www.rurociagi.com

Reklama    Ogłoszenia    Wolna trybuna 

Redakcja    Listy    Fundacja ODYSSEUM 


1-2 / 2005 - strona startowa


KASPIJSKI RAPORT

Witold St. Michałowski

Łacińskie Mare Hyrcanum, perskie Kulsum, rosyjskie More Gualenskoj, arabskie Bahar Curzum, tureckie Culzum Dengis illyryjskie Abaro More, greckie Caspia i chińskie Pe Choj. oraz używane do dzisiaj przez mieszkańców Baku Hazar Deniz Już kilkanaście wieków temu zachodnia granica Państwa Środka opierała się o jego brzeg. Uważane jest za największe jezioro świata o powierzchni 376.000 km2.

Chiny gwarantując po rozpadzie ZSRR granice Kazachstanu postępują zgodnie z ustalonymi przed dziesiątkami wieków geopolitycznymi regułami gry. Z wydanego ostatnio w Pekinie atlasu historycznego można się dowiedzieć ,że Rosja, kolonizując Syberię i Daleki Wschód zawładnęła ziemiami, które łącznie stanowią blisko połowę terytorium jej południowego sąsiada. Podobny scenariusz znamy z własnych dziejów. Położona pod Ałtajem o powierzchni równej zagrabionym ziemiom II Rzeczypospolitej Tuwa, „poprosiła” o przyjęcie w skład ZSRR najpóźniej, bo dopiero w 1944r. Oczywiście dobrowolnie. Elity władzy najludniejszego obecnie państwa na kuli ziemskiej, mającego kilkunastokrotnie większą niż Rosja ilość obywateli i wytwarzając co najmniej 5 razy większą ilość produktu światowego oraz dużo bardziej zdyscyplinowane i cywilizowane społeczeństwo na pewno historię nowożytną znają wyśmienicie. Jest wysoce prawdopodobne, że najdalej do końca przyszłej dekady przedstawią Moskwie propozycje nie do odrzucenia.

Odkąd Tataro-Mongołowie ucywilizowali na swój sposób poczciwą Ruś minęło już 8 wieków. Przynieśli z sobą unikalne na owe czasy wojenne know-how stosując :gazy bojowe, rakiety i broń psychotronową. Nauczyli też półdzikich, okrutnych mieszkańców leśnych tajg wyrobu cegieł, spirytusu, zachowywania jakiej takiej higieny osobistej. Zintegrowali też politycznie ogromne obszary obejmujące 1/6 ziemskiego globu wprowadzając na nich jednolity system administracyjny i podatkowy, prawo – jasę, .oraz pocztę urtonowąJej relikty pozostały do naszych dni. Za czasów dynastii Tang cesarze chińscy panowali nad ziemiami wchodzącymi w skład dzisiejszej Mongolii, Tuwy, Kazachstanu, Tadżykistanu, Uzbekistanu. Kirgistanu i Dalekiego Wschodu.

Nie tylko w opinii publicystów Gazety Wyborczej Rosja jest nadal krajem kolonialnym. Podobnie uważa parę miliardów obywateli krajów Azji z których blisko dwieście milionów może się pomiędzy sobą porozumieć po turecku. W języku rozprzestrzeniony od Adriatyku po Morze Ochockie. Warto pamiętać, że w 1926 r. gdy eksterminacja prawosławnego duchowieństwa szła w państwie bolszewików pełna parą w Kazaniu wzniesiono wspaniały Nakabanny Meczet na pamiątkę 1000 lecia islamizacji Środkowego Powołża.

