WYKORZYSTANIE SUROWCÓW ENERGETYCZNYCH
Tekst wystąpienia na Konferencji w Agencji Techniki i Technologii w dniu 30.11.2000 r.
Marek Głogowski
Przy obecnej dynamice zużycia, światowe zasoby ropy i gazu wyczerpią się w perspektywie 30 -50 lat. Już w połowie tego okresu wystąpi gwałtowny wzrost cen tych nośników, jeśli nie zaczął się już !
Światowe prognozy rozwoju technologii XXI wieku w odniesieniu do energetyki, przewidują rozwój technologii węglowych, wytwarzanie energii z wodoru, biomas i paliw syntetycznych. Potrzebne są więc polskie programy studialne, badawczo - rozwojowe i wdrożenia w tym zakresie.
Polska nie posiada znaczących zasobów ropy i gazu. Polityka zakładająca wzrost importu, tych dynamicznie drożejących paliw pogarsza i tak silnie ujemny bilans płatniczy kraju. Ceny tak pozyskanej energii będą też wpływać niekorzystnie na konkurencyjność gospodarki i dynamikę jej wzrostu. Taki stan rzeczy wymaga wykorzystania krajowych surowców energetycznych w maksymalnie możliwym stopniu.
Polska posiada natomiast znaczne zasoby węgla i duże możliwości produkcji energetycznych surowców roślinnych, oraz zasoby energii odnawialnych. Zatem uwzględniając światowe prognozy cenowo technologiczne, rozwój polskiej energetyki powinien być opierany na tych nośnikach. Nie do przyjęcia jest narzucona, polityka systematycznej likwidacji górnictwa węglowego i planowane zastąpienie w produkcji energii elektrycznej i grzewczej, węgla gazem. Przy cenach kalorii energii, w gazie i węglu jest to ekonomicznie nieuzasadnione. Podniosłoby ceny prądu o co najmniej 50 do 100%.Wzrosło by też, uzależnienie kraju od paliwa jednego dostawcy. Przeciwstawianie górnictwu węglowemu - gazu, wymaga kilku refleksji na temat gazownictwa.
Nie posiadając zasobów gazu pokrywających zapotrzebowanie kraju w wysokim stopniu, musi więc kupować gaz na bazie wieloletnich kontraktów z zasadą bierz lub płać -TOP. Kontrakty takie wymagają dobrego oszacowania zapotrzebowania. Polskie prognozy zużycia są znacznie zawyżone. Powstały na podstawie statystyki i rad "ekspertów" z krajów o blisko trzykrotnie większym udziale gazu w bilansie energetycznym, propagujących eliminację polskiego węgla. Jedynym obszarem gdzie możliwy jest bezpieczny wzrost zużycia gazu jest komunikacja, ale tego prognoza i zachęcające regulacje prawno-podatkowe nie przewidują.
W oparciu o zawyżone prognozy podpisano umowę z GAZPROM, na rosnące dostawy gazu w okresie do 2020r., docelowo zaspokajające 85% potrzeb ! Analiza potrzeb krajowych, wskazuje, że oparcie zaopatrzenia kraju w gaz na tym kontrakcie, zagraża bezpieczeństwu energetycznemu i gazowemu kraju. Umowa nie zostawia miejsca na konieczną dywersyfikację z innego kierunku. Prognozowany niedobór przy załamaniu dostaw, w 2010 r wyniesie 6 mld.m3. Zakontraktowanie, jednak tej ilości np. z Norwegii, bez zmiany kontraktu z Gazpromem, wpędzi gazownictwo w olbrzymie opłaty za gaz nie odebrany z Rosji.
Organizacja gazownictwa, musi sprzyjać dywersyfikacji zaopatrzenia w gaz. Cena zakupu z innych źródeł, będzie wyższa. Dlatego zakupy takie będą możliwe tylko przy zintegrowanej strukturze gazownictwa, która również umożliwi kompensatę odbiorcom, wyższych cen zakupu. Planowane utworzenie kilku, prywatnych podmiotów, spowoduje, że będzie kupowany gaz najtańszy z jednego źródła. Zakup gazu przez Polskę z innych krajów nie ma przesłanek ekonomicznych - będzie droższy, ale podyktowany jest gospodarczym bezpieczeństwem. Doświadczenia Czechów i Węgrów wykazały szkodliwość wydzielenia spółek dystrybucyjnych tak dalece, że oba te kraje ponownie wykupują, bezmyślnie sprzedane wcześniej spółki, ponoszą olbrzymie straty, gdyż udziały zostały wrogo przejęte przez zagraniczne konkurencyjne firmy.
W warunkach rynku, wymuszenie partycypacji w inwestycjach optymalnych dla kraju, ale niekorzystnych dla prywatnego interesu nie jest niemożliwe. Minister Gospodarki, formalnie odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne, przy rozbitym gazownictwie nie będzie miał na to wpływu. W planowanej samodzielnej strukturze poszukiwań i słabych finansowo prywatnych spółek dystrybucyjnych, po rozbiciu PGNiG, nie ma szans na finansowanie poszukiwań gazu i niezbędne dla bezpieczeństwa energetycznego wydobycie własne upadnie.
