SUKUK ISLAMSKIE OBLIGACJE
Czy jest coś, co łączy polski dług publiczny, groźby terrorystów, inwestycje zagraniczne w Polsce i niemiecki land Saksonii? Jest a są to obligacje zgodne z prawem muzułmańskim tzw. Sukuk.
Po wielu miesiącach przygotowań na początku sierpnia br. miała miejsce udana emisja niemieckiego Kraju Związkowego Saksonii-Anhalt wartych 100 mln Euro obligacji muzułmańskich sukuk.
Podobny plan już od dłuższego czasu rozważany jest w Polsce. Jednak pomysł wciąż nie może zdobyć dostatecznej liczby zwolenników. A szkoda, bo ich emisja jest nie tylko korzystna ekonomicznie, jako element dywersyfikujący bazę inwestorów finansujących Polski dług publiczny, ale także politycznie. Mogłaby ona wpłynąć na zmianę coraz bardziej negatywnego wizerunku Polski w świecie arabsko-muzułmańskim.
Emisja muzułmańskich euroobligacji przez wschodnio-niemiecki land może dziwić, ale tylko z pozoru. Obligacje tego typu to stosunkowo nowe narzędzie finansowe (pierwsze obligacje tego typu wyemitowano w 2001 roku), jednak ich olbrzymie podobieństwo do zwykłych obligacji, a także zgodność z prawem muzułmańskim powoduje, że cieszą się one powodzeniem zarówno wśród tradycyjnych inwestorów, jak i muzułmańskich funduszy inwestycyjnych. Obligacje islamskie w sensie ekonomicznym w niczym nie różnią się od tradycyjnych euroobligacji, na zewnątrz natomiast charakteryzują się trochę skomplikowaną strukturą zgodną z zasadami prawa koranicznego-szarijatu, które zakazują zarówno instytucjom finansowym, jak również różnym funduszom m.in. pożyczania pieniędzy na procent i inwestowania w przedsięwzięcia, których działalność związana jest z alkoholem, tytoniem, czy pornografią.
Jednak głównym celem emisji tego typu nie jest samo pozyskanie środków finansowych. Zdecydowanie ważniejsze jest zainteresowanie krajem emitenta inwestorów arabskich, zwłaszcza z bogatych państw Zatoki.
Według stanu na styczeń 2004 na całym świecie funkcjonuje 265 muzułmańskich instytucji finansowych o łącznych aktywach wysokości ponad 262 miliardów USD, inwestycjach szacowanych na 400 miliardów USD i depozytach rzędu 202 miliardów USD.
Dla porównania wartość całego napływu kapitału zagranicznego do Polski w roku 2003 wyniosła 6,42 mld USD. W pierwszym półroczu 2003 roku napłynęło do Polski 2,52 mld USD, zaś w drugiej połowie tego roku napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Polski osiągnął wartość 3,89 mld USD.
Tym samym przyciągnięcie do Polski choćby części tego kapitału byłoby odczuwalne zarówno dla polskiej ekonomii, jak i potencjalnego wzrostu miejsc pracy.
Należy pamiętać o tym, że niektóre z arabskich (ale niekoniecznie muzułmańskich) funduszy inwestycyjnych są już obecne na rynku polskim, nawet o tym nie wiedząc. Część pieniędzy jest obracana przez partnerów europejskich, bądź amerykańskich, które przedstawiają tylko zbiorcze raporty, w co inwestują. Jakie było zdziwienie członków delegacji prezydenckiej, która na wiosnę tego roku odwiedziła m.in. Katar, kiedy oznajmiono im, że Katar zainwestował w Polsce 60 mln $, podczas gdy nie wykazywały tego żadne statystyki. Okazało się, że pieniądze te trafiły do Polski poprzez Wielką Brytanię.
Tak samo jedna z największych saudyjskich firm Sabic, ma roczne obroty z Polską powyżej 40 mln $, jednak są one dokonywane poprzez Holandię i nie rejestrowane we wzajemnych rozliczeniach jako wymiana handlowa między Arabią Saudyjską a Polską.
Świat arabski i muzułmański dociera do nas przez pośredników. Brak jest wiedzy o Polsce, materiałów w j. arabskim, dostatecznego zrozumienia różnic kulturowych po obydwu stronach. W Polsce muzułmanów i Arabów kojarzymy przede wszystkim z terroryzmem, złym traktowaniem kobiet i zacofaniem. Nie należy jednak zapominać, że wysokie ceny ropy, które w ostatnich tygodniach znów osiągają swoje maksimum gwarantują nieustanny dopływ gotówki do krajów Zatoki Perskiej. Gotówki która może być zainwestowana także u nas. A takie kraje jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, czy Bahrajn w dziedzinie nowoczesnych technologii są dużo bardziej zaawansowane od Polski.
Polska w świecie arabskim zaczyna być powoli postrzegana przez pryzmat Ameryki. Znaczenie naszego kraju wzrasta, ale niekoniecznie jest on dobrze kojarzony. Nasza obecność w Iraku, członkostwo w Unii Europejskiej i obecność premiera Marka Belki w tymczasowych władzach Iraku, jako osoby, która była odpowiedzialna za kwestie finansowe i ekonomiczne zwiększyło zaufanie do Polski jako kraju stabilnego finansowo i nowoczesnego.
