Energia z biomasy
Mirosław Dakowski
Arkadiusz Wysokiński
Abstrakt
Szacujemy, że ilość kotłów na biomasę w Polsce przekracza
już 240 tys. sztuk (przy ok. 3600 tys. domów na wsi w roku 1999 [1]), a moc
zainstalowana wynosi ok. 6 GW. Już ponad 100 małych i średnich firm produkuje
takie kotły. Zapotrzebowanie systematycznie i szybko wzrasta. Ten sukces możliwy
był dzięki taniości nowych, wysokosprawnych technologii, taniości i dostępności
paliwa oraz dzięki ogromnemu rozproszeniu produkcji kotłów. Dzieje się tak
pomimo oferowaniu na rynku całej gamy produktów wykorzystujących jako nośnik
energii gaz, olej opałowy, energię elektryczną czy węgiel. Mamy już też duże
kotłownie na biomasę, lecz tu kontratak lobby paliw kopalnych jest groźny i - na
razie - dość skuteczny. Takich kotłowni powstało niewiele w stosunku do
możliwości i potrzeb.
Ukazano zyskowną technologię przeróbki odpadów zwierzęcych na biomasę (paliwo
lub kompost) zamiast drogiej "utylizacji" tych odpadów.
Proponujemy przeniesienie sposobów sukcesu technologii "biomasy stałej" na
rozwój produkcji biopaliw płynnych, biogazu oraz wykorzystania odpadów tłuszczów
zwierzęcych i olejów odpadowych. Obecnie rozwój produkcji biopaliw ciekłych
blokowany jest nie przez brak technologii (mamy bowiem doskonałe, znane od
kilkunastu lat technologie), ani przez wysokie koszty, lecz przez brutalną
konkurencję między nowobogackimi "obszarnikami" a "lobbies" paliwowymi. Dzieje
się to tak kosztem użytkownika jak i polskiej gospodarki. Zaś w dziedzinie
biogazu Polska nie poszła drogą Chin, gdzie władza wylansowała (czy wymusiła)
budowę milionów prostych biogazowi. W tych dziedzinach proponujemy sprawdzoną w
Polsce "ścieżkę kotłów" - ewolucję od dołu.
Wstęp
Praca niniejsza w części dotyczącej ocen ilości i mocy kotłów na biomasę jest kontynuacją czy polemiką z pracą p. Ludmiły Łakomiec [3] z IBMER'u przedstawioną przed rokiem na Konferencji w Poświętnem.
Drugim nurtem jest ukazanie, jak wyjść z zyskiem z biurokratyczno-głupawego nakazu urzędników UE drogiej "utylizacji" odpadów zwierzęcych Nakaz ten logicznie wynika z uprzedniej tendencji w UE "wykorzystania" odpadów zwierzęcych do produkcji mączki mięsno-kostnej (por. [4] i nasze materiały z konferencji w Poświętnem z grudnia 2002 r.).
Trzecim tematem jest - jak przenieść sukcesy spalania biomasy na sposoby rozwoju biogazowni i małych agrorafinerii.
O Energiach Odnawialnych mówi się w Polsce wiele i od dawna, a szczególnie po 1989 r.
Główne argumenty "ZA", to:
ciągły wzrost cen nośników kopalnych, tak importowanych jak i rodzimych, przy coraz bardziej monopolistycznych tendencjach kontroli i podwyższania tych cen,
potrzeba zwiększenia konkurencyjności w porównaniu z krajami OECD (obniżenie kosztów produkcji),
potrzeba zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska, czyli "argument ekologiczny",
"w aspekcie integracji z Unią Europejską" - nadzieje na jakieś "pieniądze unijne",
potrzeba przeciwdziałania ubożeniu rolników i ich przejściu do slumsów podmiejskich,
Prof. Piotr Kowalik [2] ze współpracownikami od lat urządza międzynarodowe konferencje pod hasłami "Bio-solids, bio-liquids and bio-gas" ("biopaliwa stałe, ciekłe i gazowe"). Rozpatrzymy różnice w rozwoju tych trzech dzie-dzin w Polsce oraz ich przyczyny.
Pewne nadzieje w środowiskach fachowców z dziedziny Energii Odnawialnych wywołały usiłowania tworzenia pomocy prawnych w dziedzinie paliw płynnych. Niestety, od paru lat jesteśmy biernymi (i sfrustrowanymi) świadkami walk wokół ustawy o biopaliwach. Walczą dwie grupy nacisku: grupa nowobogackich właścicieli ziemi - neo-obszarników i "przywódców rolnictwa", z monopolistami importu paliw kopalnych. Dobro producenta (rolnika) i użytkownika energii (i kierowcy) zadeptane jest i utopione w powodzi kłamstw medialnych.
