www.rurociagi.com


4 / 2003 - strona startowa

NIEWYGODNE PRAWDY
O ENERGIACH ODNAWIALNYCH
- artykuł dyskusyjny

mgr inż. Karol Teliga

 

Pozwalamy sobie przekazać opinie o poszczególnych energiach odnawialnych. Jest to nasze zdanie, ale na tyle prze-analizowane i doświadczone, że trudno by je podważyć używając argumentów merytorycznych.

Opinie te są do dyspozycji. Jest to materia delikatna i nigdy tego nie publikowaliśmy. Może już pora to zrobić?

Zacząć należy od efektu cieplarnianego. Jest to totalna bzdura. Wpływ działalności ludzkiej na emisję gazów szklarniowych to promile. Podstawowym gazem szklarniowym jest para wodna. Chyba każdy z nas patrząc na rozgwieżdżone niebo powiedział kiedyś: "ale czyste niebo, będzie mróz". To jest właśnie to. Załączamy artykuł omawiający ten, intuicyjnie oczywisty problem naukowo. W numerze 3/2003 Energetyki Cieplnej i Zawodowej ukazał się artykuł Pana dr. Józefa Szymczyka omawiający ten, intuicyjnie oczywisty, problem naukowo.

Jeśli ogólny wpływ to promile to ile przypada na Polskę? Manipulacje koło tego tematu służą utworzeniu pola do spekulacji, czyli handlu emisjami. Ale nie nam z tym walczyć. Polska jest w sytuacji korzystnej, bo efekt ten będziemy sprzedawać i może troszkę zarobimy. Należy tu zastosować obowiązującą w Unii filozofię Kalego.

1. Energia z elektrowni wodnych

Bardzo ważna i wymagająca wielkiego poparcia, bo sama nie daje sobie rady. Uzyskana z elektrowni wodnych energia elektryczna to margines marginesów. Ale co rok mamy w Polsce jakąś powódź, a co parę lat wielką. Ciągle mamy susze. Zmienia się roślinność, gleba stepowieje. Problem retencji urasta do problemu podstawowego.

Dodatkowo, na co specjalnie nie zwraca się uwagi, zbiorniki powodują osadzanie (sedymentację) rumowiska zawieszonego i zatrzymanie rumowiska wleczonego. Zbiorniki się zamulają, deponując to, co niesie rzeka. Bez zapory popłynęłoby to wszystko do Bałtyku, a wiadomo, że ekologicznie nie jest to nic dobrego. Lepiej to mieć (patrząc ekologicznie) na głębokości 4 metrów w zbiorniku zaporowym niż w Bałtyku.

Działanie przeciwerozyjne to oczywistość.

Produkcja prądu z elektrowni wodnych zwłaszcza małych, to metoda na sfinansowanie pracy obsługi elektrowni i całego systemu. Oczywiście pod warunkiem zagwarantowania zbytu. I tu zakup "zielonej" energii elektrycznej po zawyżonej cenie jest społecznie uzasadniony. Czasami jest to za mało, żeby zapewnić elektrowni przetrwanie czy uzasadnić jej budowę. Proponujemy rozważenie "opłaty retencyjnej" dla właściciela elektrowni, obliczanych w funkcji dyspozycyjnej retencji, w zamian za pozo-stawanie w służbie.

2. Biomasa

Biomasa jest i będzie największym źródłem OZE w Polsce. Jest wykorzystywana powszechnie w kotłowniach małych, ogrzewających domy jednorodzinne. Rośnie szybko jej udział w opalaniu większych kotłów, zwłaszcza na terenach wiejskich. Duża energetyka ma w planach współspalanie biomasy z miałem.

Powiedzmy sobie jasno. Współspalanie biomasy z miałem energetycznym jest jedyną możliwą i społecznie korzystną metodą wywiązania się z zobowiązań "Kioto".

Przeważnie spalane jest drewno (w różnych postaciach). Słoma nadal wypalana jest na polach. Słoma dla rolników jest paliwem najlepszym i najtańszym, ale wymaga specjalnych kotłów, których jest niewiele.

Drewno spalane jest w większości przypadków w kotłach węglowych. Wymaga to częstszego dokładania. Domy indywidualne są w większości nie dogrzane, a co za tym idzie nie wietrzone. Domy grzybieją, ludzie chorują. Ogrzewanie domów jednorodzinnych jest to największy i najważniejszy problem energetyczny naszego kraju.

Wszelkie opracowania i oferty dotyczą domów, których właściciele mają pieniądze, a więc tworzą rynek. Na uboczu pozostają ci, których nie stać na poważniejsze inwestycje.

