www.rurociagi.com

Reklama    Ogłoszenia    Wolna trybuna 

Redakcja    Listy    Fundacja ODYSSEUM 


4 / 2005 - strona startowa

 

JESTEM ZA ... GAZOCIĄGIEM PÓŁNOCNYM
Witold St. Michałowski

Jestem za budową Gazociągu Północnego i za pozytywnym ustosunkowaniem się do propozycji ministra Siergieja Ławrowa aby nasze firmy wzięły w niej udział.

Wrzawę prasową podniesioną przeciwko tej inwestycji można porównać z protestami flisaków lamentujących że kolej odbiera im ładunki czy zawodzeniem czarnych dam z lupanarów Kapsztadu, bo tracą marynarską klientelę, odkąd statki zaczęły pływać do Indii przez Kanał Sueski. Politycy w krajach UE, szczególnie tych na północ od Alp, muszą dbać aby ci co ich wybrali mieli czym ogrzać i oświetlić swoje mieszkania. Jeśli feasibility study potwierdzają rzeczywiście, że najtaniej jest transportować syberyjski gaz do północnych Niemiec i Holandii rurociągiem ułożonym wzdłuż dna Morza Bałtyckiego, nie ośmieszajmy się żałosnymi i co najgorsze nieskutecznymi protestami.

Tym bardziej, że Szwedzi żadnych obiekcji nie mają i pierwsze prace przy ich brzegach już trwają

Naszą odpowiedzią powinno być podjęcie decyzji o zbudowaniu na Wybrzeżu terminalu LNG. Do tej inwestycji moglibyśmy zaprosić oczywiście również Niemców i Rosjan z tym, że nasz udział wynosiłby co najmniej 51%. Należy podkreślić, że sama tylko decyzja o budowie przez Polskę terminalu LNG automatycznie by wyhamowała cenową rewię rosyjskiego gazu. Tylko wiadomość o decyzji. Bez zainwestowania nawet 1 euro.

Apelowałem o nią na łamach PRZEGLĄDU TECHNICZNEGO (Nr 47/75) już 30 lat temu. Zaproszono mnie wówczas na poważną rozmowę do KC, całkiem sensowną.

Za Gierka byliśmy dużo bardziej suwerenni energetycznie niż obecnie.

Terminal LNG dysponujący paru zbiornikami ze sprężonego betonu wykonanymi wg. technologii amerykańskiej firmy PRELOAD opracowanej przez polskiego inżyniera Tadeusza Marchaja umożliwiłby nie tylko alternatywne dostawy gazu ale i gwarantował jednocześnie, że nagłe ich przerwanie nie będzie katastrofą. Podobną rolę mógł pełnić utrącony przez poprzedni rząd projekt zbudowania gazociągu z Danii i Norwegii, który w dodatku zamierzała dofinansować UE.

Bezpieczeństwo energetyczne to nie tylko kontrola nad rurociągowymi dostawami gazu czy ropy naftowej ale również system podziemnego lub nadziemnego magazynowania niezbędnych zapasów i sieciowe połączenia z sąsiadami. To również wyciągnięcie właściwych wniosków z błędów popełnionych przy tzw. restrukturyzacji górnictwa węglowego. Zamiast zamykać i zalewać większość kopalń pod dyktando różnego rodzaju doradców, należało wdrażać znaną od okresu II Wojny Światowej technologię podziemnej gazyfikacji i produkcji paliw płynnych z węgla. Udoskonalił ją znacznie południowoafrykański koncern SASOL w okresie apartheid embargo.

Z Rosjanami ciągle jeszcze kontrolującymi obszar blisko 1/6 kuli ziemskiej robią i będą robili gazowe interesy nie tylko Niemcy czy Anglicy ale również Norwegowie, Turcy, Włosi, Amerykanie, Japończycy i Chińczycy. Egoizm energetyczny jest zjawiskiem znanym od zarania dziejów. Większy i silniejszy wyganiał zwykle słabszego z cieplejszej jaskini.