Jednak jednocześnie nasza postawa i zaangażowanie po stronie Ameryki przy konflikcie w Iraku spowodowała, że jesteśmy też postrzegani jako kraj nieprzychylny i wrogi wobec świata arabskiego, jak i islamu. To może zarówno wywoływać agresję tak jak to było w przypadku ostatnich pogróżek skierowanych w stronę Polski, jak i Bułgarii, ale także zwyczajnie zniechęcać arabskich i muzułmańskich inwestorów do ulokowania swego kapitału w Polsce.
Ocenia się, że w wyniku utrudnień, które wprowadzono w celach wzmocnienia bezpieczeństwa w Stanach Zjednoczonych po 11 września z rynku amerykańskiego zostało wycofane przez inwestorów arabskich około 250-300 mld $. USA są postrzegane jako kraj, z którym interesy robić trzeba, ale jak tylko jest inna ewentualność ludzie wolą lokować swój kapitał gdzie indziej. O dziwo jak do tej pory najwięcej na wycofaniu kapitału ze Stanów Zjednoczonych zyskała Wielka Brytania, a nie np. Francja czy Niemcy.
Wypuszczając obligacje muzułmańskie sukuk rząd polski pokazałaby, że rozumie i szanuje prawa islamu, a także rozpatruje świat muzułmański jako poważnego partnera do rozmów. Pokazałoby to też, że niezależnie od naszej polityki jesteśmy otwarci na gospodarcze kontakty ze światem muzułmańskim. Stanowiłoby to również okazję do połączenia (licznych w ostatnim czasie) wizyt naszych polityków w krajach arabskich z promocją naszego kraju. Moglibyśmy podawać to jako konkretny i wymierny przykład otwarcia Polski na świat arabsko-muzułmański.
Przystępując do koalicji anty-saddamowskiej liczyliśmy na wymierne korzyści ekonomiczne, które nasze firmy mogłyby uzyskać biorąc udział w odbudowie Iraku. Jednak nic nie wskazuje, by zyski, które mogą uzyskać polskie przedsiębiorstwa, zarówno prywatne, jak i państwowe przewyższyły koszta, jakie musiał ponieść rząd polski podczas interwencji.
Dlatego też dobrym pomysłem wydaje się wykorzystanie tego zainteresowania Polską w świecie arabskim (niezależnie od pozytywnego, czy negatywnego wydźwięku tego zainteresowania) i przyciągnięcie do Polski kapitału inwestycyjnego, a także zagwarantowanie sobie tym ruchem wdzięczności i akceptacji ze strony tradycyjnych środowisk muzułmańskich.
Niemcy z Saksonii połączyli emisję swojego długu na rynku arabskim z szeroką ofertą możliwości inwestycyjnych na swoim rynku paliwowo-energetycznym, budowlanym i nieruchomości. Są też bliscy zawarcia korzystnych transakcji sprzedaży artykułów żywnościowych przez swoich lokalnych producentów na rynku krajów Zatoki Perskiej.
Polska jak dotąd nie przedstawiła "cierpiącemu" na nadmiar płynności inwestorowi arabskiemu żadnej konkretnej oferty. Inicjatywa Ministra Finansów w tej materii wydaje się z każdej strony pożądana, gdyż to instytucje rządowe muszą uczynić pierwszy krok na rynku kojarzącym nasz kraj prawie wyłącznie poprzez konie arabskie. Mobilizacja części gigantycznej płynności petrodolarowej krajów arabskich do finansowania naszego długu publicznego (który i tak mamy, i w dającej się przewidzieć przyszłości niestety nie należy oczekiwać jego istotnej redukcji) do finansowania inwestycji prorozwojowych naszej gospodarki jest warunkiem niezbędnym dla ułatwienia ekspansji eksportowej naszych rodzimych firm, próbujących jak dotąd bardzo nieśmiało penetrować rynki krajów arabskich.
Byłoby zatem grzechem nie podjęcie nawet próby przekucia na konkretne korzyści ekonomiczne naszego zaangażowania w misji stabilizacyjnej w Iraku oraz przychylnego klimatu rozmów w czasie marcowej wizyty Prezydenta Kwaśniewskiego w krajach arabskich. Jesteśmy przekonania, że emisja obligacji islamskich rządu polskiego w połączeniu ze strategią promocyjną Polski na rynkach krajów arabskich miałaby dużo większe znaczenie niż np. szczodre sponsorowanie z kasy publicznej jednodniowych rytualnych imprez, które mogą stać się li tylko wydarzeniem towarzyskim.
O ile ustępowanie przed pogróżkami terrorystów tak jak Hiszpania, nie wchodzi w grę, o tyle nic nie stoi na przeszkodzie, by wykonać ten gest dobrej woli w stronę Arabów i muzułmanów. Gest, który nie tylko przyniesie nam wymierne korzyści ekonomiczne, ale także polityczne. W dzisiejszych czasach nie do przecenienia jest polepszenie polskiego wizerunku, mocno ostatnio nadszarpniętego w świecie arabsko-muzułmańskim.