GOSPODARKA PALIWOWO-ENERGETYCZNA W POLSCE - PRÓBA OCENY
Skrót referatu wygłoszonego na Konferencji w Agencji Techniki i Technologii 30 listopada 2000 r.
Janina Kraus
1. GENEZA PROBLEMU.
Od roku 1991, stawiam w Sejmie sprawę maksymalnego
wykorzystania rodzimych nośników energii pierwotnej; od 1996 r. - walczy o
rozpoczęcie produkcji paliw płynnych z węgla, a od niedawna - również o
zwiększenie zakresu zastosowania paliw pochodzenia roślinnego. Niestety moje
dotychczasowe starania nie dały właściwie żadnych efektów. Co gorsze, mam
podstawy przypuszczać, że nie był
to tylko skutek nie docenienia wagi problemu, lecz również (w jakimś
stopniu) aktywnie negatywnego nastawienia niezidentyfikowanych do końca grup
interesów. Za taką supozycją przemawia fakt, iż zdarzało się, że
przedstawiciele rządu, uzasadniając swoje nega-
tywne stanowisko w kwestii produkcji paliw płynnych z węgla, posługiwali się
nieaktualnymi stereotypami lub argumentami rozmijającymi się wyrażnie z
prawdą. Dla przykładu podam, że na 89 posiedzeniu Sejmu II-ej kadencji, w
dniu 27 września 1996 r. w debacie nad
"Informacją rządu o polityce zaopatrzenia Polski w paliwa płynne i gazowe.",
na moje pytanie: "Czy rząd zamierza podjąć produkcję paliw płynnych z
węgla?" - ówczesny podsekretarz stanu w Ministerstwie Przemysłu i Handlu,
Roman Czerwiński - odpowiedział:
/.../ Pani poseł Kraus pytała się o paliwa z węgla. Tego typu badań nie prowadzimy. Paliwa z węgla w ocenie specjalistów są opłacalne wyłącznie w sytuacjach superkryzysowych, tzn. praktycznie te technologie stosuje się w czasie wojny. Były one opracowane przez Niemców jako alternatywne technologie uzyskiwania paliwa dla sprzętu wojskowego. Świat wycofał się z tego. Przy cenie ropy naftowej wynoszącej chyba nawet - nie chcę tutaj przesadzać - 25 dolarów, dopiero zaczyna się opłacać przerabianie węgla."
Już wówczas było dla mnie oczywiste, że ta informacja nie jest ani pełna, ani prawdziwa, ponieważ posiadałam informacje, że intensywne badania w tym zakresie były prowadzone nie tylko za granicą, ale także w Polsce, a firma Sasol w RPA produkowała na bazie węgla duże ilości paliw syntetycznych wiele lat po wojnie. Z analiz ekonomicznych wynika, że upłynnianie węgla może się stać opłacalne już przy cenie ropy wynoszącej 21 USD/za baryłkę, a w wypadku upłynniania węgla z odpadami nawet przy cenie 14 USD. Natomiast, jeśli chodzi o bioetanol, to według moich informacji, trudności w jego stosowaniu świadomie, a - jak się wydaje - bez obiektywnego uzasadnienia , powoduje z jednej strony Ministerstwo Finansów, a z drugiej - importerzy paliw płynnych.
2. WZROST CEN PALIW PŁYNNYCH I GAZOWYCH.
Założenia polityki energetycznej Polski do 2020 roku", przyjęte przez Radę Ministrów 22 lutego 2000r. - opracowane zostały w oparciu o "Długoterminową prognozę rozwoju gospodarki paliwami i energią do roku 2020", wykonaną przez Agencję Rynku Energii. W tej "Prognozie ..." przewidziano trzy możliwe scenariusze rozwoju społeczno-gospodarczego Polski i jej kompleksu paliwowo-energetycznego: "PRZETRWANIA", "ODNIESIENIA" i "POSTĘPU-PLUS", a gazu ziemnego - odpowiednio: na około 26,9 i 65,5 % - okazały się znacznie zaniżone. Przy tym pierwszym scenariuszu baryłka ropy w 2020 r. miała kosztować 23,1 USD, a 1000 m3 gazu 108,0 USD. W przypadku dwóch pozostałych ceny te miały osiągnąć poziom odpowiednio 26,7 USD/bbl i 140,8 USD/1000 m3. Tymczasem, jak widzimy już w tym roku cena baryłki ropy na giełdzie londyńskiej przekroczyła poziom 35 USD/bbl. oznacza wzrost tylko w ciągu ostatnich 3 lat o ponad 90%.