Słabsi wygrywali tylko wówczas gdy potrafili się zorganizować i działać wspólnie. Takim wspólnym działaniem przeciwstawiającym się gazowemu szantażowi mogłoby być utworzenie LIGI KONSUMENTÓW GAZU, na podobieństwo pierwszej Ligi Konsumentów, która powstała w Nowym Jorku w 1891 r. Wejść do niej powinny wszystkie byłe tzw. Kraje Demokracji Ludowej oraz Finlandia, Turcja i Azerbejdżan. Gazociągiem Północnym po jego uruchomieniu będzie można przetłaczać zaledwie 15 do 20% gazu importowanego przez UE ze wschodu. Reszta będzie musiała być transportowana przez terytoria państw należących do Ligi. One zaś wcale nie muszą się zgadzać na jego absurdalnie wysoką cenę prawem kaduka uwiązaną do ceny baryłki ropy naftowej. Najwyższy już też czas, aby zwrócić większą uwagę na zniszczenia naturalnego środowiska w obszarach up stream wydobycia ropy naftowej i gazu oraz podjąć skuteczne działania mające na celu uświadamianie syberyjskim aborygenom co należy czynić, aby do tego nie dopuszczać. Dlatego powinno się uruchomić specjalnie przygotowane programy satelitarnej TV emitowane w językach: Chantów i Mansów, Wotiaków, Tatarów, Baszkirów, Czuwaszy, Jakutów i wielu innych gospodarzy ziem, w których zalegają przebogate złoża węglowodorów. Parę lat temu Bruksela zaproponowała utworzenie Euroazjatyckiego Korytarza Energetycznego. Znakomity godny pilnego wdrożenia zamysł.

W wiekach pomyślności i rozkwitu I Rzeczypospolitej transfer nowych technologii i przedsiębiorczych ludzi znakomicie funkcjonował na osi Kraków-Lwów-Bachczysaraj-Baku-Isfahan. Z tego kierunku otrzymywaliśmy wspaniałe karabele z unikalnej damasceńskiej stali, jedwabne pasy polskiej szlachty oraz technologie wydobycia i przeróbki ropy naftowej. W rejonie Baku wydobywano ją już 4 tysiące lat temu. Bizantyjczykom służyła wprawdzie głównie do wytwarzania morderczej wówczas broni jaką był palący drewniane kadłuby statków ogień grecki i leczenia baranich parchów ale fakt pozostanie faktem.

W Euroazjatyckim Korytarzu Energetycznym w jednym right of way obok rurociągu naftowego Odessa-Brody-Płock leżałby Gazociąg Sarmacki Baku-Przemyśl, umożliwiający dostęp do przebogatych pół Shah Deniz. Byłby co najmniej dwa razy krótszy niż ten z Półwyspu Jamał, a koszt wydobycia gazu na ciepłym Morzu Kaspijskim jest wielokrotnie niższy, niż w obszarach wiecznej zmarzliny. Gazociąg ten na pewnym odcinku będzie przechodził przez terytorium Kraju Stawropolskiego. 10% udział w eksploatacji złóż Shah Deniz posiada LUKOIL. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby rosyjskie firmy brały udział w jego budowie i czerpały odpowiednie zyski z eksploatacji, uwzględniając jednakże fakt, że zharmonizowana cena gazu w obszarze Morza Czarnego jest blisko trzy razy tańsza, niż my za niego obecnie płacimy na granicy wschodniej. Naszym wielkim atutem jest 40 milionowy rynek zbytu oraz tranzytowe nizinne położenie geograficzne.

