www.rurociagi.com


3-4 / 2002 - strona startowa

HISTORIA GAZOWNICTWA POLSKIEGO
RECENZJA

Witold St. Michałowski

 

Niestety zbyt późno zdymisjonowany zanim na skutek własnej niekompetencji i służenia zdaniem wpływowego tygodnika głównie interesom GAZPROMU zdążył narobić nam wszystkim trudnych do oszacowania szkód pan Janusz T. postanowił wejść do Historii. Kosztująca 140 zł. imponująco oprawiona, wydrukowana na doskonałym papierze HISTORIA GAZOWNICTWA POLSKIEGO jest w przeważającej części jego oraz paru uzależnionych od tego pana swego czasu służbowo w ten czy inny sposób osób, autorstwa. Rzutuje to niestety w sposób znaczący na całość opracowania którego jednak trwałą wartością jest przegląd najstarszych urządzeń gazowniczych i obszerne fragmenty różnego rodzaju archiwalnych dokumentów szkoda, że prawie zupełnie nieczytelnych. To samo dotyczy licznych reprodukowanych zdjęć. Szkoda, że przy ich doborze nie przestrzegano konieczności zachowania praw autorskich. Dotyczy to m.in. zdjęcia na str.279 przedstawiającego czołówkę spawalniczą GAZOBUDOWY wykonanego w mojej obecności przez Andrzeja Machnowskiego. Znajdowało się ono na okładce Nr.3/1996 znanego mi dobrze fachowego kwartalnika. To samo zapewne dotyczy pozostałych zdjęć, z których część niewątpliwie stanowi ozdobę rodzinnych albumów ale umieszczenie ich w HISTORII.. budzi tylko współczucie dla ułomności natury ludzkiej.

Można mieć zastrzeżenia do zespołu redakcyjnego dzieła w osobach Aleksandry Wójtowicz i Bogumiły Nawrockiej-Fuks, skoro w jednym tomie arcyciekawy rozdział rozpoczynający się na str.27 Historia Gazownictwa na ziemiach polskich autorstwa Andrzeja Siewierskiego poprzedza zupełnie nijakie i wychwalające czasy PRL wypracowanie zakończone marksowskim akcentem że "ludzie są siłą sprawczą wszystkiego co się dzieje ,to oni tworzą historię" Nieporozumieniem jest rozdział Historia gazu ziemnego w Polsce autorstwa Janusza Tokarzewskiego rozpoczynający się na str.163 i tego samego autora Gazownictwo w Polsce w 2000 roku na str.265 w którym po raz kolejny czytelnik zostaje poinformowany od kiedy należy liczyć jego początki. Dlaczego właśnie rok 2000 zasłużył na szczególne wyróżnienie w dziejach gazownictwa kraju lezącego pomiędzy Odrą i Bugiem chyba się nigdy nie dowiemy.

Znakomicie natomiast są opracowane przez Zbigniewa Budzińskiego, Adama Matkowskiego i Wojciecha Ostoję-Domaradzkiego DZIEJE KOKSOWNICTWA POLSKIEGO. Niezrozumiałe jest natomiast zamieszczenie futurologicznego fragmentu napisanego w konwencji publicystyki zaangażowanej noszącego tytuł Co dopisze przyszłość? zawierającego zjadliwą krytykę poczynań Rządu RP zmierzającego do uporządkowania sytuacji w "ostatnim folwarku PRL" jak swego czasu prasa określała PGNiG.

