www.rurociagi.com

Reklama    Ogłoszenia    Wolna trybuna 

Redakcja    Listy    Fundacja ODYSSEUM 


1-2 / 2005 - strona startowa

 

„Od morza do morza” – będzie, czy nie?

Aleksander TODIJCZUK

Projekt transportowania na rynek europejski kaspijskiej ropy naftowej rurociągiem łączącym Morze Czarne i Bałtyk na trasie Odessa-Brody-Płock-Gdańsk Komisja Europejska uznała go za nader ważny również dla rozszerzonej UE.

Po podpisaniu 26 listopada 2003 r. w Brukseli międzyrządowego porozumienia o wspólnym wykorzystaniu pierwszego etapu systemu rurociągowego Odessa-Brody przybrał status ukraińsko-polskiego projektu państwowego.

Powołanie z „błogosławieństwa” UE wspólnego przedsiębiorstwa „Sarmacja” (założyciele – „Przyjaźń” i „Ukrtransnafta”) stanowi pierwszy krok organizacyjno-prawny, który mimo wszelakich problemów umacnia wolę obu stron zintegrowania swoich systemów rurociągowych do transportu ropy naftowej Ukrainy i Polski, a w istocie – Ukrainy i Unii Europejskiej. i jego zintegrowaniu ze zdolnościami przesyłowymi polskich rurociągów

Umowy zawarte w kwestii efektywnego wykorzystania mocy przesyłowych rurociągu pozwalały na rozpoczęcie jego komercyjnej eksploatacji już w listopadzie 2003 roku. Jednakże pod koniec września 2004 r. rurociąg zaczął działać w przeciwstawnym kierunku, to znaczy z Brodów do terminalu „Piwdennyj” pod Odessą. Przesyłana jest nim ropa nie kaspijska, ale rosyjska, w nader małych ilościach, co przynosi Ukrainie nowe straty.

Zwycięzcy w „pomarańczowej rewolucji” jednym głosem twierdzą, że taki „rewers”, nawet krótkoterminowy, jest wielkim błędem poprzedniego rządu.

Wielu działaczy państwowych, dyplomatów i biznesmenów ponownie zgłosiło gotowość współdziałania, by rurociąg był wykorzystywany w prawidłowym, jak to określają, czyli pierwotnie zakładanym kierunku. Ale minęły już dwa miesiące od rewolucji, a wbrew oczekiwaniom solidnych partnerów nic rewolucyjnego w sprawie projektu nie nastąpiło. Dlaczego?

Chociaż projekt ten jest już wielu znany, przypomnijmy pokrótce, na czym on polega na podstawie biznes-planu opracowanego przez kompanię PWC. Projekt składa się z trzech podstawowych rozwojowych modułów dostaw niskozasiarczonej kaspijskiej ropy na rynek Unii Europejskiej.

Pierwszy, czyli zachodni – na Słowację, Czechy i południowe Niemcy z wykorzystaniem istniejącego systemu rurociągów „Drużba” i rurociągu Ingolstadt – Kralupy (RFN-Czechy), a także szlaków kolejowych wiodących na południe Polski, Białoruś i do innych krajów z terminalu kolejowego „Brody”.

Drugi – północno-zachodni – na polski Płock z wyjściem na Gdańsk poprzez już istniejący rurociąg.

Trzeci – północny – na Białoruś i kraje bałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia).

Istnieją także trzy dopełniające moduły – mołdawski, austriacki i północno-niemiecki. Mołdawski związany jest z budową odgałęzienia (ok.80 km) od projektowanego pierwszego mołdawskiego rurociągu NP3. Austriacki związany jest z budową rurociągu łączącego Bratysława-Wiedeń (50 km), co otwiera możliwość dostaw ropy przez system „Drużba” do znanego austriackiego NP3 .Moduł północno-niemiecki związany jest z budową rurociągu Schwedt-Wilhelmshaven (660 km), co daje możliwość uzyskania wyjścia przesyłanej tranzytem kaspijskiej ropy po trasie Odessa-Brody-Płock-Schwedt-Wilhelmshaven. do głębokowodnego portu na Morzu Północnym

