GOSPODARKA OPARTA NA WIEDZY SZANSĄ CZY MITEM III RP
(Referat wygłoszony na III Międzynarodowym Sympozjum Falzmanowskim w Nysie 6-8.VII.2001)
Witold St. Michałowski
|
W dniu 16 stycznia 1997, Rada Miejska Wrocławia, nadała imię Michała Falzmanna jednej z ulic Wrocławia. W uzasadnieniu tego wniosku radni Wrocławia napisali: "Michał Tadeusz Falzmann, ur.28.X.1953, pełnił przed śmier-cią obowiązki głównego specjalisty Najwyższej Izby Kontroli w Warszawie. W trakcie kontroli, przeprowadzanej wiosną 1991 roku w Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, wykrył on, a następnie doprowadził do ujawnienia, tzw. Aferę FOZZ, dzisiaj powszechnie uważaną za największą aferę finansową w Polsce od roku 1945. Informacje zgromadzone przez Niego i opisane w Notatkach Służbowych, stanowiły podstawę Informacji NIK dla Sejmu RP, której Jego przełożony, Prezes NIK, prof. Walerian Pańko, nie zdążył osobiście przedstawić Sejmowi, ponieważ zginął w tajemniczym wypadku, w dniu poprzedzającym Jego wystąpienie w Sejmie. Wszystkie informacje, jakie uzyskał i ujawnił Michał Tadeusz Falzmann podczas swojej działalności kontrolnej, zostały potwierdzone w trwającym od 5 lat śledztwie prokuratorskim. Z pieniędzy FOZZ m.in sfinansowano budowy Gazociągu Orenburskiego i innych rurociągów na terenie byłego ZSRR. Straciliśmy na tym blisko 6,5 mld.USD. W wyniku gróźb, szantaży, szykan i represji, które były bezpośrednim skutkiem Jego odkrycia, Michał Falzmann zmarł nagle 18 lipca 1991. Osierocił pięcioro dzieci. Michał Tadeusz Falzmann jest wzorem urzędnika państwowego, który posiadając pełną świadomość niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą Jego praca, prowadzi ją konsekwentnie i do końca. Dlatego nazwisko Michała Tadeusza Falzmanna zasługuje, aby stanąć obok takich sławnych nazwisk jak Giovanni Falcone i Paolo Borsellino, włoskich sędziów śledczych, którzy pracę swoją wykonywali ze świadomością najwyższego ryzyka i za swoją wierność zasadom zapłacili cenę najwyższą". Po 10 latach od śmierci Michała Falzmanna możemy dodać, że wszystkie odkryte i ujawnione przez Niego fakty grabieży finansów publicznych Polskich znalazły potwierdzenie. Do odpowiedzialności, ani karnej, ani politycznej nie pociągnięto do dzisiaj ani jednej osoby. Wszystko wskazuje na to, że Tranzytowy Przekręt (oszustwo) Stulecia, jakim okazała się budowa polskiego odcinka Gazociągu Jamalskiego w skali strat Skarbu Państwa III RP znacznie przerasta aferę FOZZ. |
W III RP znajdującej się w okresie transformacji systemowej nie powinno być alternatywy dla przyjęcia jako zasadniczego kierunku działań Gospodarki Opartej na Wiedzy czyli stosując angielską terminologię knowledge based economy. W rozwoju cywilizacyjnym każdego kraju ogromną rolę ogrywają i odgrywały elity intelektualne, kulturotwórcze, polityczne. Mało kto jednak uświadamia dziś sobie, że mechanizm generacji elit w Polsce jest od paru wieków zainfekowany śmiertelną chorobą. Ona to doprowadziła do wyeliminowania z mapy Europy jednego z największych terytorialnie państw jakim była I Rzeczypospolita. Za tragedię rozbiorów w XVIII w nie wińmy sąsiadów. Warto zapoznać się z opinią klasyka Carla von Clausewitz jaką ma on o ówczesnych mu polskich elitach. "Ich nikczemne obyczaje państwowe i niezmierzona lekkomyślność szły ręka w rękę i w ten sposób pędzili w przepaść. Na długo przed podziałem Polski Rosjanie czuli się tam jak u siebie w domu-pojęcie niepodległego odgraniczonego z zewnątrz państwa już nie istniało i było rzeczą najpewniejszą ,że Polska ,gdyby nie uległa rozbiorom, stałaby się prowincją rosyjską... Żądać jednak, aby utrzymanie jakiegoś państwa było troską tylko sił zewnętrznych, to doprawdy zbyt wiele "O WOJNIE".
