JAMAŁGATE
Witold St.Michałowski
Jest taki kraj w którym wielcy oligarchowie i sprzymierzone
z nimi grupy towarzyskie zbyt dokuczliwym dziennikarzom zwykły wytaczać
sprawy o ochronę dóbr osobistych. Metoda okazuje się niezwykle skuteczna.
Trudno się więc dziwić, że z upodobaniem stosuje ją prezes jednej z
działających w Polsce spółek GAZPROMU.
Z kierunku wschodniego przecież też można importować know-how.
Po uderzeniu kolejnych piorunów kulistych w siedzibę redakcji RUROCIAGÓW i
otrzymaniu wielu innych dowodów szczególnej "sympatii" postanowiłem jednak
na zimne dmuchać.
Stąd została podjęta decyzja aby przed opublikowaniem poniższego tekstu
zwrócić się do zainteresowanych o wskazanie miejsc naruszających ich dobra
osobiste. Odpowiedź otrzymaliśmy, znajduje się na końcu artykułu.
Prawie od samego początku istnienia III Rzeczypospolitej trwają negocjacje gazowe z Rosjanami Prowadziły je też przez cały czas praktycznie te same osoby. Zaliczali się do nich m.in. zarówno wysocy urzędnicy państwowi Henryk Goryszewski, Marek Pol oraz (nazwisko usunięto uwzględniając treść pisma SGT EUROPOLGAZ z 07 marca 2003 znak DSO/DTA/832/2003) jak i pozostający w ich cieniu Wojciech Tabiś dyrektor departamentu energetyki obecnego Min. Pracy i Gospodarki. Ten ostatni (nazwisko usunięto uwzględniając treść pisma SGT EUROPOLGAZ z 07 marca 2003 znak DSO/DTA/832/2003) jak twierdził jego były patron będąc tak mądrym, że aż szkoda go było na ministra szybko zmienił sztandary i został prezesem działającej w Polsce spółki GAZPROMU i PGNiG. U bardzo wielu biznesmenów i to tych z najwyższej półki taka metamorfoza budzi wątpliwości natury etycznej. Szefem Rady Nadzorczej wspomnianej spółki jest b. zastępca naczelnika służby bezpieczeństwa prezydenta Rosji Sergiej Łukasz. Po ujawnieniu przez Gazetę Wyborczą (2003-02-20) jego zdjęcia, czeczeńscy uciekinierzy którzy znaleźli schronienie w naszym kraju twierdzą, że rozpoznają w nim jak określają czekistę, pułkownika FSB odpowiedzialnego za masakrę ludności cywilnej w dzielny Groznego o nazwie Stara Sundża. Wówczas oczywiście używał innego nazwiska.
Polscy negocjatorzy odnieśli ostatnio rzekomo epokowy sukces zapewniając możliwość niezbędnej dywersyfikacji dostaw gazu jak przekonywał nas rosyjski wicepremier Wiktor Christienko. Jego rodacy zawsze uważali, że wiedzą najlepiej co mieszkańcom kraju nad Wisła, tak naprawdę do szczęścia najbardziej potrzeba. Nie wszyscy jednak uważają, że można im tak do końca zaufać.
Końcowy protokół z negocjacji, wbrew oczekiwaniom, nie rozpoczął procedur anulowania niekorzystnego dla strony polskiej pakietu porozumień gazowych zawartego w dniu 25 sierpnia 1993 w obecności prezydentów Wałęsy i Jelcyna. NIK od lat dysponuje ekspertyzą (opublikowaną w RUROCIAGACH Nr.4/10/1997) uznawanego w Warszawie i Brukseli, za wybitnego znawcę prawa handlowego i traktatowego prof. dr. Eugeniusza Piontka z której wynika, że POROZUMIENIA są w zasadzie tylko Listem Intencyjnym, nigdy nie były ratyfikowane i zawierają poważne błędy prawne które już dawno powinny je uczynić nieważnymi. Nikt jednak nie chce ich unieważniać. Dlaczego? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie. Zacznijmy od samego początku. Od wiekopomnej wizyty prezydenta Borysa Jelcyna w Polsce. Wtedy właśnie miała zapaść decyzja o wycofaniu garnizonów Armii Czerwonej z terytorium suwerennej już Rzeczypospolitej i... o poprowadzeniu przez Polskę gigantycznego gazociągu z północno-syberyjskich złóż znajdujących się na terenie Chanty-Mansyjskiego obwodu autonomicznego do Europy Zachodniej. Nie wiadomo czy te dwa tematy były dyskutowane łącznie i niejako od siebie uzależnione. Jeden z byłych ministrów obrony w prywatnym gronie przyznawał, że tak. Opinia publiczna w owym czasie bez szemrania przyjęła by do wiadomości, że pozbycie się sowieckich garnizonów kosztowało parę miliardów dolarów. Niemcy wyłożyły parę miliardów marek na owe mieszkania. My zapłaciliśmy wielekroć więcej. Ile? Najwyższy czas powiedzieć o tym społeczeństwu otwarcie.