Biogaz - odniósł ogromny sukces energetyczny na wsi - ale w Chinach. Sukces ten powstał mimo (a może paradoksalnie - na skutek) gospodarki centralnie sterowanej. Wieś chińska używa już ponad trzy miliony biogazowni. Do tych spraw wrócimy w rozdziale 4.
Wg. IBMER (np. [3]) w roku 2001 aż 94% energii odnawialnej (w postaci ciepła) w Polsce pochodziło z kotłowni i kotłów na drewno/słomę. A prawie cała reszta (ok. 5%) - z elektrociepłowni na odnawialne odpady przemysłowe. Inne obiecujące rodzaje energii odnawialnych (geotermia, wiatr, małe elektrownie wodne, kolektory słoneczne) ciągle jeszcze mają znaczenie marginalne. Czemu? Spróbujemy na to pytanie odpowiedzieć.
Głównym celem niniejszej pracy jest:
szczere ukazanie przyczyn (i skutków) tak wielkiego (i nieoczekiwanego) sukcesu "biosolids",
omówienie technologii, które taki sukces umożliwiły,
zasugerowanie sposobów rozszerzenia tego sukcesu na "bio-liquids" oraz "bio-gas".
Niedawno (20.03.2003) Komitet ds. Gospodarki Energetycznej NOT wysłuchał referatu "Stan ciepłownictwa polskiego", który wygłosił prezes Izby Gospodarczej "Ciepłownictwo Polskie". Po wystąpieniu Prezesa, pełnym osiągnięć i wskaźników, jeden z ekspertów zapytał, kiedy i jak Izba przewiduje obniżenie cen ciepła o np. 25%, wobec niemożności zapłacenia za zbyt drogie ciepło przez dużą część mieszkańców miast. Pytanie wywołało niechętną i zażenowaną odpowiedź na temat sposobów zmuszenia klientów do płacenia za "pobrane ciepło". Moja uwaga, że duża część miasteczek i przedmieść zrezygnowała z ciepła "centralnego" na rzecz ciepła tańszego nie o 25%, lecz dwu lub trzykrotnie (sic!), uzyskiwanego z biomasy poprzez kotły i kotłownie o sprawnościach 85-93% wywołała uśmiech i sprostowania: przecież "ciepło" to centralna ciepłownia, a nie jakieś tam kotły na śmieci! A pozatem - podobno "dane na temat użycia biomasy nie są wiarygodnie zarejestrowane w statystykach GUS-u" a użycie to - wg. Prezesa - "jest marginalne". Praca niniejsza stara się wypełnić tę lukę w wiedzy. Nie będzie cytowała żadnych "rządowych Strategii Rozwoju nr...", czy "Dyrektyw Unii Europejskiej nr..." itp., tylko omówi fakty i wynikające z nich wnioski dla producentów i klientów. Ci "centralni ciepłownicy" nie chcą wiedzieć o radykalnej zmianie (bo my nie lubimy pojęcia "rewolucji"), jaka się dokonała na wsi i pod miastem w ostatnich 12-tu latach. Może coś jednak zechcą zauważyć?
Dostępne i stosowane technologie
W Polsce dawniej jako paliwo do ogrzewania używane było przede wszystkim drewno, niestety spalane było ono z niewielką sprawnością, do grzania służyły kuchnie i piece kaflowe (sprawność do ok. 20%). Później zaczęto używać węgla, który był dość tani i dostępny. Ówczesne kotły C. O. osiągały sprawność ok. 45%. Niecałe piętnaście lat temu zostały wylansowane nowoczesne kotły na paliwa nisko-kaloryczne. Ich sprawność przekraczała 85%. Spalanie w nich drewna odbywa się więc teraz z ponad 4-krotnie większą sprawnością niż w tradycyjnych kuchniach. Około 1988 r. inż. Kazimierz Kubacki zaprojektował, wypróbował i zaczął sprzedawać pierwsze udane kotły C.O. na paliwa nisko-kaloryczne (biomasę w różnej postaci). Kotły takie mają wielką powierzchnię przekazu ciepła od płomienia do nośnika. Jeśli w kotłach na węgiel średnia moc kotła na 1 m2 powierzchni przekazu ciepła wynosi ok. 14 kW, to w kot-łach na paliwa nisko-kaloryczne ta wielkość wynosi jedynie 5-6 kW. Ten właśnie parametr zapewnia sprawność kotłów (w zależności od konstrukcji) od 80% do 93%. Kotły takie są zwykle zaprojektowane tak, by dopalanie C.O. oraz główny wymiennik ciepła umieszczone były w II komorze, za komorą spalania gazów drzewnych.