Należy niestety uświadomić sobie, że obecne polskie "elity" są w znaczącej części nader kontrowersyjnej proweniencji. Musi to rzutować negatywnie na ich jakość.
Nie ma chyba innego demokratycznego kraju na świecie w którym zaliczano by do elity władzy osoby będące w niezbyt odległej przeszłości agentami tajnych służb utrwalającymi dominację nad własną ojczyzną wrogiego imperium, a które obecnie przewodzą politycznym ugrupowaniom.
To przecież członkowie polskich "elit" finansowych zajmujący czołowe miejsca w rankingach najbogatszych zostając posłami i senatorami, skutecznie unikają płacenia podatków lub związani z potężnymi grupami mafijnymi są bohaterami różnego rodzaju złodziejskich afer. W wielu krajach takim ludziom ręki się nie podaje.
Henryk Goryszewski b. przewodniczący Komisji Finansów SEJMU nb. pozbawiony z czasem tego stanowiska na skutek zarzutów natury etycznej, swego czasu jako wicepremier przeforsował zawarcie niekorzystnego i posiadającego błędy prawne Kontraktu Stulecia na dostawy gazu z Rosji. Jak dotąd żadnych konsekwencji nie poniósł, mimo że straty Skarbu Państwa są szacowane na wiele dziesiątków miliardów dolarów. Pikanterii tej sprawie dodaje fakt, że jest on doktorem nauk prawnych.
Jest również powszechnie znane nazwisko agenta wpływów rosyjskiego koncernu GAZPROM który z tytułu nader spektakularnego narzuconego przez Rosjan pośrednictwa w handlu gazem stał się właścicielem w ciągu zaledwie paru lat miliardowej liczonej w dolarach fortuny i rezydencji na Lazurowym Wybrzeżu. Człowiek ten korzystając z pośrednictwa pozostającego w jego służbie adwokata-parlamentarzysty Edwarda W. i polityków z pierwszych stron gazet których listę zamieściła GAZETA WYBORCZA w publikacji pt. STAJNIE GUDZOWATEGO "wpływa" nader skutecznie na rzecz interesów GAZPROMU w Polsce.
Nadal też w Warszawie znakomicie funkcjonuje wielu ludzi, którzy ongiś jako członkowie Komitetu Centralnego PZPR zaliczani byli do komunistycznej elity władzy, a obecnie należą do opiniotwórczych kręgów elit kreowanych przez media na moralne autorytety. To samo zjawisko dotyczy inteligencji technicznej. Liczni jej przedstawiciele masowo zasilali szeregi partyjnej nomenklatury PRL w której zasadniczym gwarantem kariery była na najwyższych szczeblach dla wielu dbałość o gospodarcze interesy... Związku Sowieckiego. Warto też sobie uzmysłowić fakt, że to głównie wysocy urzędnicy z centralnych urzędów, nadal funkcjonujący w strukturach obecnego Ministerstwa Gospodarki i Ministerstwa Finansów ponoszą odpowiedzialność za zawarcie i to w parę lat po odzyskaniu niepodległości, niekorzystnych dla naszego kraju a niezwykle korzystnych dla GAZPROMU kontraktów gazowych z Rosją. Zdaniem ekspertów będących zwolennikami różnych opcji politycznych i reprezentantami różnych dziedzin wiedzy techniczno-ekonomicznej Skarb Państwa a więc płatnicy podatków III Rzeczypospolitej stracili przez to kilkadziesiąt miliardów USD.
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku dokonała przesłuchań już około dwustu świadków w tym trzech byłych premierów prowadząc śledztwo w sprawie Nr.V D 166/2000 dotyczącej przekroczenia w latach 1992-2000 uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych w związku z budową gazociągu jamalskiego.
Do czasu nader spektakularnej dymisji Ministra Sprawiedliwości, który miał odwagę je zainicjować, zdołano postawić w stan oskarżenia już paru wysokich urzędników państwa.
Jego następca zapewnia jednak, że śledztwo będzie kontynuowane.
W sytuacji, w której uważa się powszechnie, że elity naukowe są w Polsce zbyt wąskie, a finansowanie nauki daleko niewystarczające, zagadnieniem pierwszoplanowym jest znalezienie odpowiedzi na pytanie. Jakie naprawdę mają być polskie elity? Jakie wartości powinny uważać za najważniejsze? Na czym polega obecnie polska racja stanu?