Jestem oczywiście świadoma tego, że cenami ropy naftowej nie
rządzą wyłącznie prawa rynku w postaci po-daży i popytu. Tu w szerokim
zakresie oddziałują również względy polityczne oraz związane z nimi czynniki
psychologiczne. Kraje wysoko rozwinięte, a wśród nich przede wszystkim Stany
Zjednoczone, mają dość instrumentów politycznych i ekonomicznych , aby
doprowadzić na jakiś czas do ponownego obniżenia cen ropy. Ale warto
podkreślić, że obecnie wśród analityków rynku paliw mówi się,
iż świat jako całość wszedł już w okres stałego trendu wzrostowego i ceny
te, choć mogą jeszcze ulegać okresowym obniżkom, na dłuższą metę muszą
rosnąć. Według niektórych ekonomistów w niedalekiej przyszłości mogą one
osiągnąć poziom 50, albo nawet 100 USD/za baryłkę.
Podobnie rzecz wygląda w przypadku gazu. Jego ceny są wprawdzie nieco
stabilniejsze, ale - choć z pewnym opóżnieniem - zawsze w jakimś stopniu
podążają za cenami ropy. Ostatnio Rosja zaproponowała Polsce podniesienie
ceny z 85,1 (w 1997 r.) do 123 USD/1000 m3. Przyjęcie tej propozycji
oznaczałoby wzrost o 44,5 %. Gaz z Norwegii byłby zapewne jeszcze droższy. O
tym jednak, jak ostate-cznie będzie się rozwijała sytuacja na tym rynku w
przyszłości, zadecyduje stopień uzależnienia się Europy Zachodniej od dostaw
tego surowca z Rosji. Do tej pory mówiło się, że preferowanie gazu w unijnej
strategii energetycznej (wspierane zresztą bardzo aktywnie m.in. przez Bank
Światowy również w odniesieniu do Polski), dykto-wane było głównie przez
inwestycyjne i ekologiczne walory tego nośnika energii. Dyskretnie przy tym
pomijano drażliwy aspekt wykorzystywania go jako czynnika pozwalającego
zachować możliwie największą ilość rodzimych zasobów węgla na "czarną
godzinę". Tę ostatnią stanowić ma ostra faza globalnego kryzysu surowcowego
i ekologicznego w skali całego świata, którego początki dalekowzroczni
strategiczni analitycy przewidują na lata 2020 - 2050.
Konwencjonalne złoża ropy naftowej (140 mld t), przy przewidywanym rocznym wzroście wydobycia (do 5 mld t/r.) wystarczą na ok. 30 lat. Następnie trzeba będzie sięgnąć po niekonwencjonalne złoża, do których należą piaski roponośne i łupki naftoweą. Można się obawiać, że coraz powszechniejsze zastępowanie ropy gazem jako paliwem tańszym i bardziej przyjaznym środowisku doprowadzi do wyczerpania światowych zasobów gazu jeszcze szybciej niż ropy.
3. PRZYCZYNY PREFEROWANIA GAZU.
Wydaje się, że główną przyczyną tego, iż obecny szok naftowy skłonił Unię Europejską do podjęcia pospiesznych i dość desperackich kroków, mających na celu zapewnienie sobie bardzo dużych dostaw gazu z Rosji - była chęć zmniejszenia swego uzależnienia od niekorzystnej dla niej, bardzo chimerycznej polityki podażowo-cenowej, jaką prowadzą OPEC i wielkie pozaeuropejskie koncerny naftowe. W tej dziedzinie, jako moderator, najwięcej mają do powiedzenia Stany Zjednoczone. Wpływy UE są tu nieporównanie mniejsze. Unia liczy na wynegocjowanie z Rosją pewniejszych i bardziej dla siebie korzystnych porozumień cenowych i umocnienia swojej pozycji jako suwerennego supermocarstwa. (Zob.: Witold Gadomski. Rura strachu. "Gazeta Wyborcza" 16.11.00) - przyp. red.
Gdy chodzi o partnerskie stosunki z Rosją w sprawach importu gazu nie podzielam optymizmu Unii. Obawiam się, że wszystko będzie się układało po jej myśli dopóki świa-towe ceny ropy i gazu odpowiednio nie wzrosną, a UE i Polska nie uzależnią się dostatecznym stopniu od rosyjskich dostaw.
4. IMPORT PALIW PŁYNNYCH I GAZOWYCH A BILANS PŁATNICZY I FINANSE KRAJU.
Według "Założeń " w okresie lat 1997 - 2020 zużycie węgla kamiennego w Polsce ma zmniejszyć się ze 104,5 mln ton do 81,9-83,5 mln ton, natomiast zużycie ropy naftowej ma zwiększyć się z 18,6 (w tym import 17,8 mln t) do 21,1-27,9 mln ton (praktycznie w całości z importu), a gazu - z 12,0 mld m3 (w tym 7,7 mld z importu) do 26,0 - 29,3 mld m3 (w tym do 5 mld m3 ze źródeł krajowych). W roku 1997 zużycie ropy naftowej wyniosło 16,7 mln t. ( w tym z importu 14,7 mln t) + 1,9 mln t benzyn z importu, a gazu wysokometanowego - 10,4 mld m3 (w tym 7,7 mld m3 z importu) + 3,0 mld m3 gazu zaazotowanego ze żródeł krajowych.)