Jeszcze w połowie 1993 r. w imieniu grupy inżynierów z którymi nieco później utworzyliśmy Polskie Stowarzyszenie Budowniczych Rurociągów, wystąpiłem do Najwyższej Izby Kontroli o powołanie zespołu który mógłby zapobiec zagrożeniom jakim stanie się gazowy korytarz Rosja-Niemcy oraz niepotrzebnemu wydatkowaniu na jego budowę i inwestycje towarzyszące blisko dwóch miliardów dolarów z budżetu państwa. Niestety rozmowy utrzymane były w tonacji "mówił dziad do obrazu".
W dniu 17.03.1998 na forum sejmowej Komisji Gospodarki (BIULETYN nr.291/III kad) po skonsultowaniu z grupą niezależnych ekspertów krajowych i zagranicznych oraz Polskim Lobby Przemysłowym zreferowałem zakres koniecznych zmian i korekt do pakietu nieporozumień gazowych. Opublikowany został rok wcześniej na łamach RUROCIAGÓW Nr.2/97
Różnego rodzaju nieprawidłowości zaistniałe przy okazji budowy Gazociągu Tranzytowego były szeroko omawiane na posiedzeniu Sejmu RP III kadencji w dniach 6 7 maja 1999 r. Stenogram z nich został opublikowany w RUROCIĄGACH Nr.2-3/16/99
Mechanizm funkcjonowania TRANZYTOWEGO PRZEKRĘTU STULECIA został przedstawiony w książce pod tym samym tytułem. Była pierwszą sądownie ocenzurowaną publikacją w III RP. Agenci wpływów GAZPROMU walcząc jak lwy o ochronę swoich oczywiście tylko dóbr osobistych, nie licząc się z kosztami, zatrudnili plejadę gwiazd palestry na czele z mec. Edwardem Wende. Wyrzuconego z pracy autora książki na opłacenie niebotycznych honorariów adwokackich nie było stać.
Prezentowane w początku lat dziewięćdziesiątych na forum Sejmu RP przez ministra, który nie zasłużył nawet na przypominanie nazwiska, chybione i to w skali kilkuset procent prognozy zapotrzebowania na gaz. Mieliśmy go rzekomo zużywać pod koniec dekady do 45 mld.m3 rocznie.
Jak się wkrótce okazało były to skuteczne działania marketingowe gazowego koncernu zza wschodniej granicy. Przygotowano je na bazie STUDIUM ROZWOJU GAZYFIKACJI MIAST I WSI wykonanego przez spółkę PROGAZ do której jeszcze w 1988 roku v-ce prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa Andrzej Brach wniósł 51% udziałów. POLITYKA (Nr.10 z 4.03.2000) ujawniła niezwykła zbieżną w czasie transakcję zbycia udziałów w spółce FART zawiadującej nader licznymi po radzieckimi nieruchomościami w stolicy Rosjanom za jakieś symboliczne kwoty. Prasa różnych odcieni wielokrotnie podkreślała nader dwuznaczne ich przeznaczenie. Zbywającymi udziały był prawie w komplecie ówczesny zarząd PGNiG w osobach wspomniany Andrzej Brach, J.Tokarzewski i P.Hołownia. To właśnie ci ludzie zdecydowali o znaczącym finansowym udziale państwowej firmy - PGNiG w realizacji Gazociągu Jamalskiego (WPROST z 15.07.2001).
Należy pamiętać, że kosztem kilkunastu milionów dolarów nieco wcześniej zmodernizowano dwa punkty odbioru gazu na granicy wschodniej przez które można przetłaczać do 8,5 mld.m3 rocznie. Wykorzystane są obecnie zaledwie w 1/4. Wiele wskazuje jednak na to, że stan ten rychło ulegnie zmianie ponieważ już w marcu br. Rosjanie zakomunikowali stronie polskiej, że właśnie przez Wysokoje i Drozdowicze będą przekazywali nam zakupiony gaz zostawiając zdolności przepustowe Gazociągu Tranzytowego prawie wyłącznie do własnej dyspozycji.
Jedna z gazet podjęła swego czasu temat zaciągnięcia w Banku Światowym przez PGNiG liczącej wielu set milionów dolarów pożyczki na budowę podziemnego zbiornika gazu (PMG) w rejonie Mogilna. Kawerny w złożach soli mają kubaturę i wysokość Pałacu Kultury. Łączny ich koszt to blisko półtora miliarda dolarów. PMG Mogilno jest niezbędnym elementem infrastruktury technicznej Gazociągu potrzebnym do zapewnienia stałego ciśnienia przepływającego nim gazu dla odbiorców w Niemczech. Dlaczego koszt tej inwestycji obciąża wyłącznie podatników III RP nie wiadomo.
