INŻYNIERIA FINANSOWA
KTO MÓŁBY SFINANSOWAĆ BUDOWĘ TERMINALU LNG I RUROCIĄGU BRODY
PŁOCK
Olgierd Bagniewski
Poza absolutnymi wyjątkami wszystkie firmy cierpią na mniejszy lub większy brak środków finansowych, jeśli nie na obsługę bieżącej działalności to co najmniej na spełnienie aspiracji ekspansyjnych. Równocześnie również prawie wszystkie firmy mają stale mniejszą lub większą gotówkę, w sejfach, na kontach bankowych, maja otwarte linie kredytowe lub choćby zdolności kredytowe. Te wolne środki nie przynoszą dochodów lub przynoszą bardzo niewielkie. I wielu dyrektorów zżyma się z tego powodu, lecz traktuje tę sytuację jako nieuniknioną konieczność zapewnienia płynności firmie. Płynności bez której przedsiębiorstwo działające w otoczeniu rynkowym ginie.
Współcześnie inżynieria finansowa pozwala jednak ten dylemat równoczesnego posiadania i braku pieniędzy rozwiązać i to bez znacznego pogorszenia płynności, podnosząc przy tym znacznie dochodowość z posiadanego kapitału, i to w sposób, który nie można uznać ryzykownym.
Na rozwiniętych rynkach finansowych "kariery" robią tzw. "structure products" które łączą w sobie zalety inwestycji w papiery dłużne z inwestycjami na spekulacyjnych rynkach (od rynku akcji, walut, stóp procentowych przez surowce po wszystkie te dobra na które to opcje są przedmiotem handlu).
Jak skonstruowany jest taki produkt, który w wolnym tłumaczeniu odpowiada lokacie gwarantowanej?
Zasadnicza część kapitału ulokowana zostaje w papierach dłużnych (obligacjach) w ten sposób, że po określonym okresie suma kapitału zainwestowanego + odsetki równa jest, albo zbliżona do sumy kapitału początkowego. W ten sposób inwestor ma pewność, że bez względu co wydarzy się na rynku jego kapitał początkowy pozostanie nienaruszony. I to czym ryzykuje to nie osiągnięciem zysku, lub jego części (Oczywiście przy założeniu wypłacalności emitenta, co w przypadku instytucji finansowych o wysokiej wiarygodności (ratingu) często znacznie wyższym od średniej wielkości kraju jest założeniem bardzo realistycznym).
Pozostałą część inwestuje się w opcje, czyli prawa zakupu lub sprzedaży określonego dobra po określonej cenie w określonym momencie w przyszłości, których cena opcji (premia) zmienia się wielokrotnie szybciej niż cena dobra bazowego. Prześledźmy to na przykładzie. Wyobraźmy sobie, że dobro A (może nim być surowiec, waluta, akcje, obligacje etc.) kosztuje na rynku bieżącym (cash) 10 hrywien. Nabywca opcji chcąc zapewnić sobie pewność zakupu po tej cenie skłonny jest zapłacić 0,2 za prawo, że na pewno dostanie te dobro po tej cenie za rok przypadek dość realistyczny. O ile cena spadnie w między czasie i po roku cena bieżąca będzie niższa od 10 wówczas nabywca oczywiście nie skorzysta ze swego prawa, gdyż na rynku będzie mógł kupić taniej. Jednak o ile cena dobra, na które wypisana została opcja wzrośnie zaledwie o 5% wzrost bardzo realistyczny to oczywiście skorzysta ze swego prawa lub odsprzeda swoje prawo za różnicą między ceną bieżącą, a ceną umowną która wyniesie w tym przypadku 0,5 hrywien.
Czyli cena opcji wzrośnie o 150%, inaczej mówiąc cena opcji rośnie w tym przypadku 30 krotnie szybciej niż cena towaru. Przyjmijmy jeszcze bardziej umiarkowane założenia, że cena opcji wzrośnie 20 krotnie szybciej od zmiany ceny dobra. To lokując zaledwie 1/5 kapitału w opcje, założenie realistyczne przy obecnych stopach procentowych i okresie inwestycji 5 lat, lokata w opcje przyniesie tyle samo jakby ulokować cały kapitał w dobre na które opcja została wypisana. W ten sposób możemy osiągnąć identyczne stopy zysku bez narażenia kapitału na ew. stratę.