W ten sposób na głównych strategicznych kierunkach zakłada się równoległą realizację trzech faz projektu Odessa-Brody dostaw kaspijskiej i rosyjskiej ropy naftowej (jednym rurociągiem można tłoczyć wielkim partiami różne gatunki ropy jeden po drugim) do Europy Środkowej i Zachodniej:

•  Faza I – dostawy ropy do NP3 Kralupy (Czechy) oraz Wogburg i Ingolstadt (Niemcy);

•  Faza II – dostawy ropy do NP3 Karlsruhe (Niemcy) i Schwehat (Austria) oraz do Mołdawii;

•  Faza III – przedłużenie rurociągu Odessa-Brody do Płocka (Polska), a w przyszłości budową odcinka Schwedt-Wilhelmshaven (Niemcy) z wyjściem na głębokowodny terminal NWO na Morzu Północnym.

Opis poszczególnych etapów:

Faza I. Przesył ropy przez NP3 Kralupy, Wogburg i Ingolstadt razem osiąga ok.20 mln ton rocznie, z czego prawie 15 mln ton stanowi ropa lekka niskozasiarczona . Przy tym 50% objętości przesyłu (ok. 7 mln ton rocznie) zapotrzebowania w niskozasiarczaną ropę przez NP3 Kralupy, Wogburg i Ingolstadt może być zapewnione przez rurociąg „Odessa-Brody” już na pierwszym etapie (NP3 „Kralupy” już od dwóch lat wykorzystuje azerską ropę „AzeriLight” w objętości do 1 mln ton rocznie). Poprzez terminal kolejowy „Brody” można dostarczać ropę i do innych położonych w pobliżu przedsiębiorstw.

Faza II. Rurociąg „Odessa-Brody” może dostarczać dodatkowo do 4 mln. ton rocznie niskozasiarczonej ropy do NP3 Schwehat (Austria) i Karlsruhe (Niemcy) i do przetwórni w Mołdawii, Białorusi i in.

Faza III. Dostawy niskozasiarczonej ropy w ramach tego etapu planowane są na poziomie do 19 mln. ton (z uwzględnieniem Faz I i II) przede wszystkim do NP3 Polski – w Płocku i Gdańsku, a także do Portu Gdańskiego z dalszym rozwinięciem kierunku na Niemcy.

Jednym z najważniejszych dla projektu jest moduł północno-zachodni. Zbudowanie rurociągu na trasie Brody-Płock oznacza osiągnięcie przez ten projekt nowej jakości. I właśnie perspektywa zintegrowania systemów rurociągowych ropy naftowej dwu sąsiednich krajów słowiańskich – Ukrainy i Polski – kontrolujących terytorium tranzytowe od Bałtyku po Morze Czarne („od morza do morza”) wywołała negatywna reakcję Rosji.

Jej działalność została konsekwentnie nastawiona na doprowadzenie do załamania projektu, dyskredytację zarówno jego rzeczywistego potencjału i wskaźników ekonomicznych, jak i autorów oraz inspiratorów.

Wykazaliśmy stronie rosyjskiej, że realizacja projektu może być korzystna także dla Rosji i jej kompanii naftowych. Po projektowanych trasach przesyłowych w kierunku Austrii, Niemiec południowych i portu w Wilhelmshaven można zyskownie transportować także rosyjską ropę naftową.

Kompaniom rosyjskim zaproponowano uczestnictwo w realizacji projektu. Rok temu zorganizowano jego prezentację w „Transniefti” (Moskwa) dla wszystkich tamtejszych kompanii naftowych. Zamiast „rewersu” zaproponowano tam tłoczenie ropy w kierunku Morza Czarnego przez Przydnieprowski system rurociągowy, co pozwoliłoby rosyjskim kompaniom zaoszczędzić do 3 mln. dolarów na 1 mln. ton ropy! Rozpoczęto rokowania z „Jukosem”. TNK (Transnacjonalnaja Korporacija) na Ukrainie złożyła deklarację gotowości inwestowania w budowę rurociągu Brody-Płock.

Niestety jak na razie zwyciężyła inercja myślenia na Kremlu i niechęć do ryzykowania utraty swoistego monopolu na dostawy ropy naftowej.