Sprawa wysokości opłat za tranzyt syberyjskiego gazu od samego początku była przedmiotem przedziwnych manipulacji. Wice prezes PGNiG Janusz Tokarzewski na POL-GAZ-EXPO w Bydgoszczy 23 kwietnia 1997 oświadczał, że żadnych opłat tranzytowych pobierać się nie będzie bo zagwarantowaliśmy Rosjanom w art.5 wspomnianego POROZUMIENIA swobodny tranzyt gazu. Godnym odnotowania jest, że jeśli wierzyć rosyjskiej agencji INTERFAX na konferencji prasowej w Moskwie zaledwie dwa tygodnie wcześniej stwierdził, że Polska w odróżnieniu od innych krajów nie zamierza poszukiwać alternatywnego wobec Rosji dostawcy gazu. Był szczery. Zdumiewa łatwowierność kolejnych ministrów Rządu RP wierzących, że ówczesne kierownictwo PGNiG uczciwie będzie czyniło wysiłki aby uniezależnić nasz kraj od monopolistycznego dostawcy gazu.
Gdy na łamach RUROCIĄGÓW Nr 4/18/99 opublikowano opinie amerykańskiego eksperta polskiego pochodzenia prof. Johna Cieślewicza z której wynikało, że stawka za tranzyt gazu powinna w Europie Środkowej wynosić około 2.7 USD za przesył 1000 m3 na 100 km okrzyknięto profesora, konsultanta American Gas Association i wykładowcę renomowanych amerykańskich wyższych uczelni, który prowadził seminaria m.in. na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, oszołomem.
Problem bezkarnego funkcjonowania pełnej samozadowolenia od dziesięcioleci tej samej "czołowej kadry" PGNiG która budowała swoje wpływy i potęgę głownie poprzez rozdymanie do absurdów przerostów zatrudnienia wynoszących powyżej 22.000 etatów co kosztuje budżet naszego państwa minimum okrągły miliard złotych rocznie wymaga odrębnego potraktowania. Warto zacytować anonimowy głos "Aliny" oddany w ramach forum dyskusyjnego CIRE 2003-03-04
PGNiG jest firmą która trwoni pieniądze w sposób zastraszający. Przerost zatrudnienia, drogie samochody, spółki-spółeczki p. kierowników tłoczni wyprowadzające fundusze przez wiele lat. Malwersacje na szeroką skalę. Dziwi mnie dlaczego prokuratura jeszcze się tym nie zainteresowała. A odbiorca gazu to wszystko finansuje. Chybione inwestycje jak np.GT-10 w Hołowczycach, miliony dolarów wyrzucone w błoto. PGNiG tkwi jeszcze w socjalizmie. Jak długo jeszcze?
Darujmy sobie komentarz. Niestety informacje są prawdziwe. GAZETA WYBORCZA z 13.lutego br. podała, że stawka 2,74 USD ma obowiązywać za przesył gazu Gazociągiem Jamalskim tylko do końca br. To znaczy, że stawkę tę jednak w końcu wprowadzono. Dlaczego ma zostać zmniejszona? Nie wiadomo. Wycofywanie się rakiem z wreszcie sensownie ustalonej stawki to kolejny "sukces" negocjacji wicepremiera Pola. Zapraszam do prostych obliczeń. Długość polskiego odcinka tzw. Gazociągu Jamalskiego od Kondratek do Górzyna wynosi 682 km. W założeniach tej inwestycji przewidziano, że dwoma nitkami o średnicy 1420 mm. każda przy ciśnieniu 8,4 MPa rocznie będzie przepływało ca 65,7 mld.m3 gazu. Zakłada się, że zużycie na potrzeby technologiczne wyniesie 1,3 mld.m3 rocznie. Opłata za tranzyt tej ilości gazu powinna więc wynosić w zaokrągleniu: 64.400.000.000 x 6,82 x 2,74 : 1000 = 1.203.430.000 USD rocznie.
Koszt budowy dwóch nitek preliminowano na około 2,5 mld. USD (wg. cen z 1993)Strona polska miała zapewnić finansowanie w wysokości 300-350 mln. USD. Co najmniej trzykrotnie większą wartość miały nadzwyczajne ulgi celne stosowane przy imporcie rur i niezbędnego wyposażenia tłoczni gazu, prace projektowe i obniżka podatku VAT oraz drastyczne zaniżenie odszkodowań dla właścicieli gruntów przez które prowadzono gazociąg wyliczane według zasad jakie panowały w latach wczesnego PRL. Jeśli by stosować kryteria obowiązujące w Unii Europejskiej przy realizacji inwestycji liniowych to należy przyjąć, że pokryliśmy 55-60 % kosztów tej budowy.
