PALIWA ODNAWIALNE A BILANS ENERGETYCZNY
KONFERENCJA 31.05.2001 W SEJMIE RP organizowana przez Komisję Gospodarki i Agencję Techniki i Technologii z inicjatywy redakcji.
WNIOSKI
Wystąpienie posła Czesława Sobierajskiego
w-ce przewodniczącego
Komisji Gospodarki Sejmu RP.
Szanowni Państwo!
Ogromnie się cieszę, że mam możność uczestniczyć merytorycznie w tej konferencji. Za kilka dni mamy posiedzenie Komisji Gospodarki, na którym będziemy się zajmowali energią odnawialną.
Nie jest ważne, że to koniec kadencji. Nie wstyd mi się przyznać w tym momencie, że dla mnie nowym zagadnieniem okazała się geotermia, mimo, że jestem przewodniczącym stałej Komisji funkcjonującej w Sejmie do spraw polityki paliwowo - energetycznej górnictwa, od dwóch kadencji. Nie miałem zielonego pojęcia o geotermii i ministrowie również. Geotermia jest dostępna nie tylko na Podhalu. Praktycznie niemalże pod całą Polską. Musimy zrobić projekt ustawy. Nic innego tylko ustawy. Jak jest projekt ustawy można dyskutować nad jego ulepszaniem. Opozycja wtedy jak przychodzi do władzy zapomina wiele spraw. Jako szef Komisji do spraw polityki paliwowo - energetycznej i górnictwa właściwie ktoś może pomyśleć, że powinienem blokować te rzeczy, o których tu mówicie, bo energetyka węglowa i tak w 50% pracuje na połowę gwizdka itd. Gdybym preferował jednak energetykę węglową to bym naruszał racje stanu Polski. Nie może być akceptowana taka sytuacja, że Polska uzależniła się niestety od importowanego z Rosji gazu. My dzisiaj wykorzystujemy 11 mdl m3 gazu. Gdy rurociąg Jamalski pójdzie całą parą to będziemy musieli odbierać do 14 mdl m3 rocznie. Mając własne wydobycia gazu nie mamy miejsca na gaz z importu. Nie mówię o krajowym wydobyciu, już nie mówiąc o dostawach gazu duńskiego czy norweskiego. Jak w takim razie mówić o dywersyfikacji, jakimś bilansie paliwowo - energetycznym? Należy bezwzględnie urealnić bilans paliwowo - energetyczny, bo my go nie znamy. Jeśli była podpisywana obecnie umowa Polsko - Rosyjska i były takie szacunki, że od 11 mld m3 rocznie Polskie zapotrzebowanie będzie wynosiło w roku 2010, aż 48 mld m3.
I okazało się, że ten najprawdziwszy szacunek zapotrzebowania na gaz był właśnie z PAN-u, naukowców, profesorów, którzy mówili, że właśnie 16 i to nawet się okazuje, że za dużo, ale nie 48 mld m3. Byłem wówczas w opozycji. Podpisywano za Rządu Suchockiej umowę z Rosją na dostawy gazu. Było oczywiste, nawet dla dziecka w przedszkolu, że jest interes dla zagranicy, ale niestety nie dla Polski. W dodatku jak się zrobiło spółkę Euro - Pol Gaz, gdzie 48% ma firma, która przysyła gaz, to się pytam w jaki sposób rosyjski gaz jest tani jeśli trzeba zrezygnować z opłaty tranzytowej. Przecież nie jest. Mój obowiązek, jako posła jest mówić prawdę. To jest mój obowiązek jako i przewodniczącego Komisji i jako Polaka. Polska nie leży w dobrym politycznym, otoczeniu, ale za to w dobrych warunkach terenowych. W tym jak właśnie palec Boży, nieważne jak to zwał. Wasza głęboka wiedza i programy, budzą szacunek. Niestety nie są zaprzęgnięte do pracy w dziedzinie gospodarki, nie przyczyniają się do rozwoju gospodarki polskiej, tworzeniu miejsc pracy itd. To, czemu służy ta konferencja ma sens i to, co ma przyszłość dla Polski, taka racja stanu Polski. Oczywiście każdy kupi taki rodzaj paliwa, który będzie tańszy. Jak rozpoczniemy pracę, jeszcze w tej kadencji to mogę powiedzieć, że nie może się doczekać projektu ustawy. Ja jestem od polityki, czyli od wprowadzania w życie to, co wy wypracujecie i na bazie waszych doświadczeń i wiedzy mogę się dopiero opierać. Jeżeli ta praca zostanie wykonana, a nie wyobrażam sobie żeby nie, to wtedy będziemy chcieli z państwa wiedzy jeszcze raz skorzystać. Jak się nie uda w tej kadencji, to przyjdą następni. Wnioski proszę sprecyzować maksymalnie. Potem jak jest debata parlamentarna czy dezyderat do Rządu całego nie tylko do ministra to robi rangę. Rząd musi się ustosunkować do konkretów. Bo tego brakuje przedsiębiorcom polskim, że nie są w stanie powiedzieć jednym głosem i są łatwo manipulowani przez urzędników.