Odrębnym zagadnieniem jest niezwykle specyficzny dobór pozycji literaturowych z których korzystali autorzy. Szkoda, że nie ma wśród nich ani jednej publikacji zamieszczonej na łamach wychodzącego od 1995 roku pewnego fachowego czasopisma systematycznie zwiększającego nakład w dużym stopniu dzięki popularności jaką się cieczy wśród kadry kierowniczej i załóg zakładów PGNiG. Najwidoczniej publikowane na jego łamach a dotyczące najszerzej rozumianej problematyki gazowniczej ekspertyzy i opracowania wykonane na zlecenie m.in Komisji Gospodarki Sejmu RP autorstwa: prof. J.Siemka, prof. W.Bojarskiego, prof. R.Juchniewicza, prof. E.Piątka, prof. M.Dakowskiego, prof. J.Doerfera, prof. E.Krzyżanowskija (Ukraina) prof. J. Cieślewicza (USA) i wielu innych nie były godne tego aby je odnotować w przeciwieństwie do żałosnych niekiedy kompilacji inżyniera J.T. które wspomniano aż...15 razy. (Na 104 pozycje literaturowe -przyp. W.M.) Nie odnotowano również fundamentalnej pozycji autorstwa dr.Romana Reinischa poświęconej budowie i eksploatacji Podziemnych Magazynów Gazu niezwykle ważnych z uwagi na ich przyszła role w gospodarce narodowej i w zapewnieniu wymaganego w krajach UE stopnia bezpieczeństwa energetycznego w zakresie zaopatrzenia w gaz. Nb. wydano ją dzięki dotacji Fundacji na Rzecz Rozwoju Górnictwa Naftowego i Gazownictwa w Polsce EKOGAZ tej samej dzięki której mogła się ukazać Historia...Zupełnie marginesowo potraktowano problematykę związaną z koniecznym wcześniejszym czy późniejszym włączeniem gazu ziemnego skroplonego do krajowego bilansu surowców energetycznych i budową morskiego terminalu LNG. A przecież wystarczyło tylko zajrzeć do opublikowanych w 1998 roku materiałów z I Ogólnokrajowe Sympozjum POLAND LNG zorganizowanym przez Polskie Stowarzyszenie Budowy Rurociągów pod Honorowym Patronatem m.in. KBN i Ministerstwa Gospodarki na którym był obecny przedstawiciel ówczesnej dyrekcji PGNiG. Można też było nie wymieniać nazwiska niżej podpisanego jako szefa zespołu który w 1996 roku uzyskał Honorową Nagrodę NOT I stopnia w konkursie Mistrza Techniki ale należało wspomnieć o tym, że po raz pierwszy w dziejach tej prestiżowej nagrody przyznano ją za: WPROWADZENIE NOWOCZESNYCH ROZWIĄZAŃ ORGANIZACYJNO-TECHNICZNYCH I TECHNOLOGII NA BUDOWIE GAZOCIĄGU DN-700 MOGILNO WŁOCŁAWEK.

Autorzy HISTOII POLSKIEGO GAZOWNICTWA z zupełnie niezrozumiałych powodów pominęli również rolę i znaczenie jakie odegrał u samych jego początków Herman Diamant człowiek który zredagował i zdołał przeforsować w Sejmie odrodzonej II Rzeczypospolitej uchwalenie ustawy z dnia 2 maja 1919 roku, której najważniejszy punkt głosił że "Prawo prowadzenia gazociągów przysługuje wyłącznie państwu".

Jest zrozumiałym, że dyspozycyjni wobec interesów GAZPROMU w Polsce negocjatorzy pakietu nieporozumień gazowych z Rosją pragnęli o "LEX DIAMANT" zapomnieć jak najszybciej. Pisząc jednak Historię przez duże H przemilczanie faktów z tą historią nierozerwalnie związanych tylko dlatego, ze Herman Diamand pochodzący z zasłużonej dla kultury polskiej rodziny żydowskiej jako socjalista był zaufanym towarzyszem walki Józefa Piłsudskiego i gorliwym patriotą we wszystkich swoich poczynaniach na pierwszym miejscu stawiającym polską rację stanu pozostawmy bez komentarza.

Szkoda wielka, że nie została wykorzystana unikalna okazja przedstawienia dziejów wprowadzania w obieg cywilizacyjny kraju pomiędzy Odrą i Bugiem gazowego medium i przy zachowaniu wszelkich należnych proporcji upamiętnienia faktu, że też i w tym przypadku polscy inżynierowie i technicy od samego początku byli w światowej czołówce. Można mieć jednak nadzieję, że jeszcze przed wejściem do Unii Europejskiej na nowo przez inny zespół zredagowana, rzetelna i prawdziwa HISTORIA GAZOWNICTWA POLSKIEGO uzupełniona o streszczenia w języku angielskim i niemieckim oraz wzbogacona o materiały uzyskane w ukraińskich i rosyjskich archiwach ujrzy jednak światło dzienne.