Dopiero pół wieku później ochrzcił się Mieszko I

Śpiewana przez chór Aleksandrowa pieśń o Wołdze „rzece rosyjskiej” jest elementem manipulacji wyobraźnia historyczną pół inteligentów. Nad tą wpadającą do Morza Kaspijskiego rzeką w przekazach starożytnych nazywaną Itim i jej dopływami mieszkają od prawieku co najmniej 23 narody zaliczane do różnych ludzkich ras: Czuwasze, Mordwińcy, Bułgarzy,Chazarowie, Tatarzy, Baszkirzy i Kałmucy w pierwszej kolejności. Etniczni Rosjanie należą do zdecydowanej mniejszości. Po mongolsku słowo moskwa też oznacza rzekę.. Tyle że krętą... Na okładce wydanej w Moskwie w 2004 r książki RYTMY EURAZJI autorstwa znanego historyka Lwa Gumiłowa rzuca się w oczy stwierdzenie: Jeśli Rosja ocaleje to tylko jako państwo euroazjatyckie

W gronie wpływowych doradców jej prezydenta coraz dobitniej są artykułowane poglądy, że zachodnią granicą imperium po ostatecznym krachu UE, co ich zdaniem rychło nastąpi, będzie izoterma stycznia.

Przebiega doliną Renu.

Władcy Kremla zawsze mieli dość specyficzne poczucie humoru. Natomiast jak najzupełniej realnie krok po kroku przechwytują kontrolę nad portami naftowymi Bałtyku oraz rurociągami transportującymi ropę naftową i gaz ziemny do krajów UE. Planują też budowę magistrali rurociągowej do niezamarzającego portu w Murmańsku. Będzie można przesyłać nią do 50 milionów ton ropy rocznie.

Rosja kontrolując wydobycie rzędu 10 milionów baryłek dziennie przez zależne od niej ciągle jeszcze kraje byłego ZSRR jest nie wiadomo dlaczego uważana za największego producenta ropy naftowej w skali globalnej. Co najmniej 2/3 jej przeznacza na eksport.. Tu napotyka na wąskie gardła możliwości przepustowych istniejących rurociągów tranzytowych i Bosfor gdzie praktycznie już nie można upchnąć więcej tankowców na dobę. Trwają negocjacje o budowie „prawosławnego” rurociągu z Burgas do Grecji.

Coraz większa ilość ekspertów i analityków zajmujących się polityką w wymiarze globalnym uważa ze najdalej do końca przyszłej dekady na terytorium Syberii powstanie co najmniej parę mniej lub bardziej demokratycznych państw. Pełniły będą rolę buforów spowalniających aspiracje Pekinu. Taki a nie inny rozwój wydarzeń przewidywał ongiś Włodzimierz Iliicz Lenin. Z jego to aprobatą przecież Republika Dalekiego Wschodu ze stolicą w Czycie. Istniała w latach 1920-1922 Miała swoją armię i rząd, którego minister spraw zagranicznych Juryn Dziewałtowski. negocjował z Japonią warunki dostępu do sachalińskich złóż ropy naftowej. Negocjacje zakończyły częściowym sukcesem Japonia przestała popierać ostatniego mongolskiego chana barona Romana von Ungern-Sternberga. Dostęp do ropy uzyskała jednak dopiero po przeszło półwieczu. Choć tak na dobrą sprawę nie jest za bardzo jasne w jaki sposób flota i lotnictwo armii mikada zaopatrywało się w paliwo w latach II Wojny Światowej. Prawdopodobnie pochodziła z rafinerii w Groznym (b.ZSRR).

U stóp Kaukazu na brzegach Morza Kaspijskiego ziemia płonęła od zawsze. Na skraju mieściny Janan Dag, co oznacza w języku tureckim „płonąca górę” płonie nadal. Po minięciu ostatnich zabudowań podjazd na niewysokiego wzgórze. Wyschnięte łożysko potoku przechodzi w suchy parów. Drga nad nim rozgrzane powietrze. Niżej kruszeją od gorąca płomieni kamienne szczeliny. Zasłania je okrągła altana. Wzniesiono ją chyba niedawno z betonowych bloczków. Pobożni pątnicy, czciciele ognia, wierni wyznawcy Zoroastra przybywają tu ciągle jeszcze z dalekich Indii, Afganistanu. Pobliskiego Iranu.