Na przestrzeni minionej dekady zdołano popełnić szereg kardynalnych błędów. Należy do nich w pierwszym rzędzie postępująca pauperyzacja szerokich kręgów klasy średniej a więc naturalnego zaplecza patriotycznie i lojalnie wobec własnego kraju nastawionych elit. Brak również efektywnego programu powszechnego nauczania języków obcych, angielskiego w szczególności co jest zdumiewające w sytuacji gdy przeważająca większość członków obecnych "elit" wychwala na wyścigi zalety integracji Unią Europejską.
Opóźnień w zakresie upowszechniania szkolnictwa wyższego na pewno szybko nie odrobimy. W roku 1995 w Kanadzie studiowało w szkołach wyższych ponad 7% ogółu ludności. W Polsce pięć lat później procent ten wyniósł niespełna połowę tej cyfry. Nie wolno narażać pieniędzy podatników na gigantyczne marnotrawstwo jakim jest obserwowany na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza exodus absolwentów polskich wyższych uczelni i młodych pracowników naukowych do krajów o wyższym poziomie materialnego bytowania.
Bez wyhodowania, nowych polskich elit a jest to proces dość długotrwały i wcale niełatwy nieskażonych bakcylem służalczości wobec obcych interesów zarówno tych z wschodu jak i tych z zachodu nie może być mowy o realnym utrwaleniu systemu demokratycznego.
Głównym atutem Polski jest unikalne pomostowe, położenie geograficzne, blisko 40 milionowy rynek zbytu oraz stosunkowo nieźle wykształcone społeczeństwo.
Zajmując centrum kontynentu leżymy na lądowym, płaskim i nizinnym pomoście pomiędzy energochłonnymi centrami przemysłowymi i aglomeracjami miejskimi Europy Zachodniej a złożami gazu i ropy naftowej znajdującymi się na północy Syberii, w basenie Morza Kaspijskiego i Morza Barentsa.
Każdy kraj powinien czerpać znaczne korzyści z tak unikalnego położenia.
Od prawieków prawo pobierania opłaty tranzytowej za przesyłane czy przewożone przez czyjeś terytorium surowce i towary w tak niezupełnie jeszcze odległej historii nazywanej ze staro górno niemieckiego mytem było prawem każdego suwerennego władcy.
W przypadku takich surowców jak ropa naftowa i gaz ziemny często obecnie rezygnuje się z używania pojęcia myto zastępując je opłatą tranzytową czy opłatą za usługę transportową. Zawierane na ogół na wiele lat kontrakty ustalając jej wysokość są przedmiotem negocjacji i stanowią zwykle tajemnice handlową. Udało się jednak ustalić, że jeszcze w 1998 roku na granicy wschodniej pobieraliśmy opłatę taryfową za przesył rosyjskiej ropy na zachód zaledwie wysokości 0,40 USD za 100 tono-kilometrów. Przeszło trzy razy mniej niż wynosiły analogiczne opłaty w USA.
Jeśli chodzi o opłaty taryfowe za przesył gazu to zupełnie niedawno urzędujący prezes EUROPOLGAZU - kontrolowanej przez GAZPROM spółki w której polski państwowy koncern PGNIG posiada 48% udziałów z rozbrajającą szczerością niedawno stwierdził że jego firma nie dysponuje zatwierdzonym przez odpowiedni urząd taryfikatorem. który pozwalałby pobierać znaczące kwoty za usługę transportową. I że nie potrzebuje taryfy na dostarczanie gazu dla odbiorców w Niemczech (po zakończeniu budowy II nitki Gazociągu Jamalskiego co najmniej 50 mld.m3 gazu rocznie- przyp. aut.).
Zaistniała sytuacja nie powinna nikogo dziwić skoro ten sam człowiek zaledwie parę lat temu kierował negocjacjami z GAZPROMEM jako minister polskiego Rządu, Brak urzędowo zatwierdzonego taryfikatora opłat za przesył gazu przez terytorium Polski umożliwia bezkarne funkcjonowanie "TRANZYTOWEGO PRZEKRĘTU STULECIA ". Polega on m.in. na tym, że zamiast zasilać budżet państwa kwotą co najmniej półtora miliarda USD rocznie z tytułu opłat za przesył syberyjskiego gazu do krajów Europy Zachodniej zagwarantowano jego swobodny tranzyt.