Dezaktywację zatopionej po II Wojnie Światowej broni chemicznej w Bałtyku powinni przeprowadzić najbardziej zainteresowani. Inaczej wybrzeże od Zatoki Wiślanej po Wolin może w wielu miejscach upodobnić się do koszmarnego pleneru filmu z epoki wojen gwiezdnych. Pociski, bomby i amunicja w łącznej ilości minimum 296103 ton pochodziła w przeważającej mierze z amerykańskiej, brytyjskiej i francuskiej strefy okupacyjnej w Niemczech. To chyba te kraje powinny dziś ponieść koszty podjętych w latach 1946-1948 decyzji. Warto się zapoznać z kilkudziesięciostronicowym raportem Komisji Helsińskiej z marca 1994 r. Planowana trasa przyszłego gazociągu w co najmniej dwóch miejscach przebiega przez dumping areas gdzie zrzucano do morza chemiczną śmierć. Zajmowały się tym m.in. jednostki pływające SMAD (Soviet Military Administration In Germany). Rejsy odbywały z rejonu wyspy Wolin bardzo blisko polskiego brzegu. Pozbywały się śmiercionośnych ładunków jak popadło, możliwie jak najszybciej.
Lokalizacja przerdzewiałego ale ciągle jeszcze chemicznie aktywnego złomu w pasie o szerokości co najmniej kilkunastu kilometrów na długości całego polskiego wybrzeża na obszarze około 17000 km2 oraz jego wydobycie i unieszkodliwienie to koszt rzędu paru miliardów euro. Bezwzględnie należy go uwzględnić przy opracowaniu preliminarza Gazociągu Północnego. Prace te powinny być przeprowadzone pod polskim nadzorem i przez polskie firmy. Dlatego jestem za udziałem strony polskiej w tej inwestycji. Odgałęzienie z Gazociągu Północnego po zbudowaniu terminalu LNG nie będzie nam potrzebne. Gaz otrzymywany po rozprężeniu LNG dostarczonego statkiem metanowcem z Nigerii, Trynidadu czy Dubaju będzie dużo tańszy niż przesyłany liczącym blisko 5000 km rurociągiem z obszarów wiecznej zmarzliny i bezdennych bagien, gdzie koszt jego wydobycia należy do najwyższych na świecie. Terminal zabezpieczy dostawy surowca nie tylko dla Zakładów Chemicznych w Policach ale również i aglomeracji berlińskiej.

W dobie rozlewającej się fali różnej maści terroryzmów transport rurociągowy może się okazać wcale nie najbezpieczniejszy. Musimy też jak najszybciej zrobić u siebie rurociągowe porządki, aby nie kompromitować się bezradnością wobec nie dotrzymania terminu realizacji II nitki Gazociągu Jamalskiego. Dlaczego do dnia dzisiejszego strona polska nie wystąpiła w tej sprawie o międzynarodowy arbitraż. Przecież przewidywało to POROZUMIENIE podpisane 25 sierpnia 1993 r. Jego główny negocjator ex wice-premier Pol w wystąpieniach sejmowych nazywa je haniebnym. Ma zapewne rację. Jest oczywistym, że finansować II nitkę powinna strona polska. Będziemy wówczas mieli prawo do pobierania za przesył gazu opłat tranzytowych. Dzięki nim inwestycja zamortyzuje się błyskawicznie. Kur znoszących złote jaja nie oddaje się nigdy nawet najlepszemu sąsiadowi.

Ostatnie tygodnie zaowocowały kolejnym rurociągowym skandalem.

Stanęła na dobre budowa III nitki rurociągu naftowego PRZYJAŹŃ. W tym przypadku wina inwestora czyli PERN Płock jest bezdyskusyjna. To jego służby nie przygotowały zestawu niezbędnych dokumentów aby wykonawca mógł przystąpić do robót. Przypadek? Chyba nie. Pragnąc zrozumieć co się stało należy sobie uświadomić, że przedstawiciele pewnego niemieckiego konsorcjum prowadzą sondażowe rozmowy na temat ułożenia przez terytorium RP nowej magistrali do transportu rosyjskiej ropy wykorzystującej istniejące połączenia rurociągów produktowych NAFTOBAZ, a nowa III nitka należącego do PERN czyli do państwa polskiego rurociągu naftowego PRZYJAŹŃ mogłaby im pomieszać szyki. Jak na razie polski podatnik zapłacić będzie musiał wiele milionów złotych za straty jakie spowodowało przerwanie robót na trasie pomiędzy Bugiem a Sokołowem Podlaskim. Najwyższy czas aby Pan Premier i jego ministrowie odbyli przyśpieszony kurs z zakresu rurociągowej geopolityki. Mam też nadzieję, że zostanie w końcu wyjaśnione czy osoby, które pośredniczyły w zawarciu kontraktu na zakup 250 mld m3 gazu od GAZPROMU i mogły dzięki temu otrzymać odpowiednie wysokie prowizje (zgodne z prawem zresztą – przyp. W.M.) zapłaciły od nich stosowne podatki. Jeśli opinia publiczna nie usłyszy ostatecznej odpowiedzi na to pytanie wszelkie rozważania o naprawie Rzeczypospolitej można będzie włożyć między bajki, a zawory z odgałęzienia Gazociągu Północnego zobaczymy wcześniej czy później na polskiej ziemi.