Większą sławą cieszyła się świątynia w Atesgah. Otaczał ją wieniec kamiennych pustelniczych cel dawnego karawan seraju. Końca swoich dni dożywali w nich ci najbardziej wierzący. Na rogach opartej na rzucie kwadratu kopuły i w wydrążonej w skale studni płonął wiecznym ogniem gaz. Tych których kres ziemskiej wędrówki dobiegł końca wrzucano niej. Gaz penetrował do pustelniczych cel. Ich lokatorzy całe dnie spędzali wpatrując się w płomienie.

Złożami ropy naftowej w Surachnach zainteresował sam Dymitr Mendelejew. Specjalnie przyjechał z Petersburga. Zbudowano dla niego w pobliżu laboratorium. Ruiny istnieją do dziś. Zamieszkują je uchodźcy z Karabachu. Minął bezpowrotnie okres świetności świątyni w Atesgah. Intensywna eksploatacja złóż ropy i wywiercenie setek szybów obniżyło ciśnienie podziemnych złóż. Święty płomień wygasł. Pojawią się tylko wtedy gdy przyjeżdża autokar z turystami. Po odkręceniu gazowego zaworu. Bóg zoroastrian uległ modernizacji.

W okresie świetności Baku, do lat 70 tych XIX wieku w jego rejonie wydobywano blisko połowę światowej produkcji ropy naftowej.

Wiele wskazuje na to, że prosperity revivus. Dzięki determinacji uporowi i patriotyzmowi jednego człowieka, zmarłego niedawno prezydenta Heydara Alijewa i istniejącym nadal pod powierzchnią ziemi zasobom gazowych i ciekłych węglowodorów Baku zaczyna znów rozkwitać. Już dziś za m2 mieszkania w dobrych dzielnicach tego miasta należy płacić prawie tyle samo ile w Warszawie, mimo, że na porządku dziennym są wyłączenia na wiele godzin prądu, gazu i wody. Nawet w centrum.

Szacuje się, że potwierdzone zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego w basenie Morza Kaspijskiego osiągają 3-4% zasobów kuli ziemskiej. Analitycy przewidują, że do końca obecnej dekady wydobycie ropy osiągnie tu poziom Wenezueli – największego producenta Ameryki Łacińskiej.

Większość krajów tego regionu boryka się z ogromnymi problemami wynikającymi z transformacji ustrojowej. Konsekwencje upadku ZSRR ciągle dają o sobie znać. Dotyczy to szczególnie konieczności budowy regionalnej sieci wymiany handlowej i konstruowanych na zgoła odmiennych zasadach gospodarki.

W porównaniu do połowy lat dziewięćdziesiątych nastąpił widoczny wzrost PKB w Azerbejdżanie, Kazachstanie i Turkmenistanie. Stopa życiowa znacznej części obywateli dwóch największych producentów ropy naftowej w tym regionie nadal jest niska. Dochody ich są poniżej granicy ubóstwa. Poprawienie tego stanu rzeczy jest uzależnione w głównej mierze od powodzenia w wykorzystywaniu złóż węglowodorów W dalszym ciągu nie zostały jednak zakończone negocjacje na pomiędzy pięciu krajami kaspijskimi W maju 2003 r. Rosja, Azerbejdżan i Kazachstan dokonały podziału liniami rozgraniczenia północnej części dna Morza Kaspijskiego na trzy nierówne sektory. Kazachstan otrzymał 27%,Rosja 19% a Azerbejdżanowi 18% Umożliwiło to mimo braku ostatecznego consensusu znaczny postęp w realizacji wielkich projektów wykorzystania podmorskich złóż. Szkoda że toczące się jednocześnie negocjacje pomiędzy Turkmenistanem i Iranem na temat wykorzystania złóż leżących pod morskim dnem czyli „offshore” uległy zahamowaniu Szacunki wielkości zasobów pół naftowych tego regionu cechuje znaczny rozrzut. Od 17 do 33 mld. baryłek. Stawia to je na równi z Katarem członkiem OPEC jeśli chodzi o tę pierwszą cyfrę a ze Stanami Zjednoczonymi z drugą.