Przy tej ścieżce cenowej, która została przyjęta w "Długoterminowej prognozie rozwoju gospodarki paliwami i energią do roku 2020" - w końcowym etapie tej perspe-ktywy (zakładając, że nie będziemy importowali węgla, natomiast paliwa płynne będziemy importowali w całości, a produkcja krajowa gazu utrzyma się na obecnym poziomie) roczne nakłady na import ropy i nośników pochodnych miałyby wzrosnąć z 2,5 do 4,1 mld USD w przypadku scenariusza PRZETRWANIE i do 4,3 mld USD w przypadku scenariusza ODNIESIENIE, a do 4,7 mld USD w przypa-dku scenariusza POSTęPU-PLUS. Dla gazu wzrost kosztów importu miał się przedstawiać odpowiednio: dla scenariusza PRZETRWANIE - z 0,7 mld USD do 3,0 mld USD; dla scenariusza ODNIESIENIE z 0,7 mld USD do 3,4 mld USD, a dla scenariusza POSTęPU-PLUS z 0,7 mld USD do 2,4 mld USD. Sumując, otrzymujemy planowany wzrost nakładów na import paliw płynnych i gazowych z około 3,2 mld USD w 1997 r. do około 6,5 - 8,1 mld USD w 2020 r.
Natomiast gdyby przyjąć, że zupełnie prawdopodobna jest co najmniej dwukrotnie wyższa dynamika cen niż przyjęta w prognozie ARE, to nakłady na import paliw płynnych i gazowych w roku 2020 musiałyby sięgnąć poziomu 13 - 16 mld USD.
Takiego obciążenia bilansu płatniczego i krajowych finansów, jakim przy przewidywanym rzeczywistym wzroście cen, grozi planowany w założeniach polityki energetycznej wzrost importu paliw - nie wytrzyma ani gospodarka i bilans płatniczy, ani społeczeństwo.
5. PROBLEMY FINANSOWE POLSKI.
Nie widać realnych szans na sprostanie takiemu wyzwaniu tym bardziej, że już przy dotychczasowym, znacznie mniejszym imporcie paliw płynnych i gazu oraz przy dużo niższych ich cenach, niż obecne - ujemne saldo w handlu zagranicznym w kilku ostatnich latach wynosiło kilkanaście miliardów dolarów rocznie. W roku 1999 osiągnęło poziom 18,6 mld USD (73,6 mld z3).
Rzeczywista efektywność ekonomiczna każdej prywatnej inwestycji realizowanej w oparciu o kredyty bankowe lub środki własne inwestorów zagranicznych, z punktu widzenia polskiej gospodarki i polskiego społeczeństwa jako systemu, jest często o połowę mniejsza niż wynikałoby to z jej wartości kosztorysowej i czysto ekonomicznego rachunku opłacalności. Polska staje się w coraz większym stopniu "krajem pracy nakładczej". Dzieje się tak, ponieważ majątek produkcyjny przechodzi w obce ręce, a wytwarzane przy jego pomocy przez polską "siłę roboczą" produkty powstają głównie ze sprowadzanych z zagranicy surowców i półproduktów - a następnie są eksportowane, zyski zaś - również w większości transferowane są za granicę.
Aby obraz sytuacji finansowej Polski w perspektywie do roku 2020 uczynić pełniejszym, trzeba do przedstawionych wyżej obciążeń dodać szereg niesprecyzo-wanych jeszcze do końca pod względem kwotowym, ale na pewno bardzo kosz-townych zobowiązań finansowych, wynikających np. z konieczności:
6. KONSEKWENCJE DLA SPOŁECZEńSTWA I PAńSTWA.
Na to, że rosnące potrzeby finansowe państwa i samorządów znajdą pokrycie w podwyżkach podatków pośrednich (VAT) oraz podatku od nieruchomości, liczyć nie można. Nie można też liczyć na to, że biedniejące społeczeństwo będzie zdolne płacić coraz wyższe ceny za energię elektryczną i ciepło. Przy tej okazji muszę też stwierdzić, że w związku z dużo wyższą od przewidywanej dynamiką cen paliw płynnych i gazowych - prognozy Ministerstwa Gospodarki dotyczące wskażników wydatków na energię w gospodarstwach domowych - wydają się zupełnie nierealne.