Rurociąg Odessa-Brody w roku 2004 zyskał istotne znaczenie także w ramach tzw. „Wspólnej Przestrzeni Ekonomicznej” (dalej: WPE, grupującej Rosję i większość państw postsowieckich). Białoruś postawiła sobie za cel dywersyfikację źródeł i tras dostaw surowców energetycznych. W Mińsku zwrócono uwagę na bezpośrednią bliskość Brodów wobec zakładów przetwarzających ropę w Mozyrzu. Kompanie wydobywające ropę w Kazachstanie potwierdziły gotowość przesyłania jej do białoruskich NP3 z wykorzystaniem systemu Odessa-Brody.

A zatem północny moduł projektu można rozpatrywać w ramach kooperacji ekonomicznej z udziałem trzech krajów – Kazachstanu, Ukrainy i Białorusi. Jednakże Rosja odrzuciła takie podejście. Stało się oczywiste, że w WPE wszystko jest rozpatrywane i zyskuje prawo realizacji wyłącznie pod kątem interesów Rosji i z zasady bez udziału partnerów zachodnich.

Zgodnie z biznes-planem projekt nastawiony był na maksymalizację objętości przesyłowych tradycyjnych (z Rosji i Kazachstanu) zarówno po istniejących trasach, jak i perspektywicznych (z regionu kaspijskiego i Azerbejdżanu) rurociągiem Odessa-Brody, wskutek czego Ukraina, Polska, Słowacja, Czechy, Niemcy i inne kraje uczestniczące w projekcie uzyskują rosnącą sumę tłoczonych strumieni ropy.

Unii Europejskiej projekt oferuje poważne korzyści w dziedzinie ekologii – zmniejszenie przewozów ropy przez Bosfor o objętości transportowane przez system Odessa-Brody-Płock czyli o 9 mln ton przy przesyle zakładanym na 45 mln ton rocznie w momencie pełnej realizacji projektu z wyjściem tras przesyłowych na Wilhelmshaven. Zwiększy to bezpieczeństwo żeglugi w cieśninach tureckich i zredukuje ryzyko katastrof morskich w wielkiej skali w Bosforze zarówno tych o charakterze technicznym (na podobieństwo katastrofy tankowca „Prestige”), jak i możliwych aktów terrorystycznych związanych z panującym w tym regionie politycznymi napięciami.

Realizacja projektu w pełnej skali powiększy możliwości dywersyfikacji dostaw dla Niemiec, Austrii, Polski, Czech, Słowacji i Węgier. Dla przykładu: pod Wilhelmshaven zlokalizowana jest strategiczna rezerwa ropy naftowej Niemiec, która w przypadku powstania rurociągu Schwedt-Wilhelmshaven będzie mogła zaopatrywać się w ropę kaspijską i w mniejszym stopniu być uzależniona od dostaw drogą morską.

W ramach każdej z faz metodą kolejno po sobie następującego przetłaczania ropy do wskazanych europejskich NP3 można zrealizować dostawy także określonych objętości ropy rosyjskiej. Rurociąg ze Schwedt do Wilhelmshaven da możliwość dostarczania rosyjskiej ropy przez Białoruś i Polskę do północno-zachodnich Niemiec drogą lądową, co pozwoli zmniejszyć dostawy tankowcami tejże rosyjskiej ropy do NP3 tego regionu. Ten przebieg dostaw usuwa problem pokonywania Morza Bałtyckiego i cieśnin duńskich, które mają ograniczoną przepustowość (problem nader podobny do tego z cieśniną Bosfor) i radykalnie zmniejszy narastające w postępie geometrycznym ryzyko katastrofy ekologicznej na Bałtyku (w ostatnich latach Rosja stworzyła nowy morski szlak dostaw ropy z portu „Primorskij” o mocy przesyłowej do 60 mln ton rocznie).

Realizacja projektu rurociągu „Odessa-Brody” oferuje sporo korzyści także rosyjskim kompaniom zajmującym się wydobyciem i transportem ropy naftowej:

•  prosty, korzystny ekonomicznie przebieg rurociągu pozwalający dotrzeć do niedostępnych uprzednio zakładów przetwarzających ropę na południu Niemiec, co pozwoli zwiększyć eksport ropy do poziomu 5 mln ton rocznie;

•  transport rosyjskiej ropy przez Ukrainę tańszą (do 3 $ za 1 tonę) trasą „Samara-Kriemienczug-Piwdiennyj” na zagwarantowanym stronie rosyjskiej poziomie przesyłu do 9 mln ton ropy rocznie;

•  przepompowywanie lekkiej rosyjskiej ropy z zachowaniem jej jakości przez rurociąg Odessa-Brody z portu Tuapse.