W 2002 r. wydobycie osiągnęło 1,6 miliona baryłek dziennie (bpd).Było porównywalne do wydobycia Brazylii. Przewiduje się, ze do końca dekady kraje kaspijskie osiągną łącznie poziom wydobycia od 3 do 4,7 milionów bpd. O 70% więcej niż w momencie odzyskania niepodległości. Ma to miejsce dzięki eksploatacji kazachskich pól naftowych Tengiz i Kulsary, azerbejdżańkich Azeri i Chirag, oraz głębokowodnego Gunashli.

Sukcesy w realizacji różnego rodzaju projektów umożliwiających infrastrukturalne inwestycje umożliwią zaistnienie drugiego już„Caspian oil rush”

Niezwykle wane było zlokalizowanie w 1999 r. złóż gazu na południu w rejonie Shah Deniz. Zawierają około 400 mld.m3. Rok później nieco mniejsze złoża Kashagan odkryto w Kazachstanie. Turkmenistan i Uzbekistan realizują projekty mniejsze i mniej dojrzałe marketingowo Przyczyną tego jest nie tylko fakt, że złoża w obu tych krajach są dużo mniejsze ale że ich elity polityczne są znacząco mniej przychylne dla zagranicznych inwestorów. W rezultacie światowe firmy naftowe wyraźnie faworyzują Azerbejdżan i Kazachstan. W sektorach Morza Kaspijskiego należących do Rosji i Iranu prace eksploracyjne są nadal prowadzone intensywnie, aczkolwiek wydobycie nie jest wielkie. ŁUKOIL rozpoczął eksplorację północnych obszarów tego morza już w 1995 roku.Obecnie prowadzi intensywne wiercenia spodziewając się pierwszych efektów dopiero za parę lat. W czerwcu 2003 roku ŁUKOIL i GAZPROM utworzyły wspólną firmę typu joint venture z kazachską kompanią naftową KAZMUNAIGAZ celem prowadzenia wspólnych prac na strukturze geologicznej noszącej nazwę CENTRALNAJA zlokalizowanej w pobliżu kazachsko rosyjskiej linii rozgraniczeni na off-shore Morza Kaspijskiego. Wg. posiadanych przez ŁUKOIL danych znajdujące się w tym rejonie złoża zawierają 566 mld m3 gazu ziemnego. Prace wiertnice mają się rozpocząć w 2007 roku. GAZPROM uczestniczy tez w innym projekcie „off shore” zwanym Kurmangazy. Złoża te rozciągają się po obu stronach granicy na kaspijskim szelfie i będą zagospodarowywane łącznie przez KAZMUNAIGAZ I ROSNIEFT. Pierwsze wiercenia miały miejsce już blisko dwa lata temu. Osiągnięto obiecujące rezultaty. W raporcie opublikowanym na stronach BLACK SEA Trend Review (zimą 2004 r.) autorzy twierdzą, że Iran wprawdzie dotychczas zwraca znacznie mniejszą uwagę na wykorzystanie naturalnych bogactw Morza Kaspijskiego ale na niedawnej konferencji prasowej przedstawiciel Irans Caspian Oil Company (ICOC) zakomunikował, że pierwsze wiercenia w przypadającym na Iran szelfie rozpoczną się w 2005 r.

Gazowy potencjał basenu Morza Kaspijskiego może mieć już w niedalekiej przyszłości dużo większe znaczenie niż znajdujące się tu złoża ropy naftowej. Potwierdzone zasoby gazu są porównywalne do zasobów Arabii Saudyjskiej. Rządy krajów kaspijskich i operujące na ich terenie firmy są jednak dużo bardziej zainteresowane złożami ropy naftowej również z powodów czysto komercyjnych. Wykorzystanie złóż gazu wymaga dużo większych nakładów finansowych przy jednoczesnym odczuwalnym braku odpowiedniej infrastruktury. Stwarza to szanse dla polskich firm na czele z PGNiG Nieporozumieniem było zamknięcie w Baku jego przedstawicielstwa.