Preliminowane na około 1,58 mld. USD koszty realizacji I nitki.. (usunięto uwzględniając treść pisma SGT EUROPOLGAZ z 07 marca 2003 znak DSO/DTA/832/2003) przekroczono znacznie. O blisko dwa lata wydłużając harmonogram inwestycji. Jeśli by jednak rzeczywiście zastosowano odpowiednie stawki za tranzyt byłby to doskonały interes. Byłby o ile, tak jak to jest u naszych południowych sąsiadów gazociąg był własnością państwowej firmy a nie gazpromowskiej spółki. Tu należy się zgodzić z p. Aleksandrem Gudzowatym z przekonań jak się sam określa państwowcem, że nie należy oddawać nikomu obcemu liczników czyli kur które niosą złote jajka. Ile faktycznie budżet III RP otrzymuje za tranzyt syberyjskiego gazu tak naprawdę nie wiadomo. Prawdopodobnie bardzo, bardzo niewiele. Być może nic!!! Dlatego uczyniono z tego ścisłą tajemnice. Tak wielką, że nawet Piotrowi Woźniakowi, wiceprezesowi PGNiG jej nie udostępniano.
Z pewnym przybliżeniem można oszacować minimalne kwoty które powinny zasilać skarb państwa używającego dumnej nazwy III Rzeczypospolita. Gazocią-giem "Jamalskim" jak na razie przepływa zaledwie 31% ilości gazu w stosunku do pierwotnych założeń. W każdym normalnym kraju gospodarki rynkowej, dawno byłby to wystarczający powód aby udzielić dymisji ludziom za to odpowiedzialnym i ogłosić upadłość firmy którą kierują czyli (usunięto uwzględniając treść pisma SGT EUROPOLGAZ z 07 marca 2003 znak DSO/DTA/832/2003) nikt by się w rozważania o braku odpowiedniej ilości tłoczni gazu czy II nitki nie wdawał. To przecież są sprawy techniczne, które powinny być uwzględniane przy opracowaniu pierwotnych biznes planów. Taki jest elementarz. Zostańmy jednak przy tych 31% W tym przypadku opłata tranzytową jaka powinna zostać pobrana to ca 380 mln. USD. Tyle wpłynąć powinno na konto operatora gazociągu z czego 7% to podatek VAT czyli ca 26 mln.USD realnie powinien rocznie wpływać na konto Urzędu Skarbowego Warszawa Praga Południe przy ul.Mycielskiego, plus oczywiście podatek dochodowy.
Dlaczego spółka GAZPROMU płacić ma VAT tylko 7% a nie 22% to już zupełnie inna historia.
Panie urzędniczki które o to zapytano spojrzały na indagującego je z szczerym rozbawieniem…
Geniusze negocjacyjni z drużyny ministra Pola z zupełnie niezrozumiałych powodów nie rozpoczęli procedur zmierzających do unieważnienia pakietu porozumień, do czego mieli pełne podstawy zarówno prawne jak i wynikające z kodeksu handlowego, ponieważ druga strona nie wywiązała się z terminów oddania inwestycji do eksploatacji. Powinni też uczynić wszystko aby skrócić okres obowiązywania Kontraktu Stulecia na dostawy najdroższego najprawdopodobniej na świecie gazu. Postąpili dokładnie na odwrót…
Autorzy scenariusza przekrętu zadbali o to aby (słowo usunięto uwzględniając treść pisma SGT EUROPOLGAZ z 07 marca 2003 znak DSO/DTA/832/2003) nie tworzyć zbyt wielu miejsc pracy. Rury dla polskiego odcinka gazociągu wyprodukowała nie Huta Ferrum w Katowicach a zakłady ILVA we Włoszech i Mannesman, kurki sferyczne dostarczył Cameron. tzw. próby stresowe przeprowadzali Amerykanie i Holendrzy. Nawet roboty ziemne wykonywał niemiecki HABAU.