Modernizacja systemów ciepłowniczych, zarówno małych jak i dużych, obojętnie, na jakie paliwo, wymaga dotacji. Bez dotacji nie jest możliwa modernizacja w skali strategicznej. Ludzie po prostu nie mają pieniędzy. Ciepło z biomasy jest najtańsze. Ale do budowy kotłowni trzeba dopłacić. Paliwo (biomasa) musi być tanie. Słoma w typowych balotach, drewno w kłodach, gałęziówka, trociny, odpady (karpy, krzaki, palety) i zrębki itp. to naturalne paliwo. Paliwo przetworzone, brykiety, peletki mają wartość opałową taką samą jak surowiec, z którego zostały zrobione, a cenę dużo wyższą. Są to świetne produkty eksportowe, w kraju również znajdą swój rynek (niszowy). Nie będziemy jednak ogrzewać dzieci w szkole peletkami, tak jak nie będziemy ich dokarmiać kawiorem.

Na marginesie warto zauważyć nacisk na rozwiązania "eleganckie" (wynormowane paliwo, automatyzacja) i "systemowe" (analizy w skali makro, systemy dystrybucji paliwa, bilanse itp.). Jest to psychologicznie uzasadnione i charakterystyczne dla krajów II świata. Na cześć peletek (pardon pellets) urządzono nawet specjalne targi. Peletki są "trendy". Dwa miliony wymagających modernizacji kociołków w domach, których właścicieli nie stać na węgiel, a tym bardziej na peletki, nie są "trendy".

Kotłownie na biomasę, oprócz taniego ciepła dają efekt społeczny, (w skali mikro i makro). Zatrzymują pieniądze w gospodarstwie domowym czy w gminie, tworzą zbyt na pozażywnościową produkcję rolną, tworzą miejsca pracy. Są "ekologiczne", a więc budowa całych systemów i produkcja paliwa, jego logistyka, budowa kotłowni, mogą być dotowane przez Unię. Ale trzeba natychmiast brać się za przygotowanie programów.

3. Wiatraki

W Polsce jest nadmiar mocy w elektrowniach konwencjonalnych. Prąd z elektrowni konwencjonalnych jest dużo tańszy niż z wiatraków. Budowa wiatraków wymaga dotacji w fazie inwestycyjnej, i w czasie eksploatacji (zakup drogiego prądu). Jest to niczym nieuzasadnione. Jeśli ktoś chce budować wiatraki powinien:

  1. Zapłacić za budowę

  2. Zabrać sobie prąd

Nie ma żadnego powodu, żeby do tego dopłacać.

Wiatraki wymagają utrzymywania w gotowości mocy kompensacyjnych. Dania i Niemcy przestają już tak bardzo zachwycać się wiatrakami, wycofują się z tego. Ale moce wytwórcze istnieją, rośnie więc parcie na eksport. Zetknęliśmy się z następującym działaniem lobbingowym. Polski reprezentant zachodniego kapitału przedstawiając wiatraki jako dobro oczywiste (ograniczenie emisji gazów szklarniowych) żądał ustawowej gwarancji zakupu produkowanego prądu i ustawowej gwarancji ceny na 20 lat. Też byśmy tak chcieli.

Chleb będzie potrzebny zawsze, więc może by tak to samo dla rolników. To oczywiste, że jeśli ktoś ma 100 mln dolarów na inwestycje, to stać go na 1mln na lobbing.

Gdyby nie zdrowy oddolny opór mielibyśmy już parę tysięcy megawatów wiatraków i Państwo Polskie miałoby zobowiązania (realizowane przez Zakłady Energetyczne) do kupowania niepotrzebnego i kłopotliwego prądu po bardzo wysokich cenach. Powiedzmy wyraźnie. Jedyną możliwą metodą wyprodukowania w Polsce "zielonego" prądu elektrycznego w ilościach wynikających z zobowiązań Kioto jest współspalanie miału energetycznego z biomasą.

Na marginesie problemu "wiatraki" warto odnotować koncepcję, pokazującą jak daleko zaszło "odrealnienie" analiz. Pojawiła się koncepcja budowy dla wiatraków mocy kompensacyjnych w postaci elektrowni gazowych. Kto i w imię czego ma za to płacić? Czy trzeba wykonywać wielkie studia, żeby wiedzieć, że prąd z elektrowni gazowej jest za drogi? A co mówić o elektrowni nie w pełni wykorzystanej, pracującej na nie optymalnym zakresie mocy, bo przecież pracującej w rytmie wiatraka. Gaz jest zbyt drogi, żeby produkować z niego prąd elektryczny i ciepło. Produkcja ciepła z gazu ma charakter niszowy. Mogą sobie na to pozwolić ludzie o wysokich dochodach. Jeśli ktoś myśli o zwiększeniu zużycia gazu przez Kraj, to jedyną jego nadzieją jest Wielka Chemia.