W świetle przedstawionych faktów i prognoz, przyjęte w założeniach polityki energetycznej odchodzenie od węgla i przestawianie energetyki na importowane nośniki energii pierwotnej nie tylko nie stwarzają szans na obniżki cen energii finalnej, ale nie zapewniają nawet niezbędnego poziomu bezpieczeństwa energetycznego Kraju. Co więcej, dalsza likwidacja kopalń węgla kamiennego i redukcje dziesiątków tysięcy miejsc pracy w tym podsektorze mogą mieć bardzo poważne, negatywne konsekwencje nie tylko ekonomiczno-finansowe, ale także społeczne i polityczne. Natomiast rosnące uzależnienie od rosyjskich dostaw gazu i ropy nie tylko Polski, ale także Unii Europejskiej - stanowi realne zagrożenie dla suwerenności. Ponadto może przyczynić się do poważnego osłabienia pozycji Polski w relacjach z UE. Staniemy się jej po prostu mniej potrzebni. A jako uzależnieni od rosyjskich dostaw paliw płynnych i gazowych również mniej pewni i - ewen-tualnie także nawet - kłopotliwi, jako, że w stosunkach między Polską i Rosją istnieje wiele płaszczyzn i problemów, które mogą się stać przyczyną sporów i konfliktów. Kontrowersje, jakie wybuchły ostatnio wokół światłowodu towarzyszącego rurociągowi Jamał - Europa Zachodnia są tego wiele mówiącym przykładem. (podkreślenie redakcji)
7. PRYWATYZACJA KOPALń WęGLA KAMIENNEGO.
Zupełnie szczególne zagrożenie stanowi zapowiadana prywatyzacja kopalń węgla kamiennego. Sprzedawanie ich przy obecnej ich kondycji ekonomiczno--finansowej i malejącym wydobyciu oraz eksporcie oraz bardzo kosztownej restrukturyzacji jest nie tylko dla samego górnictwa ale także dla całej dla polskiej gospodarki i finansów państwa - zamiarem samobójczym. Profesor Jan Macieja dopuszcza sprzedaż 30, pozostałych z funkcjonujących kiedyś 70, kopalń za 3 mld dolarów. Absurdalność takiego rozwiązania uświadomić sobie można biorąc pod uwagę, że faktyczna wartość tych kopalń - liczona według kosztów inwestycyjnych stworzenia reprezentowanych przez nie zdolności produkcyjnych - szacować można na 10 - 15 mld USD. Ale istnieje również inne niebezpieczeństwo. Dokonujące się w prawie geologicznym i górniczym zmiany dotyczące kwalifikacji pokładów węgla nadających się do przemysłowej eksploatacji, właściwie oddają decyzje w tej sprawie w ręce użytkownika. Stwarza to możliwość rabunkowej eksploatacji rodzimych złóż przez ich prywatnych eksploatatorów. Tak więc może się zdarzyć, że zasoby węgla zaliczane do tzw. operatywnych zmniejszą się w krótkim czasie z kilkudziesięciu do kilku miliardów ton.
8. KRYTYCZNA FAZA
Rozwój polskiego systemu energetycznego wszedł w fazę, którą śmiało można określić jako krytyczną. Z jednej bowiem strony mamy do czynienia ze znacznymi opóżnieniami i licznymi niedoskonałościami w realizacji przyjętych założeń polityki paliwowo-energetycznej oraz wdrażanych programów restrukturyzacyj-nych, a z drugiej - z wieloma występującymi w Polsce i świecie niekorzystnymi zjawiskami gospodarczymi, społecznymi i politycznymi stawiającymi pod znakiem zapytania słuszność wspomnianych poprzednio założeń. W dodatku to, co w obu wymienionych wyżej dziedzinach budzi obecnie tylko niepokój - już w niedalekiej przyszłości może przybrać postać bardzo poważnych zagrożeń lub realnych "strukturalnych" problemów. Mogą one przy tym dotyczyć nie tylko samej energetyki, ale także całej polskiej gospodarki, społeczeństwa i państwa. Wszystko to też może mieć negatywny wpływ na przebieg i efekty starań Polski o wejście do Unii Europejskiej.
9. CZAS NA DUÝE INNOWACJE.
Nadszedł więc czas na zrewidowanie przyjętych w obowiązujących założeniach polityki energetycznej - prognoz i ocen, dotyczących nie tylko opłacalności, ale także realności i ... dopuszczalności przyjętej w tych założeniach koncepcji zastępowania węgla kamiennego gazem, względnie olejem opałowym, oraz opierania transportu na importowanych paliwach. Równocześnie zaistniały sprzyjające okoliczności i konieczność pilnego zajęcia się sprawą techniczno-technologicznych możliwości i ekonomicznej opłacalności oraz politycznej zasadności wykorzystania na szeroką skalę w polskiej gospodarce nowych - i dodajmy - przyszłościowych rodzajów płynnych i gazowych paliw przy wykorzystaniu najnowszych technik i technologii. W pierwszej kolejności chodzi o podjęcie produkcji energii elektrycznej i metanolu w ramach "naziemnego" gazyfikowania węgla i różnego rodzaju odpadów czy tzw. biomas oraz zastosowanie bioetanolu i tzw. biodiesli - jako środka napędowego do różnego rodzaju pojazdów.