Wydobywając około 3,5-4 mld. m3 rocznie, kupując gaz w Rosji, Niemczech i na Ukrainie nie istniała i nie istnieje potrzeba odbierania gazu z Gazociągu Jamalskiego. I tak będzie co najmniej do 2015 roku. Jak pamiętamy to do 8,5 mld.m3 gazu można odbierać z istniejących od dawna połączeń systemowych na granicy wschodniej. Za dekadę, o ile oczywiście spożycie gazu wzrośnie do 14 mld.m3 rocznie co jest raczej mało prawdopodobne, powinien zacząć funkcjonować polski terminal LNG. Zgodnie z prefeasibility study opracowanym przez znaną firmę KELLOG krajowy system przesyłowy mógłby być zasilany przez niego 3 mld.m3 gazu rocznie. LNG to gaz ziemny skroplony, którego cena już na Bałtyku przewiezionego statkami np. z Nigerii, Kataru czy w niedalekiej przyszłości z Morza Barentsa może być niższa co najmniej o 30% od ceny gazu syberyjskiego. To przy założeniu, że inwestycja pod nazwą BALTIC PIPE którą mieliśmy importować gaz ze złóż duńskich i norweskich z powodu braku do niej sympatii ze strony rządzącej koalicji nie dochodzi do skutku. Duński DONG już się z niej wycofał.
Bezpieczeństwo surowcowe Polski w zakresie zaopatrzenia w gaz uwzględniając położenie geopolityczne i obszary jego rozpływu ze złóż syberyjskich, przy założeniu, że Moskwa będzie nad nimi nadal sprawowała kolonialną kontrolę, co nie powiodło się Francuzom w odniesieniu do odkrytych i zagospodarowanych przez nich złóż gazu w Algierii, polegać powinno na zupełnie czym innym. Na wykorzystaniu unikalnej budowy geologicznej rejonu Wzgórz Trzebnickich i dorzecza środkowej Odry. Można tam utworzyć podziemne magazyny gazu o łącznej pojemności ca 30 mld.m3. Byłby to zapas wystarczający na prawie trzy lata uwzględniając fakt, że obecne i praktycznie niezmienne od wielu lat zużycie gazu oscyluje około 11 mld.m3 rocznie.
Byłyby to też magazyny tego medium energetycznego i surowca dla całej Europy środkowej.
Innym niezwykle istotnym a pomijanym elementem w rozważaniach na temat bezpieczeństwa energetycznego jest konieczność budowy rurociągowych połączeń sieci przesyłowych gazu z krajami Unii Europejskiej. To nie tylko forsowany przez BARTIMPEX gazociąg Bernau-Szczecin ale również połączenia z gazociągami czeskimi i słowackimi.
Wyliczona wysokość opłaty tranzytowej wynoszącej ca 1,2 mld. USD wg. aktualnych cen stanowi wartość ca 15% ilości gazu jaka ma przepływać przez obie nitki Gazociągu Jamalskiego rocznie czyli wartość 9,7 mld m3.. Prawie tyle ile mamy go kupować zgodnie z zapisami Kontraktu Stulecia. Dlaczego więc nie rozliczać się barterem. My braciom Rosjanom dajemy swobodny tranzyt, a oni nam 15% gazu. Czysto i prosto. W 1997 roku w taki właśnie sposób amerykański koncern UNOCAL planował wynagrodzić afgańskich Talibów za zgodę na poprowadzenie gazociągu z Turkmenistanu do Pakistanu. Rosyjsko języczni doradcy bin Ladena podpuścili Talibów, że należy żądać co najmniej 30%. Negocjacje zerwano.
Obecnie odbiorcy gazu przesyłanego Gazociągiem Tranzytowym w Niemczech otrzymują go o kilkadziesiąt procent taniej niż np. zakłady Wielkiej Syntezy Chemicznej produkujące nawozy sztuczne i producenci opakowań szklanych w Polsce. Zdaniem Mirosława Malinowskiego który był przez 11 lat naczelnym dyrektorem Zakładów Azotowych Puławy. dysponują one obecnie gazem najdroższym na świecie Konsekwencje w postaci utraty konkurencyjności na rynku krajów UE nawozów i opakowań szklanych produkcji polskiej są oczywiste. Gaz jako surowiec jest ich podstawowym składnikiem cenotwórczym. Najbardziej jednak poszkodowani są nasi rolnicy, którzy stosując 3-4 razy mniej nawozów sztucznych na hektar niż na początku dekady i 6 razy mniej niż ich niemieccy koledzy.
Giga Joul energii cieplnej uzyskiwanej z importowanego gazu jest w Polsce blisko 5 razy droższy niż z węgla. Dziś jest już prawie pewne, że po wejściu do Unii Europejskiej co najmniej 25% energii elektrycznej będziemy zmuszeni importować. Mimo, że posiadamy zasoby surowców energetycznych przeszło 4 razy większe w przeliczeniu na mieszkańca niż kraje UE. Należy podkreślić, że GAZPROM od samego początku negocjacji z Polakami na swój sposób grał czysto. Tak jak w przypadku każdego ze światowych koncernów zależało mu na sprze-daniu maksymalnej ilości gazu po jak najwyższej cenie. Ministerstwa Gospodarki ostrzegało nie dawno, ze na przestrzeni najbliższych kilkunastu lat za każdy nieodebrany miliard m3 gazu z kontraktu jamalskiego, w którym zaplanowano jak pamiętamy import 250 mld.m3 PGNiG będzie zmuszony płacić 75 milionów dolarów rocznie. Można z góry założyć, że departament dyr. Tabisia przygotowywał w ten sposób opinię publiczną do fiaska negocjacji stosując starą metodę zalecaną przez mądrego rabina biedakowi użalającemu się, że ma za małe mieszkanię aby wprowadził do niego kozę.