Opcje wypisane mogą być na poszczególne akcje lub surowce, mogą również na agregaty, których zmiany cen podlegają współzależnościom natury statystycznej, w których elementy przypadkowe, trudne lub niemożliwe do przewidzenia znoszą się w wyniku działania wielkich liczb. Przypomnijmy obroty współczesnego rynku finansowego z niecałych 2 dni odpowiadają obrotom całego handlu zagranicznego całego świata z całego roku. To ukazuje skalę rynku, na którym istnieją znaczne obszary, które poddające się przewidywaniom w oparciu o zależności statystyczne.
Opcje wreszcie nie muszą być wypisane na jedno dobro nawet największe, mogą być na wiele wzajemnie, bądź negatywnie skorelowanych. W tym przypadku prawdopodobieństwo realizacji zysku rośnie, choć za ceny zmniejszenia potencjalnie osiąganych zysków. Inaczej mówiąc czym bardziej zróżnicowany portfel inwestycyjny tym prawdopodobieństwo osiągnięcia zysku jest większe, acz poziom oczekiwanego niższy niż gdyby wszystko postawić na jedną kartę. Jednak zawsze zalecałbym umiar w optymizmie i wybieranie bardziej realistycznych, acz mniej dochodowych możliwości.
Nie posiadający doświadczenia w inżynierii finansowej inwestor skazany jest na korzystanie z porad fachowca, który może mu wyszukać produkt odpowiadający jego oczekiwaniom lub skonstruować takowy oczywiście od pewnej początkowej wysokości inwestycji. W tym przypadku radziłbym skorzystać z porad niezależnego eksperta, nie związanego z jedną lub nawet kilkoma instytucjami finansowymi i opłacanego od sukcesu czyli procentowo od zrealizowanego zysku. Wówczas staje się on żywotnie zainteresowany osiągnięciem zysku przez właściciela kapitału. Lepiej bowiem zapłacić kilkadziesiąt procent od zrealizowanego zysku, niż kilka od kapitału początkowego i później nic ponad sumę zagwarantowaną nie uzyskać.
Tzw. structure products robią "karierę", coraz więcej inwestorów jest zainteresowanych ich zakupem i to nie tylko z powodu łączenia nienaruszalności kapitału z możliwością osiągania potencjalnie wysokich zysków. Taka inwestycja w przeciwieństwie do inwestycji bezpośrednich zapewnia dostęp do zainwestowanego kapitału, oczywiście nie do całości ale do jego większości. O ile uzyskanie nawet krótkoterminowego kredyty pod zastaw majątku nieruchomego i ruchomego jest trudne i bardzo skomplikowane łączy się z długotrwałymi procedurami bankowymi, o tyle pod zastaw papierów wartościowych jest to o ileż prostsze. Wycena ich jest oczywista i bezdyskusyjna, a wiarygodność związane z pozycją emitenta jest praktycznie zawsze nieporównanie wyższa od wiarygodności nawet wielkiej firmy środkowo-, czy wschodnioeuropejskiej, a zatem mamy możność oszczędzania nie tylko na czasie i pracochłonności uzyskania kapitału, ale i na oprocentowaniu. Pojawia się szansa dostępu do bardzo taniego kredytu, znacznie tańszego niż byłby możliwy do uzyskania nawet przez bardzo duże przedsiębiorstwo przemysłowe.
Dzięki tej możliwości znika potrzeba utrzymywania znacznej części rezerw, można nawet "przeinwestować się", a na potrzeby nakładających się płatności zaciągać tanie kredyty. W ten sposób nasz pieniądz pracuje podwójnie, raz długookresowo na rynku finansowym i drugi raz w przedsiębiorstwie. Powoduje to zwiększenie uzyskiwanych zysków przez firmę jako całość bez istotnego zwiększania ryzyka narażania kapitału, ani utracenie płynności.
Warto, więc zwrócić oczy ku możliwościom jakie oferuje współczesny rynek finansowy.