"BLISCY-DALECY SĄSIEDZI: GRUPA GUUAM"
Jerzy LUBACH
Wiele już uwagi poświęcono perspektywom ruszenia z martwego punktu realizacji projektu znanego jako magistrala naftowa Baku-Supsa-Odessa-Brody-Płock-Gdańsk. Dlatego warto przybliżyć czytelnikom RUROCIĄGÓW kraje, które w tym przedsięwzięciu są naszymi partnerami, przy okazji obalając parę mitów powtarzanych w mass-mediach bezmyślnie za propagandą rosyjską. Ponieważ kluczowym dla tej pomyślnej realizacji tego zamierzenia i państwem jest Azerbejdżan zaczniemy od krótkiej prezentacji tego kraju i naszych z nim kontaktów. Dla przeciętnego Polaka Azerbejdżan to terra incognita, leżąca gdzieś w Azji, o zupełnie nieznanej historii. Współczesne zaś informacje o tym państwie, podawane przez prasę i telewizję (zarówno państwową, jak kanały prywatne) są rzadkie, operują schematami niesympatycznego kraju islamskiego, co gorsza w dużym stopniu powtarzającymi niekorzystne opinie umiejętnie rozpowszechniane przez Kreml.
Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że kraj ten jest równie europejski jak choćby Rosja, ponieważ znacząca jego część leży w geograficznej Europie. Chociaż obecnie dominuje w nim ludność turkskiej grupy językowej wyznająca islam (wg danych z 2003 r. ok.93,5%), to Azerbejdżan można z w pełni uzasadnienie zaliczyć do spadkobierców największego i jednego z najwcześniejszych w regionie kaukaskim imperium...chrześcijańskiego!
Mowa o Albanii Kaukaskiej, istniejącej do VII w do inwazji arabskiej. Rdzenna ludność albańska mieszała się z Medami, (prawdopodobnymi jeśli wierzyć Joachimowi Lelewelowi przodkami Sarmatów- przyp.red.), a po kolejnym podboju terenów obecnego Azerbejdżanu przez Turków seldżuckich w XI w. także z nimi, przejmując ich język. Resztki pierwotnych Albanów Udini (obecnie zaledwie ok.10 tysięcy) nadal zachowują chrześcijaństwo, korzystając z ochrony i pomocy islamskiego państwa Azerów przed...chrześcijańską Armenią! Przez wieki bowiem monofizycki Kościół Armeński prześladował ortodoksyjnych Udinów, uzyskując wreszcie w 1801 r. od prawosławnego cara Aleksandra I dekret o rozwiązaniu Kościoła Albańskiego Jego starożytne cerkwie z VI w. przejęte przez Ormian, były systematycznie niszczone lub przerabiane na starożytne armeńskie. Dopiero odrodzenie niepodległości Azerbejdżanu doprowadziło do położenia kresu tym praktykom, a Kościół Albański mógł się swobodnie rozwijać. Niestety, jego najważniejsze świątynie znalazły się na... zaanektowanym przez Armenię terytorium Górnego Karabachu...
Warto o historii Kościoła Albańskiego pamiętać, gdyż jest ona jednym z licznych dowodów na wyjątkową w regionie tolerancyjność wyznaniową Azerów. Potwierdzają ją także zamieszkujący tam katolicy, w tym potomkowie polskich zesłańców i...przedsiębiorców, którzy w XIX wieku licznie przybyli w te strony, robiąc błyskotliwe kariery w przemyśle.
Po podbojach tureckich, perskich, mongolskich, ostatecznie w 1813 r. Azerbejdżan uległ rozbiorowi pomiędzy Persję a Rosję.Dzisiejsze jego terytorium odpowiada w zasadzie granicom zaboru rosyjskiego. Pierwsza udana próba odzyskania niepodległości miała miejsce podobnie jak w przypadku Polski w 1918 r. Utworzone w Baku po przewrocie bolszewickim w 1917 r. sowieckie władze zostały przegonione przez ruch narodowo-niepodległościowy Musavat (Równość założony w 1911 r.). W maju 1918 r. ogłoszona została deklaracja powstania Ludowo-Demokratycznej Republiki Azerbejdżan. Mimo przychylnego stosunku prezydenta USA Woodrow Wilsona, kraj nie uzyskał pełni suwerenności i był okupowany przez wojska tureckie, brytyjskie, oraz szarpany dywersją bolszewicką wspieraną przez sąsiednią Armenię.