Koncentracja zainteresowania zagranicznych inwestorów na wydobyciu ropy naftowej powoduje, że cały ten region będzie długo jeszcze wymagał znaczących nakładów na projekty „up stream”i rozbudowę odpowiedniej infrastruktury umożliwiającej pełne wykorzystanie jego zasobów. Po 1991 r. gaz ziemny z Turkmenistanu zaczął konkurować z wydobywanym przez GAZPROM na północnych terytoriach syberyjskiej kolonii Federacji Rosyjskiej. Ponieważ jednak gazociągi łączące obszary wydobycia były własnością GAZPROMU, kaspijski gaz ziemny był odcięty od dostępu do światowego rynku z wszystkimi stąd wynikającymi konsekwencjami.

W rezultacie w latach dziewięćdziesiątych jego wydobycie w Turkmenistanie spadło z poziomu 57.2 mld m3 na początku dekady do zaledwie 13.mld m3 w roku 1998, kiedy kraj ten spierał się z Rosją o ceny jego tranzytu. W 1999 roku zawarto porozumienie i już w 2000 roku wydobycie poszybowało w górę do poziomu 46.5 mld m3, by w roku następnym osiągnąć aż 48.1 mld m3. W kwietniu 2003 roku podpisano porozumienia z Uzbekistanem i Rosją mające na celu znaczne zwiększenie eksportu gazu w ciągu następnych dwudziestu lat.

Uzbekistan w przeciwieństwie do Turkmenistanu zabezpieczył sobie pewien wzrost wydobycia poprzez ominięcie systemu rosyjskich rurociągów i skoncentrowanie się na wykorzystaniu gazu na potrzeby własnego kraju oraz rynków krajów sąsiednich. Był trzecim producentem gazu ziemnego we Wspólnocie Niepodległych Państw (WNP) i jednym z dziesięciu największych na świecie. Od momentu odzyskania niepodległości zwiększył wydobycie prawie o 50 %: z prawie 43 mld m3 w 1992 roku do 63 mld m3 w 2001 roku.

UzbekNefteGaz – uzbekistański państwowy koncern naftowy i gazowy rozwija nowe projekty, ale jak dotąd nie udało mu się doprowadzić do zwiększenia zakresu współpracy z zagranicznymi inwestorami.

W kwietniu 2001 roku UzbekNefteGaz podpisał Porozumienie o Podziale Wydobycia (PSA) z Britain’s Trinity Energy (poprzez specjalnie utworzoną w tym celu spółkę kontrolowaną UZPEK Ltd.). Celem wydobycie z złóż Ustyurt i w rejonie południowo-zachodniego Gissar łącznie do ca 2 mld m3 do 2006 roku.Należy zaznaczyć, że główni producenci ropy naftowej tego regionu: Azerbejdzan i Kazachstan są importerami netto gazu ziemnego kupującymi go z Uzbekistanu i Rosji.

Oba te państwa planują znacząco zwiększyć własne wydobycie na przestrzeni najbliższej dekady i zostać eksporterami netto gazu ziemnego.

Największe nadzieje budzi zagospodarowanie złoża Shah Deniz. Uważane jest za jedno z najbogatszych w skali światowej odkrytych w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Zawiera „potencjalne zasoby wydobywcze” o wielkości 396 mld m3 gazu według ekspertów z British Petroleum ( BP ) . Można się spodziewać się, że początek wydobycia gazu na eksport nastąpi koło 2006 roku a zdolność wydobycia gazu wynosić będzie ca 6.4 mld m3 rocznie. Wzrost wydobycia kazachskiego gazu pochodzić ma z rejonów jego występowania w sąsiedztwie złóż ropy naftowej Tengiz, Karachaganak i Kashagan.