Pierwsze kotły tego typu miały w I komorze ruszt wodny i ściany wodne. Obniżało to temperaturę płomienia w I komorze, i jak się okazało, utrudniało dopalanie powstających gazów palnych. Ten nieszczęsny "ruszt wodny" wylansowałem (MD) w dziesiątkach artykułów i audycji radiowych i TV przed 10-12 laty. Szybko się jednak przekonaliśmy, że sensowniej jest nie schładzać płomienia w I komorze. Niestety - dobrze wylansowane slogany mają twardy żywot, a ludzie mają długą pamięć - i jeszcze obecnie część klientów domaga się "rusztu wodnego" jako symbolu nowoczesności. Ponieważ kotły stalowe o wymienniku umieszczonym za komorą spalania okazały się konstrukcją bardzo udaną oraz zdecydowanie tańszą od innych konstrukcji, produkuje je już co najmniej osiem firm poważnych i kilkanaście warsztatów poza-fiskalnych. Zacięta i realna konkurencja między nimi powoduje, że ceny nie zmieniają się od co najmniej dwóch lat, a zyski producenta zachowywane są poprzez stałe ulepszenia konstrukcji i obniżkę masy kotłów. O wielkim zapotrzebowaniu rynku na tanie i proste konstrukcje świadczy m.in. fakt, że jedna za znanych mi firm powiększa od paru lat swą produkcję o czynnik 1,8 co roku! Mimo nadmiernego obciążenia fiskalnego, recesji itp. Oferta "kotłów wrzutowych" typu szeregowego (wymiennik za komorą spalania) obejmuje moce od 10 kW do 700 kW. Rozkład mocy sprzedanych kotłów na przykładzie kotłów ŻUBR ilustruje rys. 1.
Przy kotłach sprzedanych bezpośrednio na wieś ("sąsiad mówi sąsiadowi") najczęściej sprzedawane są kotły o mocach 17 i 20 kW. Zaś sprzedaż przez Internet charakteryzuje się maksimum rozkładu przesuniętym w kierunku większych mocy o 6-7 kW. Użytkownicy Internetu mają więc domy większe (średnio) o 50-60 m2. Jednocześnie - są to dane z ankiet - są to domy o lepszej termoizolacji.
Obecna bogata oferta rynkowa powoduje, że dużo jest kotłów o najróżniejszej i złożonej konstrukcji. Część firm poszła również w kierunku komplikacji elektroniki kotłów. Są to kotły o wiele droższe. Też znajdują nabywców, szczególnie wśród osób zabieganych i często nie obecnych w domu. Wtedy automatyka zastępuje przyjemność własnoręcznego dorzucania drewek do kotła. Najprostsze z kotłów o wysokiej sprawności są kotłami dolnego spalania Często konkurencja wymusza oferowanie skomplikowanych konstrukcji o złożonej drodze gazu drzewnego i jego złożonego spalania/dopalania. Ma to jednak na razie znaczenie głównie marketingowe. Ale rolnik - klient kieruje się, przy zbliżonej sprawności kotłów, głównie niższą ceną i sprawdzoną marką firmy.
Rys.1 Rozkład zapotrzebowania na kotły Żubr w funkcji mocy.