Mimo tych oczywistych korzyści z uczestnictwa w projekcie, Rosja realizuje politykę polegająca na budowaniu połączeń transportu ropy omijających kraje tranzytowe, przede wszystkim Ukrainę i Polskę.

W regionie bałtyckim jest to Bałtijskaja Truboprowodnaja Sistiema, a w dziedzinie gazu – projekt Gazociągu Północno-Europejskiego. W regionie czarnomorskim to powiększenie mocy przesyłowych Noworosyjskiego Węzła Transportu Nafty i ropociągi typu „by-pass” Bosforu (Burgas-Alexandropolis i Kijikej-Ibrichaba). W dziedzinie gazu to rosyjsko-turecki gazociąg „Gołuboj Potok” („Błękitny Strumień”) ułożony po dnie Morza Czarnego.

Nieprzypadkowa jest w tym kontekście wypowiedź szefa „Transniefti” S. Wajnsztoka na temat stanowiska Rosji w kwestii tranzytu:

„Konieczne jest usunięcie tranzytowej zależności. Rosja ma wyjątkową możliwość od nikogo nie zależeć w dziedzinie transportu ropy naftowej. Dysponujemy własnym wyjściem na wybrzeże Pacyfiku, na Północny Ocean Lodowaty, na Morze Czarne i na Bałtyk.”

Rzecz jasna, z punktu widzenia Rosji taka polityka wobec tranzytu jest całkowicie oczywista i logiczna. Ale równie uzasadnione jest stanowisko Polski i Ukrainy polegające na obronie i rozwoju swoich interesów dziedzinie energo-tranzytu.

Nie wszyscy jeszcze rozumieją, że Rosja uparcie odtwarza własne „imperium energetyczne” i jeśli jej się to uda, to na wschód od Unii Europejskiej powstanie region energo-tranzytowy pozbawiony jakiejkolwiek samodzielności, z ośrodkiem decyzyjnym znajdującym się w Moskwie. Taka sytuacja zaś będzie stanowiła zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego wszystkich państw Europy Środkowej, włącznie z Polską, Słowacją, Węgrami oraz trzema krajami bałtyckimi. Już dziś na przykładzie losów projektu Odessa-Brody mogliśmy przekonać się, jak Rosja wykorzystuje istniejące uzależnienie od niej nowych członków Unii Europejskiej.

Mimo osiągnięcia w kwietniu trójstronnego porozumienia Ukraina-Czechy-Słowacja o dokonaniu eksperymentalnego przetłoczenia partii lekkiej, mało-zasiarczonej ropy naftowej z Brodów do PN3 Kralupy w Czechach – ten eksperyment jednak się nie odbył. Ropa zakupiona do tego celu już ponad rok jest przechowywana w Brodach, a uczestnicy eksperymentu ponoszą straty, bowiem strona rosyjska zablokowała przetoczenie owych 20 tysięcy ton ropy, mimo że rezerwa mocy przesyłowej ropociągu wynosi 8 mln ton rocznie!

Skrajnie napięta sytuacja, jaka wytworzyła się w ostatnich latach w regionie Bosforu i Dardaneli wskutek nowych ograniczeń w przepływaniu przez nie tankowców wprowadzonych przez władze tureckie, powoduje konieczność poszukiwania nowych tras transportu ropy naftowej. Rosja aktywnie lansuje realizację w Turcji swego Projektu Trans-Tracja.

Projektowany rurociąg o długości 193 km ma przebiegać przez europejską część Turcji od Kyjikej na wybrzeżu południowo-zachodnim Morza Czarnego do Ibrichaby na wybrzeżu Morza Egejskiego. Przewidywana moc przesyłowa – 60 mln ton ropy rocznie, koszt – około 900 mln $. Powołano grupę roboczą, w skład której weszli przedstawiciele rosyjskich kompanii AK „Transnieft’ ”, „TNK-BP Management” i in. Jak widać, jako aktywni uczestnicy projektu Trans-Tracja występują inicjatorzy „rewersu” Odessa-Brody.