Opinia podsekretarza stanu w b MPiH Czerwińskiego wyrażona na wspomnianym posiedzeniu Sejmu II kadencji, w debacie nad "Informacją rządu o polityce zaopatrzenia Polski w paliwa płynne i gazowe." "Jeżeli chodzi o rzepak, sam prowadziłem nad tym - jeszcze wtedy jako dyrektor Instytutu Lotnictwa - dość zaawansowane prace. Z pewnych analiz ekonomicznych wynika jasno, że ropa naftowa powinna kosztować powyżej 27 dolarów za baryłkę, a wtedy można byłoby zastosować rzepak, poniżej tej ceny; rzepak, tzn. olej rzepakowy jest zbyt szlachetny, żeby go używać jako paliwa, chociaż sam odbywałem próbne jazdy polonezem z silnikiem Diesla napędzanym wyłącznie olejem rzepakowym, właśnie takim przetworzonym. Była opracowana technologia - niestety, ona nadal jest droga. Mimo kompleksowości programu, zużycia wszystkich innych elementów rzepaku, nie udaje się uzyskać efektywności ekonomicznej" - (Autor tej wypowiedzi jest obecnie prezesem jednej ze spółek GAZPROMU w Polsce-Gazeta Wyborcza 20/21.01.2001 r. "Stajnie Gudzowatego" - przyp.red.).
Dziś, w sytuacji gdy dolne granice opłacalności produkcji paliw płynnych z węgla i biomas, w drodze ich gazyfikacji, zostały już wysoko przekroczone, nic nie stoi na przeszkodzie, aby w trybie najwyższej pilności podjąć prace badawczo-wdrożeniowe i w ich wyniku uruchomić w krótkim czasie chociażby instalacje demonstracyjne oparte na w/w technologiach. Warto byłoby również z bardzo wielu względów zastanowić się nad techniczno-technologicznymi możliwościami podziemnego gazyfikowania węgla. (Amerykański zespół badawczy kierowany przez Jaroslava S"olca w raporcie pt.: Underground Coal Gasification (UCG) at Sin Pun - Nong Wa Deposit, Thailand", Sept. 1999 - wyraża opinię, że obecne technologie podziemnego zgazowania węgla reprezentują ekonomicznie opłacalną i akceptowalną ekologicznie alternatywę wobec tradycyjnych kopalń) W tej dziedzinie należałoby, jak najszybciej dokonać odpowiedniego zagranicznego rekonensansu i podjąć jakieś własne eksperymentalne badania w kraju. Na wykorzystanie bowiem na jakąś szerszą skalę uzyskiwanego z węgla metanu, według opinii specjalistów, liczyć raczej nie można.
Jeśli chodzi natomiast o rozszerzanie zastosowania bioetanolu i biodiesli, to - niezależnie od kontynuowania badań stosowanych, konieczne jest opracowanie programu działań mających na celu przełamanie szkodliwych stereotypów i irracjonalnych oporów funkcjonujących zarówno w środowiskach politycznych, jak i producentów czy importerów.
10. KŁOPOTY Z WŁAŚCIWYM PROGRAMOWANIEM.
Rządowe plany strategiczne (mam na myśli zarówno przyjęte przez rząd w lutym ub. roku "Założenia polityki energetycznej Polski do roku 2020, jak też przyjętą we wrześniu "Strategię rozwoju energetyki odnawialnej", podnoszone wyżej problemy albo w ogóle pomijają, albo traktują je bardzo ogólnie. Nawet jeśli zawierają elementy "konceptualizacji", to brak operacjonalizacji. Z tą ostatnią w energetyce w ogóle jest kiepsko, o czym najlepiej świadczą choćby trudności z aktami wykonawczymi do prawa energetycznego oraz jeszcze większe obecne kłopoty z "odkręcaniem" kontraktów długoterminowych i poszukiwaniem "rodzin zastępczych" dla tzw. kosztów "osieroconych" (dot. to szczególnie np. Kontraktu Stulecia" - przyp. red.).
Jak to powiedział już dawno profesor Antoni Kukliński -:"nad Europą Środkową i Wschodnią wisi przekleństwo niezrozumienia tego, że klęska planowania sowieckiego nie jest klęską planowania w ogóle. To przekonanie sparaliżowało dyskusję o myśleniu strategicznym." "Niestety, w Polsce nie stworzono systemu kształcenia elit politycznych w zakresie strategicznego myślenia długookresowego oraz "zdolności do rządzenia" /.../ "Niewiele jest dziedzin, wobec których kolejne rządy Polski odrodzonej wykazały większe lekceważenie niż myślenie o przyszłości." Wielce charakterystyczne z tego punktu widzenia jest znane powiedzenie Tadeusza Syryjczyka, ministra przemysłu w rządzie Tadeusza Mazowieckiego -: "najlepszą polityką jest brak polityki". (W dziejach I RP znaczna część ówczesnych elit wyznawała hasło - Polska nierządem stoi - do czego doprowadziło to - wiemy- przyp. red.).