Interes ekonomiczny i genetyczne korzenie narodów wywodzących się z Wielkiego Stepu zarażonych bakcylem sarmackiej wolności są spoiwem dużo mocniejszym niż deklaracje niektórych pożal się Boże polityków o rzekomym słowiańskim. braterstwie z nacją od pokoleń akceptującą byt rabów. Sarmaci byli prawdopodobnie naszymi przodkami potomkami starożytnych Medów. Nawet Joachim Lelewel nie miał co do tego wątpliwości. Odziedziczyliśmy po nich nie tylko same wady. Zakładając, ze obywatele III Rzeczypospolitej zachowali resztki zdrowego rozsądku a geopolityczne abecadło nie jest obce elitom politycznym znad Wisły należy jak najserdeczniej wymościć gościniec do Unii Europejskiej dla ex-wrogów spod Chocimia i Wiednia czyli Turków oraz Azerbejdżan, Kazachów i Tatarów ich pobratymców w języku i wierze. Jedynym krajem który nie uznał rozbiorów I Rzeczypospolitej było muzułmańskie Imperium Ottomańskie. Pamiętajmy, że Historia magistra vitae

Zawiązanie z Azerami, Kazachami, Turkami, Chińczykami, Ukraińcami i krajami bałtyckimi LIGI KONSUMENTÓW GAZU byłoby aktem wyrastającym z ducha demokratycznych działań obowiązujących na rynku krajów UE wspartym doświadczeniem historii. Moglibyśmy mieć w ten sposób znaczny wpływ na wysokość opłat za tranzyt, oraz uodpornić się na wszelkiego rodzaju szantaże Sprzedawany nam przez GAZPROM gaz wydobywany jest przecież głownie na obszarach północy Syberii Zamieszkują je od prawieku ugrofińskie plemiona Chantów i Mansów.

Niestety, dotychczas przedstawiciele tych narodów nie uczestniczą przy zawieraniu kontraktów na sprzedaż gazu. Syberyjscy aborygeni nie mają też dostępu do środków umożliwiających chociaż tylko częściową rekultywację straszliwych zniszczeń w ekosystemach jaki powoduje rabunkowa gospodarka GAZPROMU na obszarach syberyjskich tundr.

Stawki za tranzyt ropy i gazu po kontrolowanych przez Moskwę terytoriach nie mają zbyt wiele wspólnego z rachunkiem ekonomicznym, rzeczywistymi kosztami wydobycia czy też koniecznością przeznaczenia odpowiednich kwot na rehabilitację środowiska naturalnego. Nazywając rzecz po imieniu to jest najzwyklejszy haracz. Bo jak inaczej można nazwać fakt sprzedaży do krajów UE turkmeńskiego gazu z 350% narzutem.

CASPIAN BUSINESS NEWS z 21 lutego br. na pierwszej stronie poinformował, że zostało zerwany kontrakt 50/50 typu PSA pomiędzy LUKOIL OVERSEAS HOLDING Ltd. a państwową azerskim koncernem SOCAR na eksploatację złóż Zykh-Hovsan znajdujących w „on shore” w rejonie granicy z Dagestanem ponieważ Rosjanie odmówili gotowości ponoszenia zwiększonych kosztów ochrony naturalnego środowiska.

Przyszłość północnej drogi transportu ropy naftowej do Rosji stanęła ostatnio pod znakiem zapytania. Rurociąg Baku-Grozny-Tichorek-Noworosyjsk zdaniem wychodzącej w Baku gazety KASPIJ (z 4 marca br.) zostanie wkrótce jeśli nie wyłączony z eksploatacji to potraktowany jako zapasowy. Rocznie TRANSNIEFT był w stanie przetłaczać nim do 5 mln.ton ropy. Blisko połowę niedawnego wydobycia Azerbejdżanu. Za każdą przetłoczoną tonę do Noworosyjska TRANSNIEFT pobierał 15,67 USD (dolarów amerykańskich) Dodatkowo doskonałej jakości produkt znany na światowych giełdach jako azeri light mieszał się z ciężką zasiarczoną ropą typu urał czy repco tracąc przez to od 4-5 USD na tonie. Należało też doliczyć następne około 5 USD/t za załadunek ropy na tankowce w Noworosyjsku i coraz bardziej rosnące opłaty za ich przepływanie przez Bosfor i Dardanele. Uwzględniając, że podana już do wiadomości stawka tranzytu ropy wkrótce oddawanym do eksploatacji rurociągiem BTC (Baku-Tbilisi-Ceyhan) będzie wynosiła w przybliżeniu 23 USD/t (dwadzieścia trzy dolary za tonę) Rosjanie okazują się nie konkurencyjni. Tym bardziej, że do pirsów naftowych w Jumurtalik-Ceyhan nad Morzem Sródziemnym mogą przybijać przez cały rok mamucie tankowce o ładowności 400.000 DWT a do Noworosyjska nad Morzem Czarnym parokrotnie mniejsze i to w zależności od warunków atmosferycznych ponieważ przez znaczną część roku panują tam mgły. No i te Dardanele. Jest nieporozumieniem, że strona polska nie anulowała dawno posiadających fundamentalne błędy prawne zawartych w odmiennej rzeczywistości politycznej pakietów porozumień gazowych z GAZPROMEM. Gaz powinniśmy już przynajmniej od 5 lat kupować w Turkmenistanie i Uzbekistanie gdzie wydobycie jest wielokrotnie tańsze niż na obszarach wiecznej zmarzliny. Dlatego 1000 m3 gazu wydobywanego w tych krajach jest do 3 do 4 razy tańszy niż obecnie zań płacimy różnym pośrednikom na granicy wschodniej.