Chciałbym, aby rzeczywiście mówili jednym głosem i wtedy powołujemy się na bardzo konkretne nie tylko lobby, bo to słowo używane może być różnie.
To, co Państwo tu robicie powinno być dobre dla rozwoju gospodarki i przyszłości Polski.
Wystąpienie dr inż. Henryka Gładysia
z Polskiego Komitetu N-T FSNT NOT
ds. Gospodarki Energetycznej
Olbrzymią rolę w promowaniu produkcji energii elektrycznej i jej wykorzystaniu ze źródeł odnawialnych odgrywają precyzyjne zapisy w Prawie Energetycznym i odpowiednich rozporządzeniach do tego Prawa.
Wydane 15 grudnia 2000 r. Rozporządzenie Ministra Gospodarki w sprawie obowiązku zakupu energii elektrycznej ze źródeł niekonwencjonalnych i odnawialnych oraz zakresu tego obowiązku i obowiązujące od 1 stycznia 2001r. stanowi znaczny postęp w tym kierunku, ale nie załatwia do końca wszystkich spraw z tym związanych. Jedną z takich spraw jest problem rynku "zielonej energii" przy zastosowaniu tzw. "zielonych" certyfikatów. Chodzi o to, aby obowiązek zakupu energii ze źródeł odnawialnych w minimalnej ilości przewidzianej.
Rozporządzeniem (2,4% w 2001 r. i stopniowo wzrastający do 7,5% w 2010 r.) mógł być realizowany w taki sposób, aby pokrycie kosztów produkcji energii ze źródeł odnawialnych dotyczyło wszystkich przedsiębiorstw zajmujących się obrotem energią elektryczną, mimo, że nie wszystkie przedsiębiorstwa muszą ją fizycznie skonsumować celem dalszej odsprzedaży odbiorcom finalnym. Rozporządzenie bowiem nie wprowadza obowiązku jej fizycznego zużycia przez każde przedsiębiorstwo, wobec czego fizyczne dostawy energii mogą być oddzielone od sposobu finansowania kosztów produkcji energii.
Najlepiej byłoby oczywiście, gdyby prawo było tak skonstruowane, aby ilość energii ze źródeł odnawialnych mogła być sprzedawana jednemu, wyznaczonemu Rozporządzeniem przedsiębiorstwu obrotu, które z kolei rozdzielałoby proporcjonalnie tę energię na wszystkie przedsiębiorstwa obrotu proporcjonalnie do wielkości zapotrzebowania na energię przez odbiorców finalnych, kupujących ją od tych przedsiębiorstw. Brak takich możliwości powoduje, że przedsiębiorstwa dystrybucji i obrotu będą legitymować się różnym stopniem konkurencyjności wobec swoich odbiorców finalnych, gdyż po wypełnieniu swoich obowiązków zakupu przedsiębiorstwa mogą się bronić przed dalszymi zakupami. Skoro jednak wymienione wyżej Rozporządzenie nie gwarantuje, że cała wyprodukowana energia będzie bez trudności sprzedana i w proporcji do wielkości zużycia przez własnych odbiorców, to innym sposobem prowadzącym do podobnego celu może być rynek "zielonej" energii przy wykorzystaniu tzw. "zielonych" certyfikatów.
Nie wchodząc w szczegóły, najogólniej mówiąc, "zielony" certyfikat byłby dodawany do każdej ilości energii produkowanej i sprzedawanej przez wytwórcę i mógłby być przedmiotem obrotu, niezależnie od fizycznych dostaw energii, co oznacza, że wytwórcy energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych mogli by sprzedawać energię i uzyskiwać zwrot całkowitych kosztów produkcji w dwojaki sposób:
Certyfikat ten byłby dla przedsiębiorstwa obrotu dokumentem wywiązania się z obowiązku pokrycia zwiększonych kosztów produkcji energii ze źródeł odnawialnych, mimo, że przedsiębiorstwo to mogło nie pobrać fizycznej ilości energii od danego wytwórcy w ilości wymienionej w certyfikacie.
Oddzielną sprawą jest problem wyznaczenia emitenta certyfikatów. Może być nim np. URE, wytwórca energii ze źródeł odnawialnych, operator sieci rozdzielczej, giełda energii i inne podmioty.