W kwietniu 1920 r. w tym samym czasie, gdy wojska Piłsudskiego i Petlury odbijały z rąk bolszewików Kijów Armia Czerwona runęła na Azerbejdżan wspierana przez ormiańskich separatystów. Początkowo wraz z Armenią i Gruzją włączono go w skład Federacji Zakaukaskiej, a od wprowadzenia Konstytucji Stalinowskiej w 1936 r. zyskał status samodzielnej Socjalistycznej Republiki Azerbejdżańskiej w składzie bratnich narodów Związku Sowieckiego.
Części działaczy Musavatu udało się schronić na emigracji, jednego z ojców niepodległości Azerbejdżanu, wybitnego polityka i publicystę Mehmeta Emina Rasul-zade gościnnie przyjęła II Rzeczpospolita. Nie było to bynajmniej przypadkiem Polska wspierała dążenia wszystkich narodów byłego Imperium Rosyjskiego do niepodległości i wspomagała, jak mogła, ich walkę z ekspansją nowego imperium sowieckiego. Także na Kaukazie osobisty wysłannik Marszałka Piłsudskiego, Tytus Filipowicz, nawiązał przyjazne kontakty z rządem niepodległego Azerbejdżanu i z jeszcze niepodległą w tym czasie Gruzją podpisał pakt o wzajemnej pomocy wojskowej!
Po aneksji obu krajów przez Sowiety, w Polsce zyskało drugą ojczyznę także ponad 100 gruzińskich oficerów, którzy na zasadzie kontraktu służyli w Wojsku Polskim. W latach II Wojny Światowej okazali się bohaterami, walcząc w kampanii 1939 r. przeciw Hitlerowi i Stalinowi, ginąc w Katyniu, uczestnicząc w polskim ruchu oporu, Powstaniu Warszawskim. Jednym z owych gruzińskich oficerów był...tbiliski Azer, pułkownik Veli-bek Jedigar, dowódca kawalerii w Komendzie Głównej Armii Krajowej, kawaler krzyża Virtuti Militari.
W okresie II RP z inicjatywy Marszałka Piłsudskiego powołano międzynarodową organizację Prometeusz, która pod auspicjami Polski grupowała rządy emigracyjne państw podbitych przez Sowiety, w tym Azerbajdżanu, Gruzji, Ukrainy, a także przedstawicieli tzw. gorców (górali), m.m. czyli Czeczenów. Jak groźne było to w perspektywie dla Rosjan, świadczy fakt, że zaledwie 2 tygodnie po powrocie do władzy Piłsudskiego w maju 1926 r. sowiecki agent Szwarcbard zamordował w Paryżu Symona Petlurę, najwybitniejszą postać Prometeusza... Tekst hołdu złożonego rok po śmierci Marszałka Piłsudzkiego przez przedstawicieli narodów Kaukazu i przy jego trumnie na Wawelu, sporządzony został po polsku, gruzińsku i azersku, Wśród powodów dla których Jego Imię zasłużyło na wieczną chwałę wymieniono PROMETEIZM. Pragnienie przeniesienia płomienia wolności na ujarzmiony Kaukaz.
Tę tradycję podjęła walcząca o prawdziwą niepodległość i suwerenność Polski Solidarność, na swym I Zjeździe ogłaszając posłanie do narodów siłą włączonych w skład Związku Sowieckiego. Nic zatem dziwnego, że wolna Rzeczpospolita z radością przyjęła rozpad sowieckiego imperium i należała do pierwszych państw, które uznały niepodległość Ukrainy, krajów bałtyckich i kaukaskich. Azerbejdżan, odzyskał wolność w 1991 r.