Jakie powinny obowiązywać stawki za tranzyt gazu zdania ekspertów i polityków nie są jednoznaczne. Np. rumuński ROMGAZ za udostępnianie swoich sieci gazowych dla działającej w Niemczech spółki GAZPROMU o nazwie WINTERSHALL pobierał bardzo niedawno opłatę w wysokości 2,7 USD za przesłanie 1000 m3 gazu na odległość 100 km. Co najmniej na tej samej wysokości określił stawkę jaką GAZPROM powinien płacić za przesyłanie gazu przez terytorium Polski amerykański ekspert John Cieślewicz wieloletni 1963-1994 profesor Colorado School of Mines (USA). Opinię prof. Cieślewicza publikowaliśmy w RUROCIĄGACH nr 4/99, a na str. 45 tego numeru znajduje się List otwarty do Premiera Buzka. Ukraina nie pobiera opłaty tranzytowej za przesył syberyjskiego gazu. Natomiast zgodnie z odpowiednimi porozumieniami zawartymi z Rosją zatrzymuje jego 1/3 Rocznie do 30 mld. m3.
Docelowa zdolność przesyłu Gazociągu Jamalskiego miała wynosić 67 mld.m3. Można więc łatwo obliczyć ile miliardów dolarów rocznie powinno zostawać w naszym kraju biorąc pod uwagę, że pomiędzy wejściem gazociągu na terytorium Polski w rejonie Kondratek na granicy z Białorusią a Górzynem na granicy Niemiec jest 682 km. Szef zespołu doradców obecnego prezesa PGNiG szacuje wysokość straty Skarbu Panstwa na skutek wadliwie zawartych porozumień z Rosją na co najmniej 20 miliardów dolarów. Faktycznie mogą one być wielekroć większe.
Rosja jak na razie dysponuje znaczącą nadwyżką wydobycia gazu na terenie swoich syberyjskich kolonii w stosunku do możliwości jego zużycia. Kwoty jakie wpływają do budżetu Federacji Rosyjskiej za eksport gazu pośrednio i bezpośrednio stanowią od lat najpoważniejsze źródło jego dochodów. W tej sytuacji racją stanu dla każdej władzy na Kremlu jest wyeksportowanie możliwie jak największych ilości gazu ziemnego oraz dostarczenie go kontrolowanymi przez rosyjskie firmy rurociągami bezpośrednio do odbiorców w Europie po możliwie najwyższej cenie. GAZPROM jest też żywotnie zainteresowany aby koszt budowy nowych magistrali przesyłowych był jak najmniejszy, oraz na tym żeby strona polska brała udział w sfinansowała budowy niepotrzebnego naszemu krajowi odcinka Gazociągu Jamalskiego. Rosjanie zadbali też aby przy okazji tej budowy ich zaufani i wybrane przez nich firmy na dostawach materiałów, rur i wykonawstwie robót oraz pośrednictwie w sprzedaży gazu zarobili jak najwięcej. Zostało stworzone w ten sposób potężne i arcybogate, a więc niezwykle wpływowe lobby dbające o ich interesy. Mało też brakowało aby agenci wpływów GAZPROMU pod pretekstem wymaganej uchwała sejmową dywersyfikacji dostaw gazu dla naszego kraju doprowadzili do zawarcia kontraktu z holenderskim koncernem GASUNI na dostawy na zasadzie wymiany czyli swap . Byłby to gaz dostarczany Gazociągiem Jamalskim tyle tylko, że droższy o holenderską marże handlową. Nie znającej pojęcia swap opinii publicznej przedstawiano tą operację jako dywersyfikację dostaw. Jest znamienne, że podpisanie listu intencyjnego z Norwegami na dostawy gazu zbiegło się w czasie z wybraniem przez Ministra Skarbu na strategicznego doradcę przekształceń prywatyzacyjnych PGNiG firmy PRICE WATERHOUSE COOPERS której centrala na Europę Wschodnią, znajduje się w Moskwie. I to właśnie ta firma została swego czasu wyznaczona przez Wspólnotę Europejską na doradcę ROSNEFTU w ramach programu modernizacji struktury organizacyjnej rosyjskiego przemysłu naftowego Jest też doradcą moskiewskiego rządu przy prywatyzacji GAZPROMU, największego na świecie przedsiębiorstwa zajmującego się wydobyciem i przesyłem gazu ziemnego zatrudniającego ponad 350.000 pracowników.