Ocena ilości i mocy kotłów C.O. w Polsce
Grupa Europejskiego Centrum Energii Odnawialnych /IBMER (p. np. [3]) oszacowała dla GUS ilość kotłów na drewno o mocach mniejszych od 500 kW na ok. 110 tys. Oceniono też moc sumaryczną tych kotłów na ok. 4 GW. Nieznana nam jest metoda uzyskania tej pierwszej liczby. Drugą uzyskano, jak się wydaje, arbitralnie zakładając średnią moc kotła równą 50 kW. Rozczulające jest, że rok później [Poświętne 2003] pracownicy IBMER powoływali się na te same co do joty dane, ale już opublikowane w statystykach GUS. Przypomina to metodę wyciągania się z bagna (za włosy) opisaną przez barona Münchhausena. Ilustruje również wiarygodność danych GUS. Firmy nie-chętnie udzielają informacji na ten temat, a w kilku przypadkach, dla których mieliśmy możność porównać "dane oficjalne" firmy z realną ilością sprzedanych kotłów, nieścisłości dochodziły do kilkudziesięciu procent, zresztą (z różnych powodów) w obie strony. Wzięliśmy więc dane sprawdzone z kilku zaprzyjaźnionych firm. Dla kilku dużych (innych) firm zastosowaliśmy (metodą tzw. informacji a priori) poprawki do podawanych danych oficjalnych. Uwzględniliśmy też dynamikę produkcji na przestrzeni 13-tu lat w znanych firmach i zastosowali ją do firm, z których udało się uzyskać dane tylko za jeden rok czy dwa lata.
Dodatkową poprawką było uwzględnienie produkcji firm "krzak" (pozafiskalnych) lub pojedynczych ślusarzy czy majsterkowiczów, którzy spawają "na czarno" kotły, zwykle wg. wzorów firm cieszących się dużym popytem i renomą. Jeśli jest to dokładne powielanie konkretnej konstrukcji, wyniki z punktu widzenia technologii (sprawność, trwałość) są zadowalające, a ceny niższe niż kotłów oryginalnych ("piraci" nie płacą podatków, najwyżej łapówki). Jednak próby zmian mocy kotła lub innych jego cech zazwyczaj kończą się żałośnie. I to eliminuje takie "firmy".
Sumaryczną ilość kotłów zbudowanych w ostatnich dziesięciu latach w firmach płacących podatki oceniamy na 190 tys. szt. Nasza ocena ilości kotłów zbudowanych "na czarno" wynosi (25% ±107) ilości kotłów firmowych. Poprawka na kotły "nielegalne" podnosi więc całkowitą ilość na ok. 240 tys. szt. Błąd tej liczby oceniamy na 40 tys. szt. Trwałość (technologiczna i związana z modą) kotłów ocenia-my na 10±2 lata. Średnią moc kotła C.O. w użytkowaniu określiliśmy na 25 kW - z rozkładów podobnych do fig. 1. Średnią moc kotła ocenioną przez IBMER (z rachunków wynika 50 kW) uważamy więc za przesadzoną. Oszacowana moc całkowita kotłów C.O. użytkowanych na wsi i pod miastem wynosi więc (6±1,5) GW. Osobna ocena konieczna jest dla kotłów i kotłowni o mocy M>100 kW.
Istnieje konieczność uściślenia tych danych. Apelujemy do wszystkich firm produkujących kotły (oficjalnie i nieoficjalnie) o przysyłanie do naszego Zakładu Energii Odnawialnych swych danych o ilości i mocy kotłów wyprodukowanych w poszczególnych latach. Zapewniamy zupełną dyskrecję na temat powiązania opracowywanych danych z konkretną firmą.
Wg. naszych wstępnych ocen jest obecnie w Polsce kilkanaście firm, które w roku 2002 sprzedały kotły na biomasę o łącznej mocy (granica umowna) ponad 40 MW każda. Ilość firm, które sprzedały kotły o łącznej mocy
1 MW < M < 40 MW wynosi kilkadziesiąt. Pomniejszych warsztatów jest o wiele więcej, ich ilość jest płynna. Ta płynność jest często związana z ucieczką przed fiskusem. Istnieje też już co najmniej kilkadziesiąt firm produkujących brykiety i pelety ze słomy i odpadów drewna. Niestety - zbyt na razie wysokie ceny produktu (rzędu 180-200 zł/tonę, czasem do 500 zł/tonę!!) są przyczyną wolniejszego wzrostu tej gałęzi obróbki biomas. Pelety sprzedawane są na razie głównie za granicę. Przy cenach zawyżonych handlujący korzystają z początkowej nieumiejętności klientów polskich przeliczenia ceny na 1 GJ ciepła, oraz z "mody ekolo" wśród nowobogackich. Regiony, które w znacznym stopniu zrezygnowały z zakupu drogich nośników energii kopalnych, to: Bieszczady, rzeszowskie, duża część Podhala, białostockie i Podlasie, Pomorze, duże obszary Śląska.