Jednocześnie strona rosyjska zaktywizowała swoje wysiłki także w innym projekcie, bułgarsko-greckim Burgas-Alexandropolis. Powiedziane wyżej odnosi się zatem również do Bułgarów i Greków – jeśli my nie będziemy w stanie się dogadać, to Rosja będzie współdziałać z Turcją w realizacji projektu Trans-Tracja.

Wizyta Putina w Turcji pod koniec ubiegłego roku mimo wiązanych z nią w Rosji nadziei nie przyniosła pożądanego rezultatu – zgody Ankary na podjęcie realizacji projektu Trans-Tracja. Oczywiste było, że oczekiwanie od rządu Turcji, który taką wagę przywiązuje do realizacji bynajmniej nie pozbawionego problemów projektu Baku-Tbilisi-Dżejhan, że wyrazi zgodę na budowę rurociągu podważającego sens ekonomiczny tego projektu byłoby nielogiczne. O ile, oczywiście, nie zapewni się Turcji rekompensaty do wysokości sum włożonych już w projekt Baku-Tbilisi-Dżejhan...

Za to „turecki knut” nad głową zaktywizował stronę grecką do szybszego dogadania się z Rosjanami w kwestii trans-bałkańskiego projektu Burgas-Alexandropolis. Na przełomie grudnia 2004 - stycznia 2005 zaobserwowano wysoką aktywność w trójkącie Moskwa-Sofia-Ateny. W rezultacie w najbliższym czasie można się z całą pewnością spodziewać podpisania przez te trzy strony ramowej umowy w tej kwestii. Taka umowa na poziomie międzyrządowym została już podpisana przez Bułgarię, Macedonię i Albanię co do innego trans-bałtyckiego projektu Burgas-Vlera. To także stało się bodźcem dla Rosjan i Greków, aby szybciej dogadywać się w kwestii projektu Burgas-Alexandropolis, w celu niedopuszczenia do dryfowania Bułgarów w stronę konkurencyjnego projektu, za którym stoją interesy kilku kompanii amerykańskich.

Zarazem w Rosji TNK-BP został wybrany na koordynatora grupy kompanii, wśród których są m.in. OAO AK „Transnieft’ ”, OAO „Gazprom”, OAO NK „Rosnieft’ ”, OAO NK „Łukoil” i in. zainteresowani realizacją projektu budowy tego trans-bałkańskiego ropociągu. Kompanie uzgodniły opracowanie planu przedsięwzięć niezbędnych dla realizacji projektu, a także swoich rekomendacji przedstawionych na rozpatrzenie przez rządy Rosji, Grecji i Bułgarii. Zwraca uwagę ponownie obecność wśród wymienionych wyżej firm inicjatorów „rewersu” Odessa-Brody – kompanii TNK-BP i „Transniefti”...

Dowodzi to jednoznacznie, iż prawdziwym celem „rewersu” było zlikwidowanie lub przynajmniej maksymalne opóźnienie realizacji projektu Odessa-Brody, poprzez pozbawienie go atutów w stosunku do własnych konkurencyjnych projektów. Warto także zwrócić uwagę na to, że rosyjscy inicjatorzy konkurencyjnych projektów dokonując podsumowania działań za rok 2004, uznają „rewers” ropociągu Odessa-Brody za ważny sukces. Na oficjalnych stronach internetowych „Transniefti” i Ministerstwa Przemysłu Energetycznego Rosji zaznaczono, iż w 2004 r. „uzgodniono ze stroną ukraińską rewersowe wykorzystanie ropociągu Odessa-Brody oraz że parafowano trójstronne porozumienie o budowie rurociągu naftowego Burgas-Alexandropolis”. Bez zbędnego maskowania przyznano zatem, że ukraiński rurociąg został „zakorkowany”, zaś konkurencyjny wobec niego projekt rosyjsko-bułgarsko-grecki posuwa się naprzód, stopniowo zajmując tę niszę.

Analizując przyczyny porażki, jaką na tym etapie poniósł projekt Odessa-Brody, oprócz istotnych i mających pierwszorzędne znaczenie problemów w samej Ukrainie, należy też wskazać na opieszałość i biurokratyczne kunktatorstwo Komisji Europejskiej i kompanii amerykańskich nastawionych na region Morza Kaspijskiego. Bardzo powolnie dociera świadomość pożytków płynących z realizacji tego projektu także do Polski, która obawia się ryzyka przedwczesnego zepsucia swoich stosunków z Rosją.