Ponieważ "przeszacowano" zapotrzebowanie na gaz o blisko 100% mieliśmy stracić około 9 mld. USD. Od samego początku prowadzący dekadę temu negocjacje z Rosjanami byli informowani, jakie będzie faktyczne zapotrzebowanie na gaz. Dlaczego w tej tak ważnej sprawie oparli się na opiniach zagranicznych "ekspertów" z zachodu i cichych ale nader skutecznych "doradców" ze wschodu chyba się nigdy nie dowiemy. Kariery nie tylko finansowe w następnych latach porobili blestiaszczyje "Sukces" ostatnich negocjacji polega m.in. na tym, że stracimy najprawdopodobniej "tylko" 4 miliardy USD.
Innym "sukcesem" jest pozostawienie zapisu o zakazie 'reeksportu" syberyjskiego gazu i ograniczenie wyłącznie do tłoczni w rejonie Włocławka miejsca jego odbioru. Powoduje to ogromne straty wynikające z konieczności przesłania go niejako z powrotem np. w rejon Białegostoku. Gazociągi tranzytowe przechodzące przez terytorium Słowacji i Czech mają punkty odbioru z nich gazu rozmieszczone co 60-80 km. Na dzień dzisiejszy cena gazu ziemnego jest w Polsce wyższa dla indywidualnych odbiorców niż w USA, kilkunastokrotnie wyższa niż w Rosji, dwa i pół razu wyższa niż na Słowacji, 70% wyższa niż na Węgrzech a o 40 % wyższa niż w Finlandii.
Najwyższy już czas aby w oparciu o Dyrektywę Gazową Nr.98/30/EC Unii Europejskiej zerwać z monopolem dostaw gazu przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Kierujący nim, nie chcą bądź nie są w stanie przyjąć do wiadomości, że forsowana przez ich poprzedników koncepcja "rozwoju gazownictwa" była oparta na błędnych założeniach i że zarówno sama inwestycja jak i wybrana trasa przebiegu Gazociągu Jamalskiego była jednym wielkim nieporozumieniem. Powoduje to m.in. że, GAZPROM planuje budowę nowego gazociągu z rejonu Morza Barentsa do krajów UE niejako wzdłuż dna Morza Bałtyckiego. Błędne były prognozy zapotrzebowania na gaz. Nie są też na pewno wiarygodne opowieści o konieczności przestrzegania przy zakupach gazu zasady single buyer czyli pozostawienia w gestii PGNiG jego zakupów za granicami. Byłoby to w praktyce tylko kontynuowanie cenowego monopolu GAZPROMU.
Skuteczna sanacja gazowych stosunków w III RP mogłaby zaistnieć jeśli Ministerstwo Skarbu byłoby skłonne przekazać Zakładom Wielkiej Syntezy co najmniej 50% zasobów zawartych w krajowych złożach gazu. Jest coraz bardziej aktualny temat zakupów surowca gazowego na Ukrainie. Złoża są dostępne przeszło dwadzieścia razy bliżej, niż te na Jamale, a Z.A.PUŁAWY dysponują koncesją pozwalającą im na samodzielny import do 1 miliarda m3 gazu ziemnego rocznie. Koncesja ważna jest do 10 lipca 2011 roku. Coraz liczniejsze są też sygnały o możliwości zakupów miliardów m.3 gazu w Uzbekistanie i Turkmenii, które mogłyby być odbierane na zasadzie swap na granicy Ukrainy lub których przesył przez Rosję mógłby być rozliczany barterem
Koszt budowy nowego gazociągu umożliwiającego dostawy na poziomie ca 1 mld.m3 gazu rocznie nie przekracza miliona złotych za kilometr.
Gazociąg do ZA Puławy zamortyzuje się niewiarygodnie szybko. Prezes NAFTY POLSKIEJ sprawującej nadzór nad procesem prywatyzacji tych zakładów uważa projekt jego budowy za bardzo interesujący i zgodny z dyrektywą gazową 98/30 EC Unii Europejskiej.