Reasumując, proponuję, aby tak zmienić wyżej wymienione Rozporządzenie, a może nawet i Ustawę "Prawo Energetyczne" (o tym muszą zadecydować prawnicy), aby wzorem innych krajów, gdzie rynek "zielonych" certyfikatów już funkcjonuje, wdrożyć go i w Polsce. Zmienione Rozporządzenie powinno również wyrażnie określić zasady kreowania cen certyfikatów, sposobu emisji i zarządzania ich dystrybucją w sposób gwarantujący pełną sprzedaż energii elektrycznej produkowanej w źródłach odnawialnych oraz pokrycie kosztów jej produkcji.
Wystąpienie mgr inż. Dariusza Rosiaka
Polska w XXI wieku chce być postrzegana jako kraj nowoczesny i solidny partner dla naszych sąsiadów i narodów wspólnej Europy.
Energia odnawialna wkrótce stanie się znaczącym czynnikiem postrzegania naszego kraju przez członków Unii Europejskiej. Powodem tego jest ustawodawstwo, które mamy przejąć i które obliguje nas do korzystania w szerszym zakresie z odnawialnych źródeł energii, wśród których niewątpliwie znaczącą rolę powinno odegrać paliwo produkowane z oleju rzepakowego, znane poto-cznie jako metyloester. Wszyscy wiemy, że takie paliwo zdobywa rynek naszych popołudniowych sąsiadów, ale również coraz śmielej wspólny rynek europejski z udziałem ok.5% w ogólnym zużyciu.
Niezależnie od wsparcia politycznego dla rozwijania produkcji estru metylowego i etylowego, który nawet bardziej powinien interesować ustawodawców, mósimy zdawać sobię sprawę z limitów i ograniczeń w produkcji paliw kopalnych, które zaczną się bezpowrotnie wyczerpywać po roku 2025, aż do roku 2050, kiedy dzisiejsze alternatywne paliwa będą musiały wypełnić powstałą pustkę, w sposób ewolucyjnie naturalny.
Abstrahując od problemu ograniczonych rezerw paliw kopalnych, mamy już dziś niepowtarzalną okazję "doścignięcia traconego czasu" i przygotowania odpowiednich rozwiązań systemowych, które pozwolą rozwijać produkcję paliw alternatywnych, tak by Polskie przepisy prawne nie różniły się od rozwiązań aktywnego wspierania rozwoju produkcji paliw alternatywnych, ze szczególnym wskazaniem na paliwo roślinne.
Należy skalkulować ewentualne straty, np.: z nie naliczalnej akcyzy i podatku VAT, ale również zyski z powstałych nowych miejsc pracy oraz podatków płaconych przez firmy przetwórcze, jak również trudny do oszacowania zysk ze wzrostu koniunktury w całym rolnictwie, które boryka się z niską opłacalnością produkcji, również ziarna rzepaku i rzepiku, a także problemem zbytu nadwyżek produkcyjnych, które mogłyby być przetwarzane z korzyścią na estry metylowe i etylowe.
Ważną rzeczą jest by reguły gry były ściśle określone i ich interpretacja nie odbiegała w całym kraju od ogólnej normy. Należałoby również wyjaśnić sprawę ewentualnego posiadania koncesji na produkcję i obrót paliwem alternatywnym, jak również możliwość funkcjonowania zakupów przez agrorafinerie odwodnionego spirytusu etylowego bez akcyzy, z przeznaczeniem do produkcji biopaliwa roślinnego.
Innym problemem który należy jest możliwość wwożenia produktów dotowanych na nasz rynek, które mogą hamować rozwój produkcji krajowej, szczególnie że sąsiednie kraje dotują produkcję paliw odnawialnuch ze względów ekologicznych, socjalnych lub priorytetowych.
Krajowi producenci mogą więc nie podołać dotowanej konkurencji bez aktywnego wsparcia lub wyrównania szans odpowiednimi uregulowaniami.
Warto również przemyśleć problem dotowanego eksportu nasion ziarna rzepakowego, a wraz z nim eksportu dochodu narodowego netto, który może dotyczyć 200 tys. ton tego surowca, z dopłatą około 145 zł do każdej tony, co może uczynić kwotę bliską 30 mln zł. Gdyby takie środki lub ich część wykorzystano na promocję i rozwój agrorafineri, nie wystąpiłby problem dotowania eksportu tego cennego surowca, ale dodatkowo zmniejszyłoby się ujemne saldo zakupu paliw w obrocie handlowym Polski z innymi krajami. Wręcz przeciwnie, mogłoby się okazać, że dalsze zwiększanie upraw rzepaku może mieć duże znaczenie dla rolnictwa, ponieważ możliwa byłaby uprawa tej rośliny nawet na terenach zdegradowanych i nieprzydatnych dla upraw w celach konsumpcyjnych.
|
WNIOSKI
|