Liga Konsumentów Gazu szybko nauczyła by managerów GAZPROMU jak należy kalkulować opłaty za tranzyt. To są ludzie pojętni i inteligentni. Warto chyba tez zamiast molestowania braci Rosjan aby raczyli wybudować II nitkę Gazociągu Jamalskiego (do czego się swego czasu zobowiązali) zainicjować utworzenie międzynarodowego konsorcjum które wybuduje gazociąg tranzytowy z zachodnich brzegów Morza Kaspijskiego, przez Azerbejdżan, Gruzję, Morze Czarne i Ukrainę do Bramy Przemyskiej. W prostej linii będzie co najmniej dwa razy krótszy od tego z Półwyspu Jamał i wielokrotnie od niego tańszy. Jego podmorski odcinek z wybrzeży Abchazji na Krym będzie co najmniej 3 krotnie też krótszy niż Gazociągu Bałtyckiego. Przy najbardzie pesymistycznych założeniach, że nie zostaną zlokalizowane nowe pola gazowe to istniejące starczały by na zapewniające bezpieczeństwo energetyczne i niezbędne dywersyfikację dostawy dla Ukrainy i Polski przez najbliższe 20 lat po 20 mld m3 rocznie. My na razie potrzebujemy do zrównoważenia bilansu importować rocznie ca 7 mld.m3 gazu. Uwzględniając konieczność uwzględnienia w feasibility study Gazociagu Kaspijskiego kosztów obsługi inżynierii finansowej dla tego przedsięwzięcia przy wieloletnim kontrakcie polski podatnik mógłby placić do 50% taniej za zużywany gaz. Pierwsze konsultacje już trwają.

Zasobność złóż ropy naftowej w basenie Morza Kaspijskiego szacowna jest jak już powiedziano na 17-33 miliardów baryłek Dysponuje nimi głownie Azerbejdżan, Kazachstan, i Turkmenistan, oraz położone nieco bardziej na północ Tatarstan i Baszkirostan.

Dwa pierwsze kraje wcześniej czy później wejdą do Unii Europejskiej choćby dlatego, że znaczne fragmenty ich terytoriów leżą przecież w Europie. Rosja ma dostęp do mniej niż 1/5 linii brzegowej Morza Kaspijskiego i to mocno utrudniony na skutek znanej sytuacji w Dagestanie. Iran balansując na krawędzi amerykańskiej interwencji. posiada bardzo ograniczone możliwości eksportu ropy którą można by wydobywać w należącym do niego morskim sektorze. Nic nie stoi na przeszkodzie aby wzorując się na sprawdzonych rozwiązaniach wszystkie turecko języczne państwa i narody w których następuje renesans islamu uniezależniły się ostatecznie od niedawnego kolonialnego suwerena. Tak jak to uczyniła swego czasu Algieria i Libia. Możliwie jak najszybciej powinna zostać uruchomiona omijająca terytoria rosyjskie magistrala przesyłowa ropy AKTAU-BAKU-SUPSA-ODESSA-BRODY-GDAŃSK. Arabską kartę już od dość dawna rozgrywają z korzyścią dla siebie Rosjanie. Turcy wśród Arabów mają nie najlepszą opinię. I wice wersa.