Nota bene: Istnieją rozbieżności w ocenach ilości biomasy nadającej się do celów energetycznych produkowanej corocznie w Polsce. P. Kowalik [6] ocenia tę ilość na ok. 20 Mtce (tons of coal equivalent), a M. Dakowski, np. w [7], na 25-30 Mtce. Jeszcze wyższe oceny podają badacze z IBMER. Rozbieżności wynikają z tego, że Kowalik podaje ilości dostępne przy obecnych cenach nośników i realnie pracujących technologiach, a Dakowski - potencjał dostępny przy uruchomieniu obecnych nieużytków oraz terenów skażonych i przy wykorzystaniu istniejących, nowoczesnych technologii.
Paliwo lub kompost pochodzenia zwierzęcego
Od paru lat alarmujemy (np. [4]): Pokonanie kryzysu w produkcji wołowiny związanego z groźbą BSE możliwe jest przez przywrócenie roślinnej karmy białkowej i tłuszczowej dla bydła w miejsce tak niebezpiecznych mączek mięsno - kostnych. Podawanie bydłu tych ostatnich zmusza krowy do kanibalizmu. O tym kanibalizmie zdecydowano w Unii Europejskiej, wyniki dla rolnictwa UE są widoczne. Obecnie (koniec 2003 r.) mówi się o konieczności "utylizacji" odpadów zwierzęcych. Ma to kosztować... do 300 zł/tonę! Czy warto iść w tym kierunku?
Dynamiczny wzrost ilości kotłów na biomasę stał się możliwy dzięki istnieniu dużej ilości biomasy stałej, takiej jak słoma, drewno i odpady drzewne itp. którą można spalać w stanie nieprzetworzonym. Jednocześnie istnieją olbrzymie ilości biomasy, która po prostym technologicznie prze-tworzeniu nadaje się do wykorzystania na cele energetyczne.
Jednym z przykładów takiej technologii jest "technologia zagospodarowania produktów ubocznych zwierzęcych" (Masstech)[8].
W technologii tej z około 4-5 ton odpadów (odpady poubojowe, upadki zwierzęce, odpady z mięsnego przemysłu przetwórczego, odchody zwierzęce i treści żołądków, osady ściekowe z zakładów ubojowych, mięsnych i utylizacyjnych i inne czyli odpady niebezpieczne) i ok. 3 ton dodatku strukturalnego (trociny, słoma, zrębki itp.) uzyskuje się po kilku dniach (5-6) prowadzenia procesu około 6 ton kompostu/biopaliwa o wartości energetycznej około 17 MJ/kg. Wliczając do rachunku ekonomicznego oszczędność na typową utylizację odpadów (koszt od 100 zł/tonę do 300 zł/t) technologia jest wysoce opłacalna, bo cena uzyskanego biopaliwa wynosi już ok. 80 zł/tonę [8].
Stosowanie tego typu procesów może wpłynąć na znaczny wzrost ilości dostępnej biomasy dla celów energetycznych, obniżenie kosztów pozyskania paliwa do kotłów na biomasę, lepszego wykorzystania energetycznego trocin, słomy, zrębków niż ich bezpośrednie spalanie, rozwiązanie problemów z utylizacją odpadów niebezpiecznych biologicznie, ograniczenie uciążliwości dla otoczenia zakładów utylizacji odpadów (każdy, kto miał okazję znaleźć się w okolicy takiego zakładu, mógł poczuć własnym nosem w czym tkwi "problem"). Omawiana metoda charakteryzuje się m.in. brakiem ścieków, tłuszczów czy innych odpadów (w tym wyziewów), które wymagałyby dalszej utylizacji; całą woda i gazy powstające w procesie są kontrolowane i filtrowane.
Biomasa kompostowa tak pochodzenia zwierzęcego, jak i roślinnego jest produktem o wysokich walorach opałowych oraz środowiskowych. Jest w całości Źródłem Energii Odnawialnych w rozumieniu odpowiednich dyrektyw UE [9].
Niebezpieczeństwa mogące powstawać podczas spalania biomasy.
Spalanie biomasy z maksymalną sprawnością i minimalnym oddziaływaniem na środowisko może zachodzić jedynie w kotłach o odpowiedniej konstrukcji. Nie nadają się do spalania biomasy kotły przeznaczone na wysokokaloryczne paliwa stałe (np. węgiel).
Kocioł na biomasę zasadniczo powinien umożliwiać spalanie w 2 etapach:
gazyfikacja biomasy w części załadowczej kotła,
spalanie gazu drzewnego (holzgaz) i dopalanie CO w części drugiej kotła, w której to części umieszczone są wymienniki ciepła z czynnikiem roboczym o dużej powierzchni wymiany ciepła (kilka razy większej niż dla kotłów węglowych).