Zdaniem coraz większej ilości analityków boom na gaz i ropę naftową powinien znacznie wyhamowywać na przestrzeni najbliższych dekad. Zastąpią je hydraty i wodór. Wiedzą już o tym guru globalnej gospodarki i szefowie największych instytucji finansowych. Dlatego wielkie koncerny paliwowo-rurociągowe natężają wysiłki aby możliwie szybko i maksymalnie efektywnie wykorzystać ciągle jeszcze trwającą prosperity. Dotyczy to szczególnie GAZPROMU i jego zagranicznych partnerów. Dochodzące już do 100 mld. marek zadłużenie Rosja jest w stanie spłacać praktycznie wyłącznie gazem. Implikacje jakie z tego wynikają każą nam niezwykle dokładnie przestudiować nowożytne dzieje Europy. Wspomniał o tym na łamach RZECZYPOSPOLITEJ niedawno Bartłomiej Sienkiewicz. Warto sobie przypomnieć, że powodem wybuchu II Wojny Światowej były zupełnie racjonalne z ekonomicznego punktu widzenia żądania Hitlera uruchomienia eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej aby przez tzw. Korytarz Gdański aby, można było nim dostarczać węgiel do Prus Wschodnich a kartofle do Berlina.
Wolumen wagowy gazu jaki ma przepływać Gazociągiem Jamalskim jest większy.
W czerwcu ub. roku Prokuratura Okręgowa w Gdańsku przekazała do Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście akt oskarżenia przeciwko 5 wyższym funkcjonariuszom publicznym którzy przekroczyli swoje uprawnienia w związku z budową Gazociągu Jamalskiego. Przestępstwa o jakie jest oskarżany były minister (nazwisko usunięto uwzględniając treść pisma SGT EUROPOLGAZ z 07 marca 2003 znak DSO/DTA/832/2003), oraz Andrzej B. (b. wiceprezes PGNiG) zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat 10. Sprawa została przeniesiona do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście gdzie ma sygnaturę 2K 2843/02. Na wokandzie ma szansę się znaleźć nie wcześniej niż za 3 lata. Pierwszy z oskarżonych jest jak się okazuje praktycznie nieusuwalnym prezesem (nazwa usunięta uwzględniając treść pisma SGT EUROPOLGAZ z 07 marca 2003 znak DSO/DTA/832/2003) kontynuującym budowę swojej siedziby, przy ul. Literackiej na warszawskim Żoliborzu. Siedziba ma kosztować przeszło 80 mln. USD. W każdym normalnym kraju spółka której zadłużenie przekracza znacznie miliard USD nie wyrzucała by pieniędzy na budowę luksusowej siedziby. Nic by się nie stało aby do czasu spłacenia długów kilkudziesięciu urzędników rezydowało nie w marmurach pod fontannami ale np. w baraku na zapleczu budowy tłoczni w Zambrowie lub (nazwa usunięta uwzględniając treść pisma SGT EUROPOLGAZ z 07 marca 2003 znak DSO/DTA/832/2003) Byłyby to warunki na pewno lepsze niż tam skąd pochodzą. Należy poważnie wziąć pod uwagę opinię jednego z posłów PiS uczestniczącego w debacie zorganizowanej w Business Center Club postulującego ogłoszenie upadłości (nazwa usunięta uwzględniając treść pisma SGT EUROPOLGAZ z 07 marca 2003 znak DSO/DTA/832/2003)
Prasa ujawniła też, że kierownictwo tej firmy wypłaciło sobie około 28 miliony złotych nienależnych gratyfikacji. Prokuratura prowadzi śledztwo. Ma sygnaturę VDs 117/02. Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił niestety decyzje Urzędu Regulacji Energetyki u ukaraniu jej prezesa za stosowanie nie zatwierdzonych (rażąco niskich) taryf za przesył gazu. Wielu ekspertów twierdzi, że ten właśnie pan jest jednym z głównych odpowiedzialnych za to, że do budżetu III RP nie wpływa kwota rzędu miliarda USD, rocznie!!!. Przez cały czas trwania Kontraktu Stulecia Przede wszystkim z tytułu opłat tranzytowych. Miliardów które na swoje konto zapisali jego negocjacyjni przeciwnicy z GAZPROMU. Chcieli oni sprzedać jak najwięcej gazu po jak najdroższej cenie. I sprzedali. Nie można się dziwić, że odwdzięczają się panu prezesowi, który przyjął propozycje zatrudnienia w ich spółce poparciem i specjalnymi gratyfikacjami. Normalno. Tak jak w Samarze, Tiumeniu, czy Urengoje. Jest na pewno nieporozumieniem, ze to właśnie p. Marek Pol prowadził negocjacje w Moskwie. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że po przyśpieszonych zapewne znacznie wyborach parlamentarnych sprawa wróci nie tylko na łamy prasy. Pożywiom, uwidim.
