www.rurociagi.com

Reklama    Ogłoszenia    Wolna trybuna 

Redakcja    Listy    Fundacja ODYSSEUM 


1 / 2006 - strona startowa

 

Do Przyszłego
Jeśli Takowy Kiedykolwiek Będzie
Ministra Górnictwa i Energetyki.

Objął Pan najtrudniejszy urząd państwowy III RP i siedzi Pan na beczce prochu, której lont już płonie, a w miarę jego ubywania zbliża się czas wybuchu.
Jest tylko jeden sposób zgaszenia lontu – o tym dalej.
Niech Pan się nie łudzi, że branża górnicza ma się dobrze, bo ogłoszono i nagłośniono trochę zysku. Na razie jest spokój, ale ten zysk powstał z dwóch, jakże efemerycznych przesłanek:
— sztucznie obowiązujące ceny na miały energetyczne w Polsce (my podatnicy za to płacimy miliardami co roku!),
— chwilowa hossa cen węgla na światowych rynkach.
(oczywiście, ten drugi czynnik, przy znikomości polskiego eksportu, gra mniejszą rolę. Po co eksportować skoro w kraju można drożej sprzedać?) Jeśli więc kiedykolwiek dojdzie do uwolnienia cen na węgiel w polskim górnictwie, to niestety cała branża zacznie nagle nabierać wody i gromko wołać o kolejną dotację. I jak Pan uzyska te kolejne 10 mld? Na tym nie koniec, Panie Ministrze, niestety nie. Otóż, do naszych granic głośno puka dobrej jakości węgiel rosyjski. Weszło go na razie powiedzmy ok. 3 mln ton rocznie, a więc kosztowało to zamknięcie tylko jednej z polskich kopalń... Niestety, przy uwolnieniu rynku (ta sloganowa liberalizacja) będzie Pan ich musiał zamknąć jeszcze z dziesięć lub piętnaście, nie chciałbym być na Pana miejscu... No cóż, powie ktoś: to sprywatyzujmy branżę (używajmy właściwych określeń: znajdźmy naiwnego, który ją kupi i zapłaci) i zdejmijmy ten ciężar z piersi naszego państwa. To będzie problem jakiejś tam grupy kapitałowej, a nie rządu... Wolne żarty, tę branżę można kupić pod warunkiem, że się kupi również pakiet socjalny górniczej braci i że jeszcze przez co najmniej 10 lat polski podatnik będzie dopłacał do energii elektrycznej tyle, by można było płacić za tonę miału ok. 130 zł uśredniając. Da Pan taką gwarancję inwestorowi? Jeszcze raz współczuję, ale nie ma Pan szans jej dać! Oprócz tego, jak jeden mąż stanie murem i górnicza brać (bo czy zysk czy strata, to pensja na państwowym taka sama) i ci wszyscy prezesi spółek węglowych. A wie Pan dlaczego oni też? Otóż tak się składa, że żaden prezes ani żaden zarząd nie chce być zarządem ani prezesem w firmie prywatnej, z wysoką pensją i obligacją uzyskania efektów. Wolą zdecydowanie pensje głodowe i firmy państwowe, a jeżeli Pan nie wie czemu, Panie Ministrze, to już Pan „przepodł”, jak mawiają na Podhalu. Myślę jednak, że Pan mnie rozumie i wie, że te zarządy wcale nie głodują. Kończąc ten fragment poświecony ew. prywatyzacji nie sądzę, by mógł on się udać ze względu na powyższe. Jest i kolejna wersja – prywatyzacja cząstkowa: sprzedawać po kawałku, jak leci, według uczciwych kryteriów i w pełnej jawności działań. Zgoda, ale jak Pan przekona robociarza z kopalni X, że na nią nie ma chętnych, za to można sprzedać kopalnię Y, leżącą za miedzą? Czy wyobraża Pan sobie ułożenie takiej listy, złożenie pod nią podpisu i realizację? Wolne żarty... W tej części lektury tego tekstu powinien Pan zadać