Uwarunkowana wieloma okolicznościami opieszałość stronników „awersowego” rozwoju projektu kontrastowała z dynamizmem Rosjan i stała się jedna z zasadniczych przyczyn, które doprowadziły do realizacji „rewersu” rurociągu. „Rewers” strategicznego ukraińskiego ropociągu demonstruje możliwości przeprowadzenia nowej polityki energetycznej przez Rosję. W istocie nie jest ona bynajmniej nowa – to nieco już zapomniana, odrobinę zmodyfikowana przez putinowski establishment stara sowiecka polityka, ukierunkowana na doprowadzenie Rosji do stanu status quo ante.

Nader znamienny jest fragment corocznego posłania skierowanego przez prezydenta W.Putina do Zgromadzenia Federalnego:„Państwo jeszcze przez dłuższy czas – zwracam na to uwagę, jestem co do tego w pełni przekonany – jeszcze przez dłuższy czas będzie musiało kontrolować rozwój infrastruktury kraju. [...] Zwracam uwagę, że wytyczną do podjęcia niezbędnych działań powinna być realizacja zadań ogólnopaństwowych, a nie interesy poszczególnych kompanii.”

Tym sposobem kompanie rosyjskie niezależnie od tego, czy są państwowe, czy prywatne, muszą grać według reguł stanowionych przez Kreml. W przeciwnym razie czeka je najwidoczniej los JUKOS- u...

Były szef polskiego wywiadu, Zbigniew Siemiątkowski, oświadczył specjalnej komisji sejmowej, zajmującej się wyjawieniem sprzecznych z prawem działań kompanii rosyjskich w sektorze naftowym Polski, że owe kompanie starają się narzucić swoja kontrolę partnerom z krajów byłego bloku sowieckiego, które teraz są członkami Unii Europejskiej.

„Zgadzam się z opinią, iż mamy do czynienia z próbą odtworzenia imperium rosyjskiego z pomocą środków ekonomicznych wedle zasady – wczoraj czołgi, dzisiaj ropa naftowa.” – powiedział Siemiątkowski podczas przesłuchania przed komisją sejmową 27 października 2004 r. Prawidłowość tej oceny potwierdza „Energetyczna strategia Rosji na okres do 2020 r.”, gdzie m.in. jasno został sformułowany ekspansjonistyczny cel:

„...utrwalenie naszej obecności na wewnętrznych rynkach energetycznych innych państw, współwładanie siecią zbytu produktów energetycznych i obiektami infrastruktury energetycznej tych państw.”

Element polityczny w działaniach rosyjskich kompanii naftowych zauważono i w USA. Oto w swoim raporcie dla komitetu senackiego z dnia 9 marca 2004 r. były szef CIA George Tennet podkreślił, co następuje:

„Moskwa stała się bardziej natarczywa w stosunku do swych sąsiadów z byłego ZSRR, takich jak Gruzja, Ukraina czy Mołdawia. [...] Kompanie rosyjskie wychodząc od interesu komercyjnego, lecz w zgodzie z linią Kremla, powiększają swoją obecność w krajach sąsiednich, zwłaszcza w sektorze energetycznym.”

Dokonują one tego sprawdzonymi metodami korupcyjnymi, które przykrywa się elegancką formułką „liczenia się z realiami ekonomicznymi”. Niezrozumiałe na pierwszy rzut oka poczynania Kuczmy i Janukowycza z dokonaniem „rewersu” rurociągu Odessa-Brody od razu nabierają logiki, jeśli wziąć pod uwagę dwa czynniki – presji politycznej ze strony Moskwy i totalnej korupcji na Ukrainie. To jest owo „know how”, które skutecznie wykorzystuje Rosja na Ukrainie, w Polsce i wszędzie indziej do osiągnięcia swoich celów.

Cieszące się autorytetem ukraińskie wydawnictwo internetowe „Ukrainskaja Prawda” podkreśla ważny szczegół:

„Należy zauważyć, że gdy wymienia się wiele przyczyn dokonania „rewersu” ropociągu o strategicznym znaczeniu, rzadko pada słowo „korupcja”, chociaż w rzeczywistości [...] właśnie korupcja uczyniła to możliwym.”