Dziś ten pogląd usiłuje się wcielać w życie raczej
pośrednio, zastępując w państwowych dokumentach dotyczących przyszłości
gospodarki w dłuższych horyzontach czasowych termin "planowanie" czy
"programowanie" - terminem "prognozowanie". Charakterystyczne z tego punktu
widzenia są wyjaśnienia, jakich na temat niestosowności opracowywania
przyszłościowych bilansów paliwowo-energetycznych i prowadzenia przez
państwo aktywnej polityki paliwowo-energetycznej udzielił b. wiceminister
przemysłu i handlu Herbert Gabryś, w związku z wysuwanymi przeze mnie
dezyderatami w tym względzie: Opracowanie bilansów paliw
i energii stosowane w poprzednim okresie, gdy inwestycje w gospodarce, w tym
w energetyce, były finansowane centralnie z budżetu, nie mają uzasadnienia w
nowych warunkach funkcjonowania gospodarki. - [Autor tej wypowiedzi
znalazł się na liście ministrów wymienionych w "Gazecie Wyborczej"
z dn.20/21.01.2001 r. - "Stajnie Gudzowatego" - przyp. red.].
Unia Europejska, na użytek krajów członkowskich i stowarzyszonych z nią,
takich jak Polska, forsuje liberalny model ultraliberalnej gospodarki
rynkowej, sama jako międzynarodowa organizacja ponadpaństwowa wyrażnie
steruje w kierunku przekształcenia się w państwo federacyjne o wyrażnie
zróżnicowanym wewnętrznie statusie poszczególnych krajów i łącznie z
Europejskim Bankiem Centralnym uzurpuje sobie prawo do scentralizowanego
sterowania gospodarką przy pomocy rozbudowanego "acquis communautaire" oraz
systemu różnych funduszy pomocowych i dotacji. Ingerencja Komisji
Europejskiej w gospodarkę krajów członkowskich jest niewiele mniejsza niż w
państwach realnego socjalizmu. Podobnie ma się rzecz z protekcjonizmem w
stosunkach gospodarczych z międzynarodowym otoczeniem. Aby pozbyć się w tym
względzie wątpliwości, wystarczy zapoznać się z zasadami europejskiej
polityki rolnej, z jej limitami produkcyjnymi i dopłatami bezpośrednimi,
oraz polityką energetyczną i eksportową, wraz z politycznymi instrumentami,
którymi się ona posługuje, chociażby w negocjacjach przedakcesyjnych z
Polską.
Państwo, mimo liberalizacji i decentralizacji, nadal powinno prowadzić aktywną politykę gospodarczą i społeczną. Jej podstawowymi elementami powinny być: z jednej strony takie cele jak dobro państwa i pomyślność wszystkich obywateli, a z drugiej - nie tylko ustalanie sposobów, ale także pozyskiwanie środków pozwalających osiągać założone cele. Tych celów nie można jedynie prognozować. Muszą to być pożądane, antycypowane stany rzeczy, które zamierza się zrealizować, tworząc w razie potrzeby odpowiednie do tego warunki.
11. PROGRAMOWANIE ROZWOJU ENERGETYKI
Energetyka należy do dziedzin produkcji w których te tendencje rysują się najwyrażniej. Rządzi danym krajem i decyduje o jego przyszłości oraz o losie jego obywateli, ten, kto ma pieniądze i decyduje o żródłach energii. Polska u progu ostatniej dekady mijającego stulecia i procesu stowarzyszania się z Unią Europejską należała do nielicznych krajów europejskich, które swoje potrzeby energetyczne mogły zaspokajać w dużym stopniu na bazie własnych nośników energii pierwotnej. Tę bazę stanowił głównie węgiel, który oprócz energii mógł być żródłem cennych produktów wyjściowych dla przemysłu chemicznego. Dawał on pracę i utrzymanie ponad 400 tys. pracowników, a pośrednio jeszcze większej liczbie. Z przewozów węgla żyła kolej i porty. Jego eksport dostarczał dopływ duże ilości walut wymienialnych. Wszystko to umożliwiało zapewnienie społeczeństwu stosunkowo taniej energii elektrycznej i cieplnej. Miało też pozytywny wpływ na międzynarodową konkurencyjność gospodarki. W sumie węgiel odgrywał ważną rolę nie tylko jako podstawa bezpieczeństwa energetycznego kraju, ale także jako czynnik umacniający naszą suwerenność. Był to ważny atut w negocjacjach akcesyjnych z Unią Europejską.