Pierwszą podróżą zagraniczną Prezydenta Heydara Alijewa do Europy w 1997 r. zapoczątkowała wizyta w Polsce. Dwa lata później rewizytował go w Baku Prezydent RP. Na przełomie marca i kwietnia głowa państwa azerskiego Ilham Alijew, syn zmarłego Prezydenta złoży wizytę w Warszawie.
Co dziś łączy tak odległe geograficznie państwa? Geopolityka ma swoje prawa nadal aktualne są założenia prometeizmu sformułowane przez Piłsudskiego: w najlepiej rozumianym interesie Polski leży wspieranie wszystkich państw blokujących możliwość odrodzenia się imperium rosyjskiego.Niezależnie od nazwy, jaką aktualnie nosi, czy caratu, czy Sowdepii, czy...Wspólnoty Niepodległych Państw.
Z tejże Wspólnoty Niepodległych(?), powołanej przez rosyjskich spadkobierców imperium sowieckiego w 1992 r. Azerbejdżan, Gruzja i Uzbekistan wystąpiły już w 1996 r., zaś Ukraina i Mołdawia nigdy do niego nie weszły. I właśnie te 5 państw utworzyły sojusz strategiczny mający na celu przeciwstawienie się reanimacji post-sowieckiego imperium, z nową siłą lansowanego przez Kreml. Gruzja, Ukraina, Azerbejdżan i Mołdawia powołały go w 1996 r. pod nazwą GUAM (od pierwszych liter nazw państw-członków), a po przyłączeniu się w 1999 r. Uzbekistanu pakt zmienił nazwę na GUUAM.
Co połączyło tak różne pod każdym względem kraje, które tylko częściowo mają wspólne granice (Ukraina z Mołdawią, Azerbejdżan z Gruzją)?
Jest nią wspólnota interesów polityczno-gospodarczych. Wyrazić ją można w paru punktach. Po pierwsze obawa przed powtórnym narzuceniem totalnej dominacji rosyjskiej, po drugie rozwój wzajemnie korzystnych kontaktów gospodarczych i utworzenie wspólnej znaczącej siły militarnej. Faktycznie głównym i najważniejszym, sposobem na realizację obu tych celów jest współpraca nad uruchomieniem eksploatacji na szeroką skalę bogatych zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego którą dysponuje nie tylko Azerbejdżan, ponieważ znaczące zasoby gazu aktualnie są lokalizowane również w Uzbekistanie.
Trzeba tu powiedzieć, że tendencje te szczęśliwie zbiegły się w ostatnim czasie z pewnym otrzeźwieniem Zachodu wobec bezczelnej i ludobójczej polityki Putina na Kaukazie, brutalnej ingerencji w wybory prezydenckie na Ukrainie, i odpowiedzialność za zamordowanie legalnie wybranego Prezydenta Iczkerii Asłana Maschadowa oraz zapowiedź ostatecznej eksterminacji Czeczenów. pod pretekstem walki z terroryzmem.
Unia Europejska przypomniała sobie nareszcie o tradycyjnym Szlaku Jedwabnym, łączącym przed wiekami nasz kontynent z Dalekim Wschodem Prowadził przez Azję Środkową. W 1993 r. Komisja Europejska ogłosiła o powstaniu programu TRACEA (Transport Corridor Europe Caucasus Asia), zmierzającego do ożywienia korytarza transportowego Europa-Kaukaz-Azja, stanowiącego najkrótszą lądową drogę łączącą dwa kontynenty. Trasa licząca ok. 6000 km przebiega m.in. przez niegdysiejsze Dzikie Pola i Krym, Zakaukazie, Azję Środkową, aż po Afganistan, Chiny i Indię. Dotychczas akces do projektu TRACEA zgłosiło kilkanaście państw. Są wśród nich Azerbejdżan, Armenia, Bułgaria, Grecja, Gruzja, Kazachstan, Kirgizja, Mołdawia, Tadżykistan, Turcja, Ukraina, Uzbekistan, a od 2001 r. także Polska i Chiny.