Interes geopolityczny III RP znajduje się w przymierzu z narodami tureckimi i obu potęgami ekonomicznymi Dalekiego Wschodu. Warto częściej spoglądać na mapę. Rozumieli to doskonale Józef Piłsudzki i Roman Dmowski. Dokładnie wiek temu doszło przecież do ich niespodziewanego spotkania. na ulicy w Tokio. Jeśli nadal nasze elity polityczne będą cierpiały na brak podstawowej wiedzy z zakresu geopolityki izoterma stycznia przypomni o swoim istnieniu. już pod koniec przyszłej dekady gdy cena ropy poszybuje do 70-75 USD za baryłkę i kiedy jak niektórzy pesymiści twierdzą zacznie mocno trzeszczeć unijno-europejska jedność. Pozbawienie moskiewskich biurokratów możliwości sterowania kurkami rurociągów którymi będzie płynęła kazachska, tatarska czy azerska ropa wyjdzie Rosjanom na zdrowie. Szybciej zapomną o izotermie!

Warto pamiętać, że na Kaukazie i w basenie Morza Kaspijskiego już przeszło 100 lat temu bardzo wielu polskich inżynierów prowadziło prace kartograficzne, budowało drogi. koleje i rurociągi oraz wnosiło wspaniale rezydencje naftowych magnatów. Nie tylko w Baku Wśród nich gwiazdą pierwszej wielkości był Witold Zglenicki, pionier wydobycia ropy naftowej spod morskiego dna. Car rosyjski technicznego wizjonera obdarzył nie tylko rangą pułkownika ale i prawem dzierżawy wielu roponośnych działek położonych w rejonie Bibi Ejbat i Półwyspu Apszerońskiego.

Przykrą jest też, że przy okazji licznych publikacji z okazji już 55 rocznicy wydobycia ropy w rejonie sławnych Neft Daszlari (Naftowych Kamieni) nie ma nawet najmniejszych wzmianek kto był prekursorem w skali światowej wydobycia ropy naftowej spod morskiego dna. Wielka szkoda, że nasze MSZ nie zatrudnia lepszych fachowców od public relations a panowie dyplomaci III RP nie posiadają w ambasadach dobrze przygotowanych gotowych do publikacji materiałów promocyjnych.

Nazwanie imieniem Zglenickiego jednej z ulic Płocka to trochę za mało jeśli się zamierza rewindykować jego prawa do dzierżawionych przed przeszło wiekiem działek naftowych. Najwyższy czas aby władze polskich firm zajmujących się wydobyciem, transportem i przeróbką ropy naftowej, które już dawno powinny mieć swoje przedstawicielstwa w Azerbejdżanie, ufundowały „Polskiemu Noblowi” pomnik i...ofiarowały go miastu Baku. Byłaby to znakomita promocja polskiego imienia i przedsiębiorczości w rejonie geograficznym uważanym za najważniejszą stację benzynową krajów UE w XXI wieku.

Jest jeszcze jeden bodajże najważniejszy aspekt polsko-azersko-turecko-ukraińskiego rurociągowego rozwiązania. Jego ewentualni oponenci niech przestudiują mapę z zaznaczonymi głównymi strumieniami rozpływów ropy naftowej z arcybogatych złóż TENGIZ. Najtaniej i najdogodniej jest ją transportować na wschód. Do Chin. Przez terytorium Kazachstanu . Rurociąg TENGIZ-SIAN znacznie może przyśpieszyć proces przemieszczania centrum cywilizacji planety Ziemia z basenu Atlantyku do basenu Pacyfiku.To też nie wszystkim się będzie podobało. Sojusz Białego Orła z Naftowo-Gazowym Półksiężycem powinien dlatego zyskać dużą sympatię również w Waszyngtonie.