W tej sytuacji jest chyba uzasadnione posiadanie wątpliwości czy przy doradzaniu PGNiG zatrudniającemu dziesięciokrotnie mniejszą liczbę osób i której obroty są kilkadziesiąt razy mniejsze niż wschodniego giganta będzie w wystarczający sposób uwzględniana polska racja stanu jest chyba uzasadnione.
Jest oczywistym, że powinno być przyjęte rozwiązanie najkorzystniejsze dla Skarbu Państwa.
Za usługę transportową. racjonalnym byłoby zatrzymywanie 15% przesyłanego gazu.
****
Mające geopolityczny wymiar plany budowy magistrali przesyłowej kaspijskiej ropy naftowej ODESSA-BRODY-GDAńSK omijającej terytorium rosyjskie i integrującej nas gospodarczo z Ukraina, powinny otrzymać na polskiej ziemi wszelką możliwą pomoc.
Jest co najmniej nieporozumieniem teza wypowiadana przez wysokich urzędników Ministerstwa Gospodarki, że o uruchomieniu tej inwestycji powinien zdecydować w pierwszym rzędzie rachunek ekonomiczny. Jest jednak łatwym do udowodnienia, że o takim a nie innym kształcie wspominanego już wielokrotnie pakietu porozumień gazowych z Rosją niestety zdecydował nie tyle rachunek ekonomiczny co wpływy agentów interesów GAZPROMU.Jest oczywistym, że swoje bezpieczeństwo energetyczne w zakresie zaopatrzenia w ropę naftową Ukraina buduje na bazie przyszłego funkcjonowania rurociągu Odessa-Brody-Gdańsk. Uproszczony biznes plan tej inwestycji zakładał przesył nią 40 milionów ton ropy naftowej rocznie. Rosja już w najbliższej przyszłości będzie importerem tego surowca z krajów b. ZSRR takich jak Kazachstan, Turkmenistan, Azerbejdżan.
Aby jednak w dalszym ciągu dominować usiłuje trzymać w energetycznej zależności od siebie byłe kraje RWPG. Moskwa podjęła kroki zmierzające do umocnienia się w roli pośrednika w dostawach ropy naftowej pochodzącej z przebogatych kazachskich złóż w rejonie Tengiz tłoczonej przez Samarę systemem rurociągów DRUŻBA oraz z rejonu Baku rurociągiem prowadzącym przez Grozny.
Ludobójstwo w Czeczenii jest dobitnym przykładem co może czekać naród przeciwstawiający się globalnym interesom rosyjskich koncernów paliwowo energetycznych takich jak GAZPROM czy ŁUKOIL.
Entuzjaści polsko-ukraińskiego rurociągowego braterstwa mimo, że patronowała mu Komisja Zagraniczna Sejmu nie przewidzieli potęgi wpływów prorosyjskiego lobby. Ostatnio podjęte zostały niestety decyzje o zwiększeniu przepustowości rurociągu PRZYJAŹŃ do 55 MTA i dostawy tą drogą również do niemieckich rafinerii w Schwedt i Mizer co najmniej 21 MTA ropy naftowej otrzymywanej ...z Rosji. Jest więc nader wątpliwe czy polskie rafinerie mając określone moce produkcyjne będą w stanie udostępnić swoje moce przerobowe dla znakomitej jakościowo i tańszej ropy niż rosyjska ropy kazachskiej z ukraińskiego rurociągu
****
Polska racja stanu w dziedzinie transportu rurociągowego w połączeniu z bezpieczeństwem energetycznym kraju powinna polegać na:
Aglomeracja berlińska pod koniec obecnej dekady liczyła będzie prawdopodobnie ca 11 milionów mieszkańców. W tej sytuacji już obecnie Niemcy przejawiają zainteresowanie wykorzystaniem planowanego polskiego terminalu LNG na Bałtyku do importu LNG w okresach zimowo-jesiennych.
Propozycje umocnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski bez renegocjacji Kontraktu Stulecia mają niewielkie szansę realizacji. Chyba, że uzyskają potwierdzenie pogłoski o wbudowaniu w polski odcinek Gazociągu Jamalskiego nie atestowanych rur. Brak atestów powinien spowodować konieczność wymiany rur. Oznaczać to będzie zatrzymanie przepływu gazu i jego dostaw klientom GAZPROMU w Niemczech. Niedawna awaria gazociągu w rejonie Briańska na terytorium Rosji zmusiła samoloty LOT do zmiany kursu celem ominięcia prawie 11 km wysokości słupa OGNIA.