sobie, już lekko zniecierpliwiony, pytanie: no to co, nic się nie da? A dlaczego? Odpowiem najpierw na drugą część pytania: „dlaczego”. Otóż, nie da się dlatego, że od ponad 15 lat jest w Polsce realizowany plan likwidacji górnictwa i powiem Panu kto na tym zyskuje: GAZPROM. Jest więc i zbrodnia i motyw. Jak Pan chce, to można łapać winnych, ale ja bym się tym na Pana miejscu nie zajmował, szkoda czasu. Gaz jest najdroższą formą dostawy energii do Polski. Niech Pan się nie da nikomu przekonać, że transport gazu rurą z Syberii do domu Kowalskiego kosztuje tyle co dostawa energii elektrycznej z węgla „po drucie”. Nie ma szans na to i nawet propagandowe materiały z ARE (sytuacja krajowa 2004) podają cenę sprzedaży energii elektrycznej wyprodukowanej z gazu na poziomie 149,6 zł za 1?MWh, a z tego nieszczęsnego polskiego węgla 123,7 zł za 1?MWh. Co by Pan robił na miejscu dostawcy gazu, który też musi zarobić, by swój dwór utrzymać, by sprzedać więcej, by wejść dalej z instalacją? No to samo co i ja: zwalczałby Pan wszelkie formy wydobycia węgla, zarówno miałów energetycznych jak i grubego. Właściwie, to ten gruby węgiel jest największą przeszkodą, bo ludzie wolą nim palić w centralnym i tam się gaz nie może wcisnąć. Natomiast w energetyce zawodowej jest ciężko, oj ciężko gazowi, bo wymagałoby to zmian konstrukcji kotłów – a na to szkoda pieniędzy. Tak więc zaczyna Pan swą kadencję od konfrontacji z dwoma lobby: gazowym prywatnym i górniczym państwowym, a Pan jest w środku. Uśmieje się Pan, zamknięto nawet Kopalnię „Siersza” przy Elektrowni „Siersza” i dowozi się teraz węgiel z innej kopalni ciężarówkami... A teraz odpowiedź na pierwsze pytanie: „nic się nie da zrobić”? Otóż, da się zrobić bardzo wiele, przede wszystkim musi Pan od zaraz utworzyć górnictwo prywatne węgla kamiennego na ruinach pozamykanych i zalanych wodą kopalń – nawet gdyby to miała być jedna lub dwie na początek „pilotowe kopalnie”. Państwo nie poniesie żadnego ryzyka finansowego, a przypominam, że złoża nie są własnością koncernów górniczych tylko RP i każdy podmiot, wnoszący opłatę eksploatacyjną, może z nich korzystać. Należałoby też zażądać od inwestora, aby się zobowiązał do 50% eksportu miałów energetycznych oraz, by w 100% pokrył wszystkie swe inwestycje. A co to da? A no da Panu najlepsze narzędzie do uprawiania polityki energetycznej w Polsce. Okaże się już po 6 miesiącach, że w strukturze prywatnej (300 ludzi pod ziemią, 20 na powierzchni, zero złodziejstwa, zero marnotrawstwa):
— górnicy zarabiają po 1000-2000 USD/miesiąc,
— cena miału w sprzedaży wynosi 75 zł/tonę, a więc o połowę mniej,
— cena 1 MWh z węgla wynosi więc ok. 62 zł i jest 2,4 raza tańsza od gazu!
— można mieć spore zyski z węgla, na którym Polska siedzi i rozwijać czystą ekologicznie energetykę węglową,
— da się eksportować z Polski dowolną ilość węgla i to się bardzo opłaca,
— rośnie zatrudnienie,
— możemy zapomnieć o węglu z importu.
I jeszcze jedno. Dowolnie rozegra Pan zarówno tych od gazu jak i tych od węgla, no, zawsze może Pan warknąć: „co mi tu Panowie gadacie, że się nie opłaca, prywatnym się opłaca i tą ścieżką muszę iść”, czego serdecznie Panu życzę.

Paweł Grudzień