Odpowiednio zinterpretowana, zasada dostępu stron trzecich do sieci TPA, zawarta w nowym prawie energetycznym; przy dostawach z jednego kierunku na zasadzie "bierz lub płać", oraz przy rozbiciu firmy gazowniczej, może być katastrofalna. Dostawca reprezentowany przez w cudzysłowie "polską spółkę" w oparciu o TPA zaproponuje po dumpingowej cenie gaz masowym odbiorcom., a od okrojonego PGNiG, uzyska do tego dopłatę - 75% ceny za gaz nie odebrany. Stan gazownictwa i kierunek jego restrukturyzacji uzasadnia szczególnie konieczność zwrotu do polskiego węgla.
Dla wykazania nierentowności kopalń, po przez ceny regulowane sprzedawano gaz do niektórych gałęzi przemysłu po cenie niższej, niż płacona za dostawę na granicy! Rząd w ten sposób spowodował ogromne zadłużenie PGNiG na kwotę 6 mld zł. Przy prywatyzacji gazownictwa, ta polityka się posypie, ceny wrócą do relacji na rynku światowym. Okaże się więc że gaz jest o wiele droższy, a więc możliwa jest też podwyżka cen węgla, która da mu pełną rentowność. Chociaż górnictwo już dziś wykaże się rentownością, gdy odejmiemy odsetki płacone od długów powstałych na skutek świadomie niszczącej polityki cen regulowanych.
Zamykając temat gazu, można wykorzystując aktualne rosyjskie potrzeby zwiększenia tranzytu przez Polskę, podjąć renegocjacje kontraktu z Gazpromem, dostosowując umowę do rzeczywistych potrzeb, tworząc miejsce na dywersyfikujące dostawy gazu i dyskonto za usługę tranzytową w formie określonej ilości gazu.
W obecnym, a zwłaszcza planowanym stanie prawnym i organizacyjnym Odpowiedzialność Ministra Gospodarki za bezpieczeństwo energetyczne kraju jest tylko werbalna. Nie ma on odpowiednich instrumentów prawnych do potrzebnego oddziaływania.
Organizacja podmiotów energetycznych, zamiast wzorem krajów europejskich zmierzać do skoncentrowanych - silnych kapitałowo struktur, zintegrowanych z krajowym pozyskaniem surowców energetycznych, zdolnych do rozwoju, wdrażania nowych technologii i dywersyfikacji zaopatrzenia, jest niestety rozbijana. Nie tworzy się warunków do koncentracji kapitału i zysków, do prowadzenia prac studialnych i prognostycznych nad nowymi technologami w energetyce nie mówiąc o wdrożeniach.
Minister tylko może i powinien pilnie zweryfikować prognozy wzrostu cen i zużycia nośników energetycznych zwłaszcza węgla i gazu.
Potrzebna jest odpowiednia weryfikacja prawa energetycznego, gwarantująca prowadzenie odpowiedzialnej polityki energetycznej , wprowadzenie stosownego dla polskiego interesu gospodarczego "Prawa Sieciowego", regulującego budowę i eksploatację linii przesyłowych nośników energii.
W ramach weryfikacji prawa energetycznego należy stworzyć rzeczywiste, prawne i podatkowe warunki dla dużo większego zakresu wykorzystania energii odnawialnych oraz energii uzyskiwanych z przetworzenia surowców pochodzenia roślinnego.
Mamy znaczny, niewykorzystany areał ziemi, a limitowanie produkcji w związku z dostosowaniem rolnictwa do struktur Unii Europejskiej powiększy znacznie, możliwości i potrzeby jego innego niż produkcja żywności wykorzystania. Potrzebny jest silny akcent na słowo rzeczywiste, gdyż powszechna korupcja i siła lobby energetycznego, powodują, że jak prawo mówi : można coś zrobić to znaczy, że trzeba "dać" żeby to załatwić. Powszechnie znane są np. problemy przyłączeń do sieci generatorów z małej retencji. Prawo dla energii ze źródeł odnawialnych, musi stanowić : - brak miejsca na odmowę, - musi zapewniać automatyczną zgodę, po spełnieniu warunków homologacyjnych prawnie zdefiniowanych i badanych przez niezależny od zainteresowanych stron organ państwowy, - oraz musi też określać rentowną cenę zakupu. Potrzeba też innego spojrzenia podatkowego. Państwo ma tylko akcyzę od uzależniającego importu paliw. Pozornie droższe paliwa, umownie mówiąc z biomas, w ciągnionym rachunku ekonomicznym będą tańsze dla gospodarki, gdy zamiast akcyzy, państwo stworzy miejsca pracy, uzyska podatki dochodowe z efektem mnożnikowym, poprawi też deficyt handlowy. Podobne podejście potrzebne jest do pozyskiwania krajowych surowców i nośników energetycznych w tym węgla, gazu i ropy.