Projekt zaczyna przybierać realne kształty. W 1998 r. odbyły się dwie konferencje międzynarodowe w Baku (z udziałem polskich ekspertów) poświęcone kwestii prawnych ustaleń zmierzających do usunięcia barier granicznych na szlaku TRACEA; w 2003 r. Unia Europejska przeznaczyła 40 mln. $ na rozwój sieci kolejowej w krajach zaangażowanych w projekt (głównie w Uzbekistanie i Tadżykistanie) oraz 12 mln. $ na pozostałych 11 zadań.
W roku bieżącym suma włożona w realizację projektu ma wzrosnąć do 45 mln. $. Chęć włączenia się w finansowanie różnych aspektów TRACEA poza Unią Europejską wyraziła też Japonia i Bank Światowy. Co jednak dla nas najciekawsze, mizerną co prawda na razie sumę bo zaledwie 2 mln. $ Unia Europejska przyznała na kolejne analizy opłacalności (feasibility study) dotyczące projektu magistrali naftowej Baku-Supsa-Odessa-Brody-Gdańsk, uznając go za wielce istotny element korytarza Europa-Kaukaz-Azja...
Państwa grupy GUUAM, włączają się we wszelkie projekty pozwalające im utrwalać swą niezależność oraz wzmocnić więzi z Europą.
Gruzja, Ukraina i Azerbajdżan, podobnie jak Mołdawia, już od dawna współpracują z NATO w ramach Partnerstwa dla Pokoju, a od niedawna oficjalnie ogłosiły zamiar ubiegania się o członkostwo zarówno w Pakcie, jak i w Unii Europejskiej. Państwa te wraz z Uzbekistanem dążą do utworzenia wspólnego korpusu międzynarodowego, który mógłby pełnić rolę sił pokojowych w punktach zapalnych w regionie.
Wziąwszy pod uwagę, że niemal wszyscy członkowie GUUAM są uwikłani w konflikty lokalne, gdzie ich przeciwników mniej lub bardziej jawnie wspiera Rosja (separatystów naddniestrzańskich przeciw Mołdawii, abchaskich i osetyńskich przeciw Gruzji, ormiańskich w Karabachu przeciw Azerbejdżanowi), a w dodatku sama występuje jako rozjemca (armia rosyjska stacjonująca jako siły pokojowe w gruzińskiej Abchazji szczyt perwersji!) nic dziwnego, że nie podoba się to Kremlowi. Stąd propaganda dezinformacji na temat rzekomo dzikiego nacjonalizmu i islamskiego fundamentalizmu, które w ramach GUUAM podały sobie ręce.(cytat za prasa rosyjska)
Na całe szczęście ma to coraz mniejszy wpływ zasoby ropy z basenu Morza Kaspijskiego są już wreszcie eksploatowane przez suwerenny Azerbejdżan, a jednym z deklarowanych przez sojuszników z GUUAM celów powołania wspólnego korpusu jest ochrona rurociągów, co w świecie globalnego terroryzmu zyskuje uznanie wielu państw.zainteresowanych możliwością skorzystania z bezpiecznych magistrali przesyłowych transportu rosnącej w cenę ropy naftowej.
Kraje wchodzące w skład GUUAM wbrew wysiłkom Rosji zyskują więc nowy, pozytywny image stabilizatorów w zapalnych regionach. Pokojowa rewolucja w Gruzji, sukces oporu społecznego wobec sfałszowania wyborów na Ukrainie, pozbawione większych wstrząsów przejęcie władzy przez syna Prezydenta Alijewa w Azerbajdżanie: wszystko to powoduje życzliwsze spojrzenie Zachodu na te państwa, a w konsekwencji chęć współpracy na różnych polach, przede wszystkim gospodarczym.
Wypada wyrazić nadzieję, że również Polska, mająca tak bogate i piękne tradycje współpracy z tymi krajami, po zmianie władz skompromitowanych tolerowaniem skoków na rurę, gazowymi przekrętami stulecia i aferami Jamałgate będzie prowadziła własną politykę wschodnią, opartą na prawdziwym a nie deklaratywnym sojuszu strategicznym zarówno z sąsiadami bliskimi jak Ukraina i Mołdawia ale i nieco dalszymi, jednak równie interesującymi jako partnerzy biznesowi i sojusznicy wobec wspólnego źródła zagrożenia.