4. Geotermia

Ciepłownie geotermalne są w dużym procencie ciepłowniami gazowymi. A gaz, jak wiadomo, w Polsce nie występuje w dostatecznej ilości i trzeba go kupować za granicą, czyli oddawać polski rynek obcym sprzedawcom. Ciepło z ciepłowni geotermalnych jest w cenie ciepła z węgla. Ciepłownie geotermalne całkowicie likwidują miejsca pracy. W cenie ciepła z biomasy czy z węgla zawarty jest koszt pracowników. W cenie ciepła z ciepłowni geotermalnych nie, są one całkowicie automatyczne. Energetyka jest strategicznym działem gospodarki. Strategicznym to znaczy, że nie można rozpatrywać problemów energetycznych wyłącznie w aspekcie produkcji energii. Trzeba przeanalizować efekt społeczny. Inaczej mówiąc, co, oprócz energii, dadzą pieniądze wydane na energetykę. W przypadku geotermi analiza jest prosta. Pieniądze wydane na geotermię dadzą wyłącznie ciepło i zamówienia na gaz.

5. Pompy ciepła

Pompa ciepła robi ciepło z prądu elektrycznego mnożąc pobrany prąd razy 3 czasami 3,5.

Prąd wytwarza się ze sprawnością ~30%. Straty przesyłu to ok. 16% czyli:

100 energii pierwotne j - 30 prąd elektryczny - 30x84% = ~ 25, 25% energii pierwotnej dociera do odbiorcy w formie prądu gdzie jest mnożona x3 = 75% lub 3,5 = 87,5%.

Prosty kociołek na drewno ma sprawność ~80%. Co więc uzyskaliśmy? Po cośmy tę żabę jedli?

Oczywiście pompa ciepła to bardzo wygodny sposób ogrzewania, bezobsługowy itp. Ale nie ma powodu, żeby do tego dopłacać społeczne (a zwłaszcza "ekologiczne") pieniądze. Pomijamy przypadki montowania pomp ciepła na miejscach emisji ciepła, np. pod sufitami dużych kuchni, zrzutach gorącej wody, gdzie pompy oprócz produkcji ciepła, zabierają ciepło z miejsca, gdzie jest ono szkodliwe. Ale chłodzenie Matki Ziemi nie wydaje się być zasadne.

6. Panele solarne

Uważamy, że instalacje, które eliminują potrzebę produkcji ciepłej wody użytkowej w okresie letnim poprzez kotły są zasadne i warte wsparcia. Jeśli kotły opalane biomasą są wsadowe, ze zbiornikami akumulacyjnymi, zbiorniki te mogą pełnić jednocześnie funkcję akumulatorów dla paneli.

Dużym obciążeniem dla OZE w Polsce jest wrzucanie ich do jednego worka.

Co ma wspólnego robiący prąd (czasami) wiatrak z kociołkiem opalanym słomą w małym domu? Takie mieszanie tematów dla percepcji jest bardzo niekorzystne. Proszę zauważyć, że Diesel wymyślił swój silnik na olej palmowy. Biodiesel jest paliwem lepszym niż diesel mineralny. Można pokazać przykłady samochodów od lat jeżdżących na 100% biodieslu.

Bioetanol to inna sprawa i wymaga określenia dopuszczalnego procentu w paliwie lub specjalnych silników. Połączenie tych dwóch różnych paliw w "biopaliwa" spowodowało takiej materii pomieszanie, że "prawda" to tylko funkcja kosztów.

Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że reprezentowanie poszczególnych energii odnawialnych w mediach i gremiach decyzyjnych jest odzwierciedleniem siły grup lobbingowych, a nie jakiejkolwiek, nawet błędnej, analizy optymalizacyjnej. Takiej na szczeblu Państwa nikt nie prowadzi. Musimy mieć wszyscy świadomość, że podejmowanie decyzji strategicznych na podstawie wypadkowej różnych nacisków to bal na "Titanicu". Podstawowe kryteria oceny inwestycji energetycznych to naszym zdaniem cena produktu (z uwzględnieniem wszelkich możliwych dotacji z Unii) i efekt społeczny. Powinniśmy się zastanowić jak obniżyć cenę ciepła i prądu, a nie jak uzasadnić jej zwiększenie. Najbardziej nieekologiczna jest nędza.

mgr inż. Karol Teliga