Do poprawnej pracy kotła niezbędne jest zapewnienie dopływu powietrza i odpowiednio duże przekroje przewodów odprowadzających spaliny.
Przy odpowiednim dobraniu typu kotła i prawidłowym podłączeniu, oraz przy stosowaniu suchego paliwa nie będzie występowało zjawisko "dymienia" kotła.
Suszenie i przechowywanie biomasy do celów energetycznych może być prowadzone w obiektach wykorzystujących energię słoneczną przy pomocy powietrznych kolektorów słonecznych (odpowiednio zaprojektowany dach wiaty na opał).
Warto zaznaczyć, że spadek cen paliwa może znacz-nie przyczynić się do poprawy parametrów środowiskowych: kocioł pracujący z odpowiednią (zbliżoną do nominalnej) mocą charakteryzuje się optymalnymi parametrami.
Niestety częstym zjawiskiem jest "oszczędzanie" polegające na "zmuszaniu" kotła do pracy z zaniżoną mocą przez ograniczanie dopływu powietrza do procesu spalania. W takim wypadku w spalinach mogą się pojawić związki niepożądane. Związane jest to ze znacznym kosztem opału, na który w dostatecznej ilości nie stać użytkownika. Dodatkowo pogarsza się komfort cieplny w ogrzewanym budynku.
Prawidłowo eksploatowany kocioł na biomasę jest urządzeniem w pełni bezpiecznym i "ekologicznym" o emisji netto CO2 równej zero, małej emisji związków siarki (netto również zero) i tlenków azotu w stosunku do paliw kopalnych.
Biorąc pod uwagę nagminny fakt pozbywania się "niepotrzebnej" biomasy poprzez wypalanie na polach i w ogrodach, zastąpienie tego procederu spalaniem nad-miarowej biomasy w kotłach grzewczych jest zawsze korzystne tak dla użytkownika jak i dla środowiska naturalnego.
Proszę zauważyć, że w czasie tzw. porządkowania posesji wiosna, jesień, rozpalanych jest wiele ognisk, w których następuje spalanie znacznych ilości biomasy i śmieci. Służby porządkowo policyjne nie potrafią przeciw-działać temu zjawisku. Rozpowszechnienie stosowania nowoczesnych (z dopalaniem pierwotnych produktów lotnych) kotłów na biomasę może sytuację znacznie polepszyć. Przynajmniej część właścicieli zamiast palić ognisko załaduje tę biomasę do kotła, po uprzednim jej wysuszeniu (czy podsuszeniu). Nie są to "dymiące spalarnie śmieci", jak sugerują nasi niedouczeni przeciwnicy, lecz korzystne środowiskowo źródła ciepła.
Diagnoza i propozycja dla rozwoju bio-gazowni i agro-rafinerii
Jak ten sukces biomasy przenieść na inne rodzaje energii odnawialnych? Proponujemy miniaturyzację prywatnych urządzeń i rozproszenie produkcji i wykorzystanie.
Małe i tanie bio-gazownie
W latach 70-tych i 80-tych co światlejsi przedstawiciele "partii i rządu" nakazywali budowę bio-gazowni. Padły one po paru latach z powodu dwóch czynników: a) były "państwowe", czyli bez właściciela, niczyje, oraz były za duże, związane z eksperymentami bezściółkowej hodowli bydła itp. Obecnie ogromna ilość biomasy (trawy, liście, gałązki, ścieki bytowe itp.) traktowana jest jako "odpad" czy "śmieci". Część - suche badyle na łąkach, nieużytkach i przy drogach, jest z uporem idioty wypalana na przedwiośniu, powodując pożary, niszczenie korzeni oraz owadów itp. - i śmierć ludzi.
Gdy inżynier z fantazją zaprojektuje szczelny, lekki i tani reaktor biogazowy dla wsi lub dla grupy domów, wylansujemy ten model tak, jak wylansowaliśmy kotły ŻUBR i podobne. Może choć wtedy pomoże radio "publiczne" i TV? A widok płomienia "własnego gazu" w kuchence przekona nawet najzaciętszego kretyna ("wypalacza łąk") do zgrabienia badyli i wykorzystania z pożytkiem. Sprawność i szczelność reaktora na początku promocji nie musi być doskonała. Dla uruchomienia lawiny ważniejsza jest prostota i taniość urządzenia i obsługi.