Ciągniony rachunek ekonomiczny pokaże, że kupienie "taniej" za granicą nie oznacza na ogół "korzystniej" dla gospodarki a zwłaszcza budżetu państwa. Mimo pilnie wykonanych poleceń narzuconych krajowi, mimo wzrostu PKB, budżet państwa jest coraz bardziej pusty! "Kupione tanio" za granicą to praca dla zagranicznego pracownika, wywóz kapitału z kraju i deficyt w obrocie handlowym. "Kupione w kraju" to praca dla polskiego robotnika, tu zapłacone podatki dochodowe, pensje wydane na zakup innych produktów, więc kolejne podatki - efekt mnożnikowy. Mniej też problemów społecznych i związanych z tym wydatków budżetu państwa. Uwzględniając uwarunkowania; - bezpiecznego dla kraju bilansu energetycznego, - deficytu handlowego - i prognoz cenowo technologicznych, należy pilnie wstrzymać tzw. "restrukturyzację" polskiego górnictwa węglowego, naftowego i gazownictwa, polegającą na likwidacji struktur, prywatyzacji i masowych zwolnieniach pracowników. Potrzebne jest opracowanie i realizacja programu znaczącego oparcia polskiej energetyki o zgazowanie i upłynnianie węgla. Trzeba też wykorzystać zasoby geotermalne w istniejących 6 tysiącach odwiertów wykonanych przez PGNiG na terenie całego kraju. Taki program można i trzeba realizować wspólnymi siłami górnictwa węglowego i PGNiG .
W ramach programu szerokiego wykorzystania polskiego węgla, dla poprawy bilansu płatniczego, potrzeba promocji eksportu, przy rozważeniu wykorzystania transportu rurowego do portów. Poprawi to relację kosztu transportu do uzyskanej ceny za węgiel. Transport rurowy przy pomocy solanki np. z nadwiślańskich złóż znacznie poprawi jakość węgla płukanego, nie mówiąc o walorach ekologicznych odprowadzenia solanki do morza.
Naprawa polskiego górnictwa i energetyki powinna uwzględniać prawidłowe ceny. Czas wyraźnie pokazać że fałszowanie ich relacji - dla wykazania słuszności narzuconych z zewnątrz kierunków restrukturyzacji - regulacjami oderwanymi od kosztów i cen zaopatrzenia, trąci o szkodnictwo gospodarcze. Prywatyzacja "za długi" w ten sposób przez politykę rządu zadłużonych przedsiębiorstw ma wymiar kryminalny.
Niebagatelną rolę odgrywa cena i udział energii w budżetach domowych. Relacje dochodów do wydatków na energię w stosunku do analogicznych w Europie już są rażąco niekorzystne. Wzrost cen zewnętrznego zaopatrzenia kraju, - planowane restrukturyzacje, rozbijające struktury - i prywatyzacja, wyeliminują skrośne wyrównywanie cen, co na wielu obszarach kraju, doprowadzi do nieproporcjonalnie wysokiego ich wzrostu. Kształtowanie cen w małych prywatnych firmach dystrybucyjnych w oparciu o koszty na swoim terenie, doprowadzi do wzrostu cen na terenach słabo rozwiniętych gospodarczo, tworząc barierę ich rozwoju.
Różnica kosztów dystrybucji rozproszonej i w skupionych aglomeracjach przemysłowych jest w niektórych przypadkach jak 1 do 10. Odpowiednio spadnie zużycie, wzrosną koszty jednostkowe, co znów wpłynie negatywnie na cenę. Zastosowanie zasady TPA dla odbiorców przemysłowych sytuację pogorszy.
Konkurencja w sieciowych dostawach energii, z uwagi na krańcowy koszt alokacji inwestycji jest faktycznie nierealna. Odbiorca "skazany" jest na połączenie z jednym dostawcą.
Wywołanie wirtualnej konkurencji, przez wprowadzenie pośredników, przynosi tylko wzrost cen. Niewątpliwie na skutek wzajemnych rozliczeń, nastąpi wzrost ułomnego wskaźnika - PKB. Ale stracą odbiorcy i zmniejszy się konkurencyjność gospodarki. Realna konkurencja występuje tylko między różnymi nośnikami np. do ogrzewania: gaz, prąd, olej opałowy, węgiel.
Patrząc na poczynania "reformatorów" energetyki, nie można się wyzbyć się refleksji, że przy braku rzetelnej wiedzy o prawach i praktyce, zastosowanych w Unii, pod pretekstem dostosowania, przeprowadza się często różne, niedowarzone pomysły, wychodzące naprzeciw szeroko rozumianej prywacie.
mgr inż. Marek Głogowski