Nowemu kierownictwu politycznemu Ukrainy - wychodząc od interesu narodowego i w oparciu o zasady „Europejskiej Karty Energetycznej” – musi wystarczyć woli politycznej, by skoordynować wysiłki wszystkich zainteresowanych uczestnictwem w projekcie EANTK krajów i kompanii oraz osiągnąć kompromis z Rosją na wzajemnie korzystnych warunkach.

Pierwszorzędnym zadaniem dla nowego rządu Ukrainy jest sformowanie uporządkowanego pionowo nieskorumpowanego zespołu profesjonalistów, obiektywna ocena podpisanych umów „rewersowych” i weryfikacji ich zgodności z innymi zobowiązaniami międzypaństwowymi, co najprawdopodobniej doprowadzi do ich zrewidowania, skorygowania, a być może i zerwania.

No, a jeśli jednak ropociąg nie zacznie działać w „awersowym” kierunku dzięki wysiłkom nowego rządu Ukrainy, to zadziała w tym kierunku wbrew takiemu rządowi, ponieważ logika rozwoju europejskiego rynku naftowego i transportu ropy naftowej wymaga istnienia nowej trans-europejskiej magistrali Odessa-Brody-Płock-Gdańsk.

Sytuacja, jaka wytworzyła się wokół mającego strategiczne znaczenie dla Unii Europejskiej i Ukrainy ropociągu Odessa-Brody stała się świadectwem nieprzejrzystości podejmowania decyzji przez poprzednie władze państwowe Ukrainy a także skorumpowania wysokich urzędników państwowych i managementu kompanii państwowych.

Po dokonanych w kraju przemianach politycznych – zwycięstwie „pomarańczowej rewolucji”, którą społeczeństwo odbiera jako rewolucję świadomości – aktualna staje się także kwestia europejskiej przyszłości projektu Odessa-Brody. Przyszłość ta zależy obecnie w pierwszym rzędzie od nowych władz Ukrainy. Osąd tych władz nie tylko na Ukrainie, ale i zagranicą, zależeć będzie w najbliższym czasie nie tylko od deklaracji, ale i od podjęcia całkiem konkretnych działań i ich rezultatów.

W każdym razie zarówno u społeczeństwa Ukrainy, jak i u zagranicznych partnerów Ukrainy wytworzyło się przekonanie o pewnych wskaźnikach, które będą demonstrować na ile słowa nowej władzy na Ukrainie odpowiadają jej czynom. I jednym z tych wskaźników jest podniesienie ukraińskiego szlabanu z drogi „nowej kaspijskiej ropy” ku europejskiemu rynkowi po trasie systemu transportowego Odessa-Brody-Płock-Gdańsk – od morza do morza.

 

Aleksander S. Todijczuk (ur.1953) ukończył studia z zakresu hydroenergetyki w 1976 r. W 1998 r. uzyskał dyplom MBA International Management Institute. Od 1978 r. pracował jako inżynier w Instytucie Transportu Nafty w Kijowie osiagają z czasem pozycję jego dyrektora.
W 2002 r.zostal upoważniony do organizacji i kierowania JSC UKRTRANSNAFTA-państwowym przedsiębiorstwem ukraińskim w sklad którego weszły regionalne firmy:zajmujące się eksploatacją rurociągu DRUŻBA ze Lwowa i Przydenieprowskiej Magistrali Rurociągowej z Kremieńczuga. Potencjał przesyłowy nowego przedsiębiorstwa umożliwiał transport do 110 (MTA) –milinów ton ropy naftowej rocznie. W 2002 r.objął stanowisko Specjalnego Pełnomocnika Ukrainy ds. Euro-Azjatyckiego Korytarza Transportowego Ropy Naftowej (Euro-Asian Oil Transportation Corridor –EAOTC i równocześnie, Prezesa Zarządu JSC UKRTRANSNAFTA
Gdy poprzedni rząd Ukrainy podjął decyzję o zmianie kierunku przesyłu ropy w rurociagu Odessa-Brody,były prezydent Leonid Kuczma w maju 2004 r odwołał A.S.Todyiczuka ze stanowiska Specjalnego Pełnomocnika w EAOTC. Jednocześnie A.S.Todijczuk poprosił o zwolnienie go z obowiązków w JSC UKRTRANSNAFTA