![]() |
1. zobowiązuje Marka Kownackiego do opublikowania na
łamach "Gazety Wyborczej" oświadczenia następującej treści: ''Jako były
rzecznik prasowy Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa przepraszam
Pana Witolda St. Michałowskiego za wypowiadany publicznie zarzut, że
krytykując działania kierownictwa mojej instytucji w sprawie
przygotowania i realizacji porozumień gazowych z Gazpromem kierował się
przyczynami osobistymi. Marek Kownacki w terminie w terminie 14 dni od
uprawomocnienia się orzeczenia na własny koszt. |

Warszawa, dnia 07 marca 2003r.
Pan
Witold St. Michałowski
Polskie Stowarzyszenie Budowy Rurociągów
Redaktor Naczelny kwartalnika RUROCIĄGI
ul. Werbeny 1
04-997 Warszawa
Szanowny Panie,
W nawiązaniu do pisma otrzymanego w dniu 21 lutego 2003 r., dotyczącego zamiaru opublikowania artykułu "JAMAŁGATE przegrane negocjacje", po zapoznaniu się z oficjalną wersją powyższej publikacji, uprzejmię informuję, iż przesłany tekst narusza dobra osobiste zarówno Spółki EuRoPol GAZ s.a. jak i jej Prezesa - Kazimierza Adamczyka. Dla uzasadnienia takiego twierdzenia, pragnę podnieść, co następuje.
Artykuł Pana autorstwa kategorycznie stwierdza "fakt" działań sprzecznych z prawem i w tym kontekście przywołuje osobę Kazimierza Adamczyka bądź SGT EuRoPol GAZ. Twierdzenia zawarte w artykule są nieprawdziwe, a zatem nie może być w tej sytuacji mowy o działaniu podjętym w obronie interesu społecznego. Treść artykułu może zrodzić w opinii czytelników przekonanie o fakcie nielegalnych działań wymienionych podmiotów. Ponadto, charakterystyczny jest obraźliwy (w niektórych miejscach ironiczny) ton określania osoby Pana Kazimierza Adamczyka. Tytułem przykładu warto wskazać następujące fragmenty tekstu: “koszty realizacji I nitki na skutek ewidentnych błędów w sztuce budowy tej klasy rurociągów i braku doświadczenia dobranego niezwykle przypadkowo kierownictwa EUROPOLGAZU przekroczono znacznie". "Autorzy scenariusza Tranzytowego Przekrętu zadbali również o to, aby krajowcom nie tworzyć zbyt wielu miejsc pracy", "Nic by się nie stało, aby do czasu spłacenia długów EUROPOLGAZU kilkudziesięciu jego urzędników Rosjan i Polaków rezydowało nie w marmurach pod fontannami, ale w baraku na zapleczu budowy tłoczni w Zambrowie lub Szamotułach" , "Należy jasno stwierdzić, że ten pan (Kazimierz Adamczyk) jest jednym z głównych odpowiedzialnych za to, że do budżetu III RP nie wpłynie kwota 32 miliardów USD. (...) To jest miara TRANZYTOWEGO PRZEKRĘTU STULECIA. (...) Nie można się dziwić, że odwdzięczają się panu prezesowi, który zanim się jeszcze zakończyły negocjacje został przez nich zatrudniony specjalnymi gratyfikacjami."
Pragnę jednak w tym miejscu podkreślić, że nawet w przypadku usunięcia z tekstu wymienionych powyżej fragmentów, nadal może istnieć zagrożenie naruszenia dóbr osobistych m.in. Pana Kazimierza Adamczyka i SGT EuRoPol GAZ. Wynika to z kontekstu artykułu, w którym w sposób kategoryczny stwierdza się istnienie nadużyć i naruszenia prawa w procesie dostaw gazu ziemnego na terytorium RP. Warto w tym miejscu przywołać choćby tytuł artykułu ("Jamałgate - przegrane negocjacje"), który stanowi dla autora wyznaczenie kierunku rozważań, a treść artykułu jest w rzeczywistości rozwinięciem tej wstępnej tezy. Podjęcie dóbr osobistych wcale nie jest "subiektywne" (jak to Pan sugeruje w swoim piśmie), natomiast ewentualna ocena ich naruszenia każdorazowo wynikać musi z całokształtu wypowiedzi (zachowań) podmiotu naruszającego dobra osobiste innych osób. W konsekwencji, w przedstawionym do zaopiniowania artykule nie wystarczy wskazanie jedynie pewnych fragmentów, które bezpośrednio naruszają dobra osobiste Pana Kazimierza Adamczyka i SGT EuRoPol GAZ. Z uwagi na kontekst artykułu, zawierającego wiele nieprawdziwych zarzutów, dopiero po jego opublikowaniu możliwa byłaby ocena ewentualnego naruszenia dóbr osobistych...
