ANEKS WISI NAD GŁOWĄ
Andrzej Kublik
Gazeta Wyborcza, 13 marca 2003
Ciągle czeka na podpisanie aneks do kontraktu handlowego z 1996 r. o zakupach przez Polskę rosyjskiego gazu. Czy uda się wykorzystać tę zwłokę do obniżenia horrendalnie wysokich cen jakie, płacimy za ten surowiec Gazpromowi?
Dobrze by było, gdyby podpisanie aneksu było spowodowane negocjacjami w sprawie wieloletnich obniżek cen dostaw gazu rosyjskiego do Polski.
Obecnie za 1000 m sześć. tego surowca płacimy Gazpromowi ok. 115-125 dol. To bardzo dużo. Nieoficjalnie mówi się, że jest to cena dużo wyższa od tej, którą płacą Rosjanom niemieckie firmy. Do Turcji Gazprom dostarcza gaz za blisko 80 dol.
Wynegocjowanie obniżki cen gazu to chyba ostatnia szansa na znalezienie jakiejkolwiek korzyści dla naszej strony z porozumienia podpisanego przez wicepremierów w lutym. Przypomnijmy, iż w dokumencie tym polska strona zwolniła swojego partnera z zobowiązania do budowy drugiej nitki gazociągu jamalskiego. Co gorsza - zgodzono się na obniżkę stawki opłat za tranzyt rosyjskiego gazu przez Polskę z obecnego poziomu 2,74 dol. stopniowo do stawki referencyjnej 1 dol. od połowy przyszłej dekady. Wicepremier Pol przyznał, iż nie przewiduje się dla PGNiG dochodów z zysków za tranzyt rosyjskiego gazu do Niemiec. Jednocześnie postanowiono, iż większość gazu z Rosji mamy otrzymywać starymi połączeniami przez Białoruś i Ukrainę. To nie tylko oznacza dodatkowe koszty dla PGNiG, ale również podważa sens polsko-rosyjskiego porozumienia międzynarodowego z 1993 r. Porozumienie to nie zmuszało nas do rezygnacji z dochodów za przesył rosyjskiego gazu przez nasz kraj i wiązało zakupy od Gazpromu ze stopniem zaawansowania budowy gazociągu przez Polskę.
Jedyną szansą, byśmy z kontraktu z rosyjskim koncernem mieli jakąś korzyść, jest wynegocjowanie teraz znacznej obniżki cen dostaw rosyjskiego surowca, tak jak czyniono na Białorusi czy Ukrainie.