Nie powinna też ulegać wątpliwości konieczność anulowania tego punktu gazowego POROZUMIENIA w którym zgadzamy się na poprowadzenie gazociągu do Obwodu Kalingradzkiego Federacji Rosyjskiej. Stacjonuje w nim uzbrojona w broń nuklearną, grupa uderzeniowa dawnej Armii Czerwonej której pancerne jednostki są w stanie dojść do Warszawy w ciągu doby.
Gazociąg Tranzytowy cementuje strategiczne, globalne interesy Rosji i Niemiec. Warto się jednak zastanowić czy tak naprawdę pozostałym narodom Europy powinno na tym tak bardzo zależeć.
****
Jak twierdzi wybitny energoanalityk prof. Mirosław Dakowski jest wysoce prawdopodobne, że jeszcze za życia obecnego pokolenia podstawowym medium energetycznym będą hydraty i wodór uzyskany głównie z bezpiecznego i taniego reaktora termojądrowego jakim jest Słońce. Zanim to się jednak stanie rurociągowe magistrale przesyłowe ropy naftowej i gazu ziemnego w drodze z Rosji na zachód kontynentu muszą być prowadzone przez białoruski korytarz. kilkudziesięciokilometrowej zaledwie szerokości jeśli się odliczy poleskie bagna oraz tereny wojskowych baz i poligonów, przylegający do granicy III RP.
Jest jeszcze jeden element rurociągowej kombinatoryki o którym warto pamiętać.
Na całej liczącej blisko 5 tysięcy kilometrów trasie z Półwyspu Jamał do krajów Europy Zachodniej jest bardzo niewiele obszarów których budowa geologiczna pozwala na zlokalizowanie podziemnych magazynów gazu.. Praktycznie występują one dopiero po lewej stronie Wisły i na przedgórzu sudeckim w zlewisku środkowej Odry .Tam właśnie mają być zlokalizowane podziemne magazyny gazu dla krajów UE o łącznej pojemności około 30 miliardów m3 W tej sytuacji pytanie która ze stron negocjacyjnego stołu powinna rozdawać karty jest pytaniem raczej retorycznym.
Budowę "pieremyczki", "przewiązki" w kierunku południowo zachodnim Gazociągu Jamalskiego przewidywano od samego początku W tym przypadku sprawą znacznie trudniejszą niż negocjacje z udziałem zagranicznych partnerów może się okazać uzyskanie prawa przejścia czyli right of way. Zdają sobie z tego sprawę urzędnicy z Ministerstwa Gospodarki. Dlatego oni to właśnie rzekomo nalegają na stronę rosyjską aby "pieremyczkę poprowadzić prawie przytuloną do wschodniej granicy, przez Bieszczady na Słowację. To że w ten sposób niezwykle cenne przyrodniczo obszary Zielonych Płuc Europy, otulin Parków Narodowych Białowieskiego, Roztoczańskiego i Bieszczadzkiego, Parków Krajobrazowych Gór Słonnych oraz Doliny Sanu i obszar gdzie występuje unikalne w skali Karpat zjawisko kaptażu ulegną bezpowrotnej degradacji warszawskich biurokratów nie interesuje. Ważny jest doraźny interes działających w globalnej skali światowych koncernów takich jak GAZPROM czy RUHRGAZ i paru innych które mają sfinansować ten nowy gazociąg.
Parki krajobrazowe i rezerwaty są traktowane jako najtańsza rezerwa terenu pod inwestycje.