Te atuty utraciliśmy w związku z wymuszaną przez Unię Europejską i międzynarodowe organizacje finansowe restrukturyzacją górnictwa węgla kamiennego i przestawianiem polskiej gospodarki, z elektroenergetyką i ciepłownictwem na czele, na gaz ziemny. Pretekstem do tego miały się stać rzekoma trwała nierentowność polskich kopalń węgla kamiennego, choć jeszcze w I półroczu 1990 r. rzeczywista wartość rynkowa 1 tony węgla, mierzona uzyskiwanymi zań faktycznymi cenami transakcyjnymi wynosiła 47,52 PLN, natomiast koszt wydobycia węgla kształtował się na poziomie 17,64 PLN/t. Każda złotówka zaangażowana w produkcję tego nośnika energii przynosiła gospodarce kraju jako całości 2,69 PLN/t. Wprowadzenie przez ówczesnego ministra finansów cen urzędowych zbytu węgla kształtujących je średnio na poziomie 10,57 PLN/t, i eksport obciążony podatkiem obrotowym sięgającym w pewnym okresie czasu nawet 80% produkcję węgla uczyniło głęboko deficytową. Niewystarczające dotacje budżetowe spowodowały, że kopalnie wpadły w pułapkę zadłużeniową, z której nie wyplątały się do dnia dzisiejszego. Póżniej, w miarę jak górnictwo się restrukturyzowało i poprawiało swoje wyniki, to utrzymywanie, a nawet pogłębianie jego nierentowności uzyskiwano najpierw przez podnoszenie opłat eksploatacyjnych i ekologicznych oraz administracyjne ograniczanie wysoko opłacalnego ekspo-rtu, póżniej przez wprowadzenie VAT-u i cen regulowanych oraz obciążanie go wysokimi kosztami ograniczania zdolności produkcyjnych, tylko w części refundowanymi z budżetu, a jeszcze póżniej - przez sztuczną aprecjację złotego. W ten sposób górnictwo wprowadzone zostało na ekonomiczna równię pochyłą. Powodowała ona, że restrukturyzacja, zamiast polepszać jego wyniki finansowe netto - coraz bardziej je pogarszała. W tej chwili największym problemem stało się obsługiwanie kosztów zadłużenia. W 1997 r przy zobowiązaniach rzędu 13 mld zł koszt ten wynosił ok. 2,6 mld zł . Dziś, przy zobowiązaniach przekraczających 20 mld zł i rosnących stopach procentowych, obciążenia z tego tytułu są odpowiednio większe.
12. SZANSE.
Szansą na wyjście z obecnych trudności jest wykorzystanie nowoczesnych technologii zgazyfikowania węgla zarówno do bezpośredniej produkcji energii elektrycznej jak i do produkcji metanolu. Wydaje się, że nie ma przeszkód, aby na ten drugi cel wykorzystać 20-30 mln ton węgla rocznie do produkcji 12 - 18 mln ton paliw płynnych ( tak jak robiła to RPA). To interes wart w przybliżeniu 2,8 - 4,2 mld USD zaoszczędzonych dewiz rocznie.
Praktyczne wykorzystanie dla potrzeb energetyki i transportu nowoczesnych technologii zgazyfikowania węgla i biomas wymagałoby dokonania zasadniczych zmian w realizowanej reformie górnictwa węgla kamiennego i znowelizowania związanej z restrukturyzację tej branży ustawy. W obu przypadkach kluczowym zagadnieniem stałoby się zastosowanie bardziej skutecznych i efektywnych, niż dotąd stosowane, sposobów uwolnienia górnictwa od niezawinionych długów sięgających w tej chwili 20 mld zł. To pozwoliłoby zdecydowanie obniżyć koszty funkcjonowania kopalń i uczynić je rentownymi. Nie byłoby wtedy potrzeby ani ich zamykania na realizowaną obecnie skalę , ani sprzedawania zagranicznym inwestorom za śmieszną sumę 3 mld USD, tak jak to proponuje profesor Macieja. Pozwoliłoby to także zachować dziesiątki tysięcy miejsc pracy i zwolniłoby nie domykający się budżet państwa od miliardowych dotacji na fizyczną likwidację kopalń oraz na osłony socjalne dla zwalnianych górników. Pozwoliłoby to także uniknąć angażowania na te cele zagranicznych kredytów w wysokości do jednego miliarda dolarów.
Podobnie duże korzyści mogłoby przynieść zastępowanie na
szeroką skalę importowanych paliw płynnych bioetanolem i paliwem z rzepaku.
To oprócz oszczędności dewizowych również zwiększenie zapotrzebowania na
krajowe produkty rolne, to tysiące miejsc pracy związanych
z ich przerobem i aktywna ochrona środowiska.
