Dni Świat"
TV Program 2
LIST OTWARTY
Jestem stałym czytelnikiem prasy politycznej i słuchaczem /widzem/ programów TV oraz PR stosownie do moich zawodowych zainteresowań, w tym - oczywiście - programu "7 Dni Świat". Jako odbiorca, sądzę mam niezbywalne prawo do oceny i krytyki. Odpowiada mi "motto" Pańskiego programu: "Staramy się tu swoich poglądów nie sprzedawać", co, rzecz zrozumiała, nie wyklucza obiektywnego i rzeczowego komentarza.
W tym kontekście pragnę zapytać: Czyje poglądy prezentował red. Tadeusz Jacewicz, kiedy (po powrocie z Moskwy) ganił rząd premiera Jerzego Buzka "za opieszałość" i zachęcał go do przyjęcia propozycji (nie do odrzucenia) Gazpromu w kwestii budowy II-iej nitki gazociągu Jamał-Europa z pominięciem Ukrainy - "strategicznego partnera Polski"? Red. Jacewicz twierdził z pasją /!/: "ONI mają pieniądze ...wici... wpływy z eksportu ropy naftowej...ONI nam proponują za "interes" prawie ą mld $ ...ONI ...My zaś zwłuczymy ...Niech Ukraina dogaduje się z Rosją etc". (Cytuję z pamięci, ale odpowiadam). Tak na marginesie...już "dogadali się" w połowie XVII wieku, kiedy Ukraina straciła suwerenność. Następnie Rosja "dogadała się" z Polską poprzez kolejne rozbiory pod koniec XVIII wieku. ONI zawsze głosili credo: "Co nasze - to nasze, a co wasze - do dyskusji...". ONI nie muszą dziś wprowadszać czołgów (o ile dojadą i nie rozsypią się w marszu-"brosku", jak w Kosowie). Dziś, przepraszam za brutalny język, biorą za gardło Kijów, jutro zaś wezmą Warszawę ! Słucham ...ach, tak ..."czerwony guzik" NATO w przypadku "przykręcenia kurka"... Bądżmy poważni!
Ciągłość myśli politycznej i państwowej Rosji jest faktem, z którym nikt na Kremlu nigdy się nie krył.
Red. T. Jacewicz nie dość, że "sprzedaje" stanowisko GAZPROMU i poglądy faktycznego plenipotenta GAZPROMU w Polsce - Aleksandra Gudzowatego, który ostatnio bez najmniejszych zahamowań lansuje obce interesowi kraju "pomysły" i w tym celu brutalnie atakuje premiera, ministra spraw zagranicznych /byłego/, ROP, UOP (mam nadzieję, że są na tyle mądrzy /Rosjanie - uwaga moja/, iż wystąpienia polskiego ministra zlekceważą"). Brawo ! Kto to powiedział właśnie w XVIII wieku: "Jeżeli interes Rosji będzie tego wymagał..." Dziś mamy lobbystów. Wówczas termin ten nie był znany, istniał inny równie adekwatny. A. Gudzowaty w ciągu miesiąca dwukrotnie był "gościem" ą i korzystając z bezradności "gospodarza" /red. Karol Durok/ nazwał ostatniego ..."manijakiem". Doradców premiera postraszył ... prokuratorem /Skuratowem ?/ itp. itd. Pan ten wyrażnie zapomniał się, stracił ewidentnie panowanie nad sobą: myli się rozeznaniu co do miejsca i czasu i mam wrażenie (obym się mylił), iż zachęca Rosjan do czystej wody awanturnictwa.
Ja nie zgubiłem wątku (ale przepraszam) otóż red. Tadeusz Javcewicz nie dość, że prezentuje wielce dyskusyjne stanowisko Gazpromu i jego prezesa Rema Wiachierewa (tak, tak, ten sam, co przyobiecał Polakom "dać w zęby", tak tak REM - to Rewolucja, Engiels, Marks; tak, tak ...ten sam z "dobrej bolszewickiej rodziny"),powtarza wątpliwe wywody Aleksandra Gudzowatego /którego można zrozumieć - został "namaszczony" przez Rema Wiachierewa/, to jeszcze, na domiar złego, bełta w głowach słuchaczy, kiedy mówi: "ONI mają pieniądze...".
ONI mają przeszło 100 mld $ długu zagranicznego ! O długu wewnętrznym nie wspomnę, gdyż nie płacili nigdy, nie płacą i nie będą płacić...
Na początku maja b.r. ówczesny minister finansów, aktualnie premier M. Kasjanow powiedział, że "Rosja potrzebuje w tym roku od MFW 1,5 mld $".
Klub Londyński zredukował zadłużenie Rosji o 36,5 % (32 mld $ ) i rozłożył jego spłatę na 30 lat /!/
Negocjacje z Klubem Paryskim idą "jak po grudzie".
Zadłużenie Rosji wobec Niemiec wynosi 8 mld marek. Większość płatności (miały być uregulowane w latach 1998-2000) zostało przesunięte do roku 2016 i 2020.
"ONI mają pieniądze ...a my zwłóczymy ...dają nam 1 mld $ ...Za...
Nie chciałbym wprowadzać "literatury", ale za zaprzaństwo i dowód braku wiarygodności ...Za co dopiero przyjdzie zapłacić!
Premier Jerzy Buzek, niestety, nie jest panią Margaret Thatcher (jest zbyt delikatny), powinien raczej wskazać Marianowi Krzaklewskiemu jego właściwe miejsce, zaś swoim urzędnikom nakazać, aby Aleksandra Gudzowatego nie przyjmował nikt powyżej wice-dyrektora departamentu.
Do wiadomości: wszystkich zainteresowanych.
Włodzimież Wowczuk
Publicysta niezależny, były wieloletni dziennikarz pism opozycyjnych w
PRL Tygodnika Solidarność