Liczącą na ziemiach Polski już przeszło tysiąc lat łacińską tradycję cywilizacyjną wspiera gwarantowana Konstytucją konieczność respektowania prawa do prywatnej własności ziemi współobywateli. Jego podstawowe definicje wywodząca się z starożytnego Rzymu. Ci którzy nie czytali Feliksa Konecznego i jego naśladowcy Huntingtona i nie słyszeli o zasięgu śródziemnomorskiej cywilizacji oraz jej wpływu na mentalność polskiego chłopa, a chcą się zajmować budową rurociągów w przez terytorium III RP powinni starać się szybko nadrobić edukacyjne zaległości. W krajach Europy Zachodniej z podobnymi problemami uporano się już blisko czterdzieści lat temu uchwalając różnego rodzaju prawa które np.w Anglii otrzymały nazwę PIPELINE ACT, a we Francji ustawy o inwestycjach o charakterze publicznym CAHIER DE CHARGES. W 1995 roku Polskie Stowarzyszenie Budowniczych Rurociągów uzyskało w GAZ DE FRANCE licząca blisko 70 stron procedurę uzyskiwania zezwoleń właścicieli gruntów na budowę instalacji rurociągowych i po przetłumaczeniu zaproponowało kierownictwu EUROPOLGAZU jej stosowanie. Niestety druga strona nie podjęła inicjatywy. Konsekwencje znamy z obszernych relacji prasowych i telewizyjnych relacjonujących konflikty i starcia z mieszkańcami wsi oraz interpelacji parlamentarnych. Sięgające blisko półtora roku opóżnienia z powodu chłopskich blokad w budowie Gazociągu Jamalskiego musiały przynieść straty liczone w setkach milionów USD.
Rolnicy zarejestrowali Stowarzyszenie JESTEŚMY W EUROPIE im. księdza Piotra Wawrzyniaka. Stowarzyszenie działało pod patronatem SAMOOBRONY, a jego członkowie i coraz skuteczniej bronili swoich praw. Dla polskich chłopów zmagających się ze skorumpowanymi przez agentów wpływów GAZPROMU urzędnikami, walczących z oddziałami policji siłą torującymi drogę przez ich pola dla potrzeb budowy gazpromowskiego gazociągu dużym zawodem była postawa hierarchii kościoła katolickiego. Wysyłane do Watykanu prośby o pomoc pozostawały bez odpowiedzi. Z osłupieniem też przyjęli obecność dotąd szanowanego biskupa Stefanka na uroczystościach towarzyszących wykonaniu "Złotego Spawu" kończącego budowę polskiego odcinka Gazociagu Jamalskiego i jego ... poświęcenie.
Każdy inwestor budowy magistrali rurociągowej w Polsce powinien zaczynać swoją działalność nie od wynajmowania ochroniarzy czy dyspozycyjnych rzeczoznawców wyceniających chłopskie straty w uprawach wg książkowej wiedzy z lat PRL ale od znalezienia płaszczyzny porozumienia z rolnikami i gotowości wypłacania odszkodowań również za straty wynikające z ograniczeń w dysponowaniu nieruchomościami.
Godnym uwagi i rozpowszechnienia jest opinia Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej przewidująca możliwość ustalenia okresowej opłaty dla właścicieli gruntów celem zrekompensowania różnego rodzaju szkód i ciężarów zawinionych przez Inwestora przez cały okres technicznego użytkowania rurociągu. Opłata taka mogłaby być kalkulowana jako określony procent wartości gruntu, na którym dokonywana byłaby inwestycja i waloryzowana corocznie o wskaźnik inflacji, a więc możliwe byłoby uwzględnienie w tym zakresie rozwiązań przyjmowanych przy analogicznych inwestycjach w państwach Unii Europejskie Wyczerpanie przewidzianej prawem drogi odwoławczej jaka przysługuje każdemu właścicielowi gruntów przez które planowane jest poprowadzenie rurociągu i z czym będzie w stanie sobie poradzić prowincjonalny adwokat może zająć do 4 i 1/2 roku. Praktycznie może to czynić każdą inwestycje tego typu nieopłacalną.
Nie może ulegać wątpliwości, że zaistnienie oszustwa jakim jest pozbawienie Skarbu Państwa RP znaczących dochodów z tytułu opłat tranzytowych za przesyła gazu liczonych w miliardach dolarów rocznie było możliwe tylko w sytuacji daleko posuniętej degeneracji polskich elit oraz wyeliminowania z zasobu intelektualnych pojęć jakimi operują pojęcia racji stanu. Wielu uważa, że to też są koszty transformacji.
Bez dysponowania patriotycznymi, odpowiednio wykształconymi, elitami nie może być mowy o dojściu do etapu Gospodarki Opartej na Wiedzy.
W ostatecznym rozrachunku polskie elity, jeśli zostaną poddane niezbędnej sanacji, której podstawowym warunkiem jest napiętnowanie i przykładne ukaranie agentów wpływów globalnych koncernów działających na szkodę płatników podatków w III RP powinny jednak temu zadaniu sprostać.
mgr inż. Witold St. Michałowski