Paliwo rzepakowe a gąbczaste zwyrodnienie mózgu bydła (czy władz)
Rolnictwo w Polsce stoi przed niepowtarzalną szansą: Rozpropagować wśród kontrahentów za granicą oraz przekonać klientów w kraju, że bydło karmione wyłącznie paszą roślinną, w której domieszka wytłoków z roślin oleistych zapewnia białka i tłuszcze, jest poza wszelkimi podejrzeniami o BSE. Że nasze krowy są zdrowe, a mięso z nich bezpieczne! Możliwe jest nie tylko uniknięcie paniki związanej z BSE na rynku spożywczym. Możliwe jest wykorzystanie tego kryzysu Unii Europejskiej. Istnieje realna szansa budowy stabilnego rynku wołowiny. Szerzej o tym w [4].
Ogromne wysiłki ludzi nauki i techniki usiłujących uruchomić tanie technologie na wielką skalę okazały się syzyfowymi. Na przeszkodzie stanęła biurokracja, szczególnie fiskalna (VAT-y, pity i akcyzy) oraz patologiczne związki między grupami utrzymującymi się u władzy, a grupami finansów o wątpliwym pochodzeniu. Kiedyś prof. Jadwiga Staniszkis nazywała to "rentą władzy". Powstała brutalna konkurencja między nowobogackimi "obszarnikami" a "lobbies" paliwowymi.
Na dowód wystarczy zacytować tytuły rozdziałów projektu ustawy o biopaliwach [10], przekazanej do senatu, a potem zawetowanej przez prezydenta RP. O celach ustawy świadczą choćby tytuły Rozdziałów (R):
R2: Zezwolenia na wytwarzanie lub magazynowanie biokomponentów (+kontrole, organy zezwalające itp);
R3: Limity (...);
R4: Ceny minimalne i umowy kontraktacji;
R5: Komisja Porozumiewawcza d/s...
R6: Wytwarzanie i obrót ("Minister określi, w drodze rozporządzenia, jednostki certyfikujące, upoważnione...", "..przekazują do 20-go dnia miesiąca sprawozdania kwartalne ministrowi właściwemu" itp.);
R7: Przepisy karne.
Wszystko to jak z koszmarnego snu o komunistycznej biurokracji. Cel oczywisty - trzymanie produkcji biopaliw w ryzach zakazów/nakazów, a dalej - stałe dochody neo-obszarników i "kreowanie miejsc pracy" dla spokrewnionej biurokracji. Z drugiej strony stanęły interesy lobby paliw importowanych. Prezydent zawetował tę ułomną ustawę. Przy okazji w TV i prasie usłyszeliśmy i przeczytali setki alarmów na temat "szkodliwości" biopaliw dla silników i o ogromnych kosztach tych paliw. Te zastraszania stoją w sprzeczności z wynikami poważnych badań laboratoryjnych w Polsce oraz z praktyką krajów rozwiniętych. Nowa wersja rządowa Ustawy nie eliminuje powyższych wad.
Celem ustawy powinno być jak najdalej idące ułatwia-nie produkcji i dystrybucji bio-estrów oraz alkoholi do celów transportowych. Tymczasem koszty dotychczasowej sytuacji ponoszą rolnicy, producenci i użytkownicy energii, a także użytkownicy pojazdów; szerzej, cała gospodarka. Jak przeciwstawić się tym patologiom? Można mieć wątpliwości, czy przy tak mocnych i bezwzględnych przeciwnikach rolnicy i użytkownicy mogą wygrać? TAK, mogą:
Konieczne jest budowanie wielu niedużych agrorafinerii. Praca dla siebie, dla swoich ciągników, swoich krów czy świń pozwoli na uniknięcie niejasności przepisów oraz obciążeń podatkowych. Umożliwi to uzyskanie paliwa po koszcie ok. 1,5 zł/litr. i poniżej. I zapewni środki na zatrudnienie technologów utrzymujących stałą i wysoką jakość paliwa. Resztę zostawmy rynkowi. Ale jego mechanizmy zadziałają jedynie wtedy, gdy agrorafinerii będzie dużo, co najmniej setki. Program taki ustabilizuje również areał uprawy rzepaku, usunie więc niepewności rolników co do popytu. Da sporo miejsc pracy na styku rolnictwa i przetwórstwa rolnego oraz własne nośniki energii do transportu i ogrzewania na wsi.