PODSUMOWANIE I WNIOSKI.
Sądzę, że to wystarczające powody, aby na powyższe tematy nie tylko wymienić ogólne opinie co do możliwości i celowości zoptymalizowania założeń polityki energetycznej oraz póżniejszego wdrożenia pozytywnie ocenionych innowacji czy "konwersji"- ale także, aby podjąć próbę dokonania najbardziej wstępnej "przymiarki" podziału zadań między wchodzące w rachubę instytucje i podmioty oraz określenia jakie - i z jakich żródeł - potrzebne były by na ten cel środki.
Jesteśmy tu pod presją Unii Europejskiej i innych, zagranicznych oraz związanych z nimi krajowych, grup nacisku. Skrępowani jesteśmy też różnymi, nie zawsze dogodnymi, umowami międzynarodowymi. Dlatego niezwykle ważną sprawą jest opracowanie przedstawionych tu propozycji na szerokim tle, w ujęciu systemowym, z uwzględnieniem zarówno wszystkich wewnętrznych, jak i zewnętrznych uwarunkowań, ale z z punktu widzenia polskich interesów narodowych i polskiej racji stanu. Czas ku temu jest bardzo stosowny, bo akurat sejmowe komisje Gospodarki i Skarbu Państwa pracują nad oceną rządowych "Założeń polityki energetycznej Polski do 2020 roku". Jednym z nasuwających się już teraz dezyderatów jest opracowanie kompleksowego długofalowego bilansu paliwowo-energetycznego, uwzględniającego rzeczywiste potrzeby i możliwości realizacyjne Polski. Podjęte ustalenia i propozycje mogą okazać się więc bardzo użyteczne i mieć przełomowe znaczenie dla przyszłości kraju. Warto zdać sobie sprawę z faktu, że strategiczne programowanie rozwoju i restrukturyzacji polskiego kompleksu paliwowo-energetycznego już od połowy lat 80' de facto znajduje się w rękach Unii Europejskiej i międzynarodowych organizacji finansowych, takich jak MFW i Bank Światowy.
W 1990 r. w związku z podjętymi przez Polskę staraniami o wejście do Unii Europejskiej i uzyskanie pomocy finansowej dla realizacji koniecznych transformacji systemowych opracowane zostały bardziej szczegółowe i dostosowane do zmienionych warunków ustrojowo-gospodarczych oraz geopolitycznych - "studia sektorowe".
Studium dotyczące węgla kamiennego wykonane przez angielską firmę "Arthur Andersen and Company", której wypłacono 500 tys. USD /-przyp. red./ spotkało się z licznymi zastrzeżeniami ze strony Państwowej Agencji Węgla Kamiennego, która zarzucała mu zwłaszcza niedostateczne oszacowanie kosztów wdrożenia całego programu restrukturyzacji oraz nie branie pod uwagę problemu bezpieczeństwa energetycznego Polski. MPiH nie uwzględniło tych uwag.
Do końca 1992 r. nie zostały w pełni zrealizowane dwa zadania z siedmiu, do których wykonania w tym czasie zobowiązało się MPiH wobec Banku Światowego. Nie rozpoczęto likwidacji wszystkich kopalń uznanych za trwale nierentowne - uzgodniono bowiem ze związkami zawodowymi, iż proces ich zamykania będzie zdeterminowany jedynie wyczerpywa-niem się złóż. Nie zakończono też działań mających na celu powstanie nowych form organizacyjnych w tej branży.
Dla koordynacji i sprawnego przebiegu reform w sektorze energetycznym już w pierwszych latach mijającej dekady powołany został Między resortowy Zespół ds. Reformy Energetyki, jako struktura rządowa określająca kierunki reform i polityki energetycznej zgodnie ze strategią gospo-darczo społeczna państwa. Głównym Koordynatorem jego prac został dyr. Generalny K. Adamczyk - obecny prezes spóki GAZPROMU w Polsce wg. "GAZETA WYBORCZA" z 20/21.01.2001 r. "Stajnie Gudzowatego" - przyp.red.
Po podpisaniu, w szczególności po wejściu w życie Układu Europejskiego strategia rozwoju Kompleksu Paliwowo-Energetycznego została w sposób bardziej bezpośredni podporządkowana wytycznym Unii. Jej wpływy na bieg spraw w tym zakresie uzyskały bardzo szczegółowe ramy prawne i organizacyjne. Decydujące znaczenie z tego punktu widzenia miało zobowiązanie się Polski do dostosowania swojego ustawodawstwa do całego unijnego "acquis communautaire".
1) Krzysztof Stańczyk: Tendencje i perpektywy badań w dziedzinie chemii węgla. "Przemysł Chemiczny" nr 2, luty 2000
dr Janina Kraus
Poseł na Sejm RP
Wiceprzwodnicząca
Komisji Gospodarki Sejmu RP