Do wykorzystania "bio-solids", "bio-liquids" i "bio-gas" należy jak najszybciej dołączyć wykorzystanie w domowych instalacjach kolektorów słonecznych. Najprostsze i najtańsze może być stosowanie kolektorów powietrznych do suszenia i podsuszania biomasy przeznaczonej do kotła C.O. Wiąże się z niewielką zmianą konstrukcji dachu na pomieszczeniu przeznaczonym na opał lub wybudowaniu nowego pomieszczenia z odpowiednio zaprojektowanym dachem i kanałami przepływu powietrza. Kolektory takie mogą być tanie i dość efektywne, trzeba je tylko wypromować.
Osobny problem stanowią kolektory cieczowe z wysokosprawnymi powłokami selektywnymi. Tu oferta na rynku jest przebogata, niestety ceny są tak niezrozumiale wysokie, że odstrasza to potencjalnego inwestora. Potrzebni są producenci tanich, prostych, funkcjonalnych i trwałych kolektorów cieczowych. Tu też można odnieść sukces, o czym świadczyć może przykład Austrii, gdzie kilkanaście lat temu wylansowano metody "chałupniczej" produkcji dobrych kolektorów słonecznych i funkcjonuje ich tam pokaźna ilość.
Sytuacja prawna wykorzystania indywidualnych kolektorów słonecznych i kotłowni na biomasę jest zasadniczo lepsza od sytuacji prawnej dla produkcji biopaliw czy biogazu. Nie istnieją tu prawne zakazy lub nakazy uniemożliwiające tanie i bezpieczne wykorzystywanie tych rodzajów energii. Mamy nadzieję, że się to nie zmieni i posiadanie np. kolektora nie zostanie opodatkowane jakimś specjalnym podatkiem (chociaż np. szklarnie są). Będziemy też czekać na racjonalne rozwiązania prawne dotyczące bio-paliw i bio-gazowni. Może się doczekamy.
Takie lekcje płyną z sukcesu kotłów i kotłowni na biomasę. Wnioski takie trudno zastosować w dziedzinach wymagających dużych nakładów jednostkowych (geotermia) lub wymagających życzliwej, stabilnej, a nie kapryśnej współpracy z zarządzającymi siecią elektryczną: elektrownie wodne, elektrociepłownie czy fermy wiatraków. W tych dziedzinach konieczny jest, i może pomóc, proces radykalniejszy: racjonalniejsza selekcja rządzących pod kątem odpowiedzialności przed wyborcą: jednomandatowe okręgi wyborcze do Sejmu.
grudzień 2003
Prof. dr hab. Mirosław Dakowski
mgr Arkadiusz Wysokiński
Zakład Energii Odnawialnych Akademii Podlaskiej
ul. 3 Maja 54, 08-110 Siedlce
tel/fax: (22) 812 08 06
Literatura
"Mały Rocznik Statystyczny 1999", GUS, Warszawa 1999
P. Kowalik, Konferencje w Starbieninie, Politechnika Gdańska
L. Łakomiec (IBMER), Energetyczne wykorzystanie biomasy..., Konferencja "Czy biomasa - OŹE - jest szansą dla polskiego rolnictwa.." , str. 54, Poświętne 19.XII. 2002
M. Dakowski, Kryzys BSE w UE szansą dla Polski. Wykorzystanie biomasy i biopaliw, Gazeta Targowa nr. 6(8), Ekoland, maj 2002
Ch. Hemerka, Nowa kompaktowa technologia produkcji biodiesla, Konferencja "Czy biomasa - OŹE - jest szansą dla polskiego rolnictwa...", str. 44, Poświętne 19.XII. 2002
P. Kowalik, Odpady rolnicze w energetyce, Konferencja "Czy biomasa - OŹE - jest szansą dla polskiego rolnictwa...", str. 44, Poświętne 19.XII. 2002
M. Dakowski, Potencjał energii odnawialnych w Polsce, Konferencja racjonalizacji użytkowania energii, Szczyrk, 1994
Masstech Spółka z o. o., Technologia zagospodarowywania produktów ubocznych zwierzęcych metodą ECOPRO, materiały informacyjne, www.masstech.pl
M. Dakowski, Ekspertyza dotycząca właściwości biopaliwa kompostowego uzyskiwanego wg. technologii firmy Masstech, Warszawa 2003
Ustawa o organizacji rynku biopaliw ciekłych..., druk sejmowy nr. 267